Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV: Na Ukrainę po zwycięstwo

Puchar CEV: Na Ukrainę po zwycięstwo

fot. orlenliga.pl

Bialanki po zwycięstwie nad wicemistrzyniami Polski długo nie cieszyły się z wygranej. Wczoraj wylewały jeszcze siódme poty w starej hali przy Rychlińskiego, a dzisiaj przed 6 rano ruszyły w kierunku Ukrainy na mecz pucharowy z Chimikiem Jużnyj.

BKS Aluprof Bielsko-Biała bardzo szybko wrócił z derbowego pojedynku w Dąbrowie Górniczej, w którym pokonał wicemistrzynie Polski 3:1. W drodze powrotnej sztab szkoleniowy zdecydował, że ostatni trening przed odlotem zespół z Podbeskidzia spędzi w hali przy Rychlińskiego, a nie w nowym obiekcie, Hali pod Dębowcem. – Nic na to nie poradzimy, że dziewczyny czują się tam jak u siebie w domu. Trudno się im dziwić, skoro przy Rychlińskiego grają i trenują od kilku miesięcy, a niektóre z nich nawet od kilku sezonów – przyznał Mirosław Zawieracz, który rano wraz z drużyną odleciał z krakowskich Balic do Odessy.

Chimik Jużnyj to stosunkowo młody klub, który w swojej trzynastoletniej historii trzykrotnie sięgał po mistrzostwo Ukrainy. W tym sezonie podopieczne Siergieja Holotowa są na najlepszej drodze do kolejnych medali. Mimo że do fazy play-off zostało jeszcze kilka spotkań, zespół znad Morza Czarnego przewodzi ligowej tabeli. Chimik wygrał dotąd za trzy punkty wszystkie szesnaście spotkań, tracąc przy tym jedynie cztery sety. Bilans imponujący, jednak należy wziąć pod uwagę, że na Ukrainie od czterech tygodni trwa przerwa świąteczna. – Wiele będzie zależało od tego, jak będziemy przyjmować. Liga ukraińska nie stoi na specjalnie wysokim poziomie, ale wyniki naszych rywalek nie są dziełem przypadku. Chimik wygrał dotąd wszystkie swoje mecze tracąc tylko cztery sety. To budzi respekt – powiedział scout BKS-u Bielsko-Biała, Paweł Kołek.

Na Ukrainie bardzo interesują się bialankami, szeroko komentując ich ostatni mecz ligowy z Tauronem Banimexem. Na Siergieju Holotowie szczególne wrażenie zrobił ostatni, wysoko wygrany set z wicemistrzyniami Polski 25:7. Nic więc w tym dziwnego, że drużynie z Podbeskidzia od przylotu do Odessy niemal na każdym kroku towarzyszą reporterzy, którzy robią zdjęcia, przeprowadzają wywiady. Nad Morzem Czarnym najbardziej obawiają się Heleny Horki i Heike Beier, ale wrażenie na Ukraińcach zrobiła również kapitan BKS-u Aluprofu, Małgorzata Lis, która w sobotę na swoim koncie zapisała 16 punktów. – To dobry prognostyk. Mamy nadzieję, że Gosia skutecznie wyeliminuje najgroźniejszą broń Chimika, środkową Irinę Truszkinę. To zawodniczka, która otrzymuje od swoich rozgrywających sporo piłek i co ważne – skutecznie je wykorzystuje – tłumaczy Paweł Kołek. – Ukrainki nie mają specjalnie mocnej zagrywki. Tylko jedna z dziewczyn zagrywa z wyskoku. To, co jest fenomenem w siatkówce, to fakt, że środkowa często zostaje po serwisie na boisku i atakuje z „szóstej strefy” – dodaje scout bialanek.



Chimik Jużnyj doskonale znany jest polskim zespołom. Kilka lat temu grały z nim również siatkarki z Bielska-Białej. W minionym sezonie Ukrainki były o krok od wyeliminowania w Pucharze CEV Fenerbahce Stambuł, którego barw broniła wówczas Berenika Tomsia. Po porażce w złotym secie z Turczynkami Chimik znalazł się w Challenge Cup, trafiając w 1/8 finału na AZS Białystok. Latem 2013 mistrzynie Ukrainy dwukrotnie sparowały zespołem Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS. W pierwszym spotkaniu podopieczne Bogdana Serwińskiego uległy 1:3, by w drugim pokonać siatkarki znad Morza Czarnego 3:2.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved