Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W Jastrzębiu-Zdroju pojedynek sąsiadów w tabeli

PlusLiga: W Jastrzębiu-Zdroju pojedynek sąsiadów w tabeli

fot. archiwum

W sobotę w Jastrzębiu-Zdroju dojdzie do bardzo ciekawego pojedynku, w którym podopieczni Lorenzo Bernardiego zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Okupujący 4. miejsce w ligowej stawce jastrzębianie mają cztery oczka straty do wicemistrzów Polski.

Mecze pomiędzy zespołami z Jastrzębia-Zdroju i Kędzierzyna-Koźla od lat są uważane za pojedynki na szczycie i zapowiadane są jako wielkie widowiska. Nie inaczej jest w tym sezonie. W pierwszym starciu obu ekip lepsi okazali się zawodnicy prowadzeni przez Lorenzo Bernardiego, którzy w hali Azoty zwyciężyli 3:2. Pierwsze starcie medalistów z minionego sezonu, pomimo aż pięciu rozegranych setów, nie było widowiskiem porywającym. W pierwszych dwóch odsłonach na parkiecie wyraźnie dominowali jastrzębianie, natomiast po dziesięciominutowej przerwie do głosu doszli gospodarze. Gracze Sebastiana Świderskiego dosyć szybko i pewnie wygrali dwa sety, doprowadzając do remisu. W tie-breaku role po raz kolejny się odwróciły i ponownie to goście zdecydowanie przeważali nad ZAKSĄ.

W swoich pierwszych meczach w nowym roku obie ekipy grały swoje mecze na wyjazdach, z tym że kędzierzynianie mierzyli się ze zdecydowanie łatwiejszym przeciwnikiem. ZAKSA 2014 rok rozpoczęła pojedynkiem z BBTS-em Bielsko-Biała i odniosła drugie zwycięstwo nad tym rywalem. Michał Ruciak i spółka górowali nad beniaminkiem w każdej z trzech rozegranych partii, nie pozwalając zarazem na zdobycie więcej niż 19 oczek w secie. Szczególnie dobrze siatkarze z Opolszczyzny zaprezentowali się zza linii dziewiątego metra oraz w grze blokiem. W tym drugim elemencie wicemistrzowie Polski zdobyli aż szesnaście punktów, jednak wszystko to było spowodowane bardzo dobrą zagrywką. Oprócz cennych ligowych punktów wygrana była dla kędzierzynian niezwykle ważna z innego powodu, a mianowicie pozwoliła odciąć się i zapomnieć o końcówce poprzedniego roku, w której ZAKSA doznała kilku bolesnych porażek, zwłaszcza w Lidze Mistrzów. – Przyjechaliśmy tutaj po bolesnej porażce w Turcji, gdzie przegraliśmy 2:3 i nie awansowaliśmy do europejskich pucharów. Przepracowaliśmy przerwę świąteczną, bardzo nam pomogła, bo przede wszystkim udało nam się zresetować umysły, zrelaksować się mentalnie i podejść do tego spotkania zupełnie inaczej. Za nami mecz praktycznie bez błędów – tylko w drugim secie pojawił się jeden moment, w którym popełniliśmy dwie, trzy pomyłki. Poza tym całe spotkanie mieliśmy pod kontrolą. Widać, że praca, którą wykonaliśmy w ostatnich tygodniach, przynosi efekty – przyznał tuż po meczu w stolicy Podbeskidzia trener Świderski.

Po świąteczno-noworocznej przerwie dużo trudniejsze zadanie czekało zawodników z województwa śląskiego. Jastrzębianie udali się do Rzeszowa, by w hali na Podpromiu powalczyć o punkty z mistrzem kraju. Michał Kubiak i jego koledzy pomimo porażki zagrali bardzo przyzwoity mecz i z Podkarpacia przywieźli jedno oczko. Bój z Resovią momentami stał na niezwykle wysokim poziomie, jednak w niektórych fazach spotkania rzeszowianie prezentowali się tak, jakby po raz pierwszy spotkali się na boisku. W czwartym secie było to najbardziej widoczne. Mistrzowie Polski prowadzili w środku seta nawet sześcioma punktami i byli bliscy zgarnięcia pełnej puli, jednak przestój spowodował, że jastrzębianie ich dogonili, a następnie wygrali seta. – Niestety nie udało się wygrać meczu, ale byliśmy blisko. Zabrakło trochę chłodnej głowy na początku każdego z setów. Przez cały mecz goniliśmy przeciwników, i chociaż zdołaliśmy się z nimi zrównać, to oni znowu nam uciekali. Mówi się trudno – przeciwnicy byli o te dwie piłki lepsi od nas, ale mam nadzieję, że my będziemy z kolei lepsi w fazie play-off. Na pewno mamy jeszcze dużo do poprawienia. Na szczęście udało się chociaż zdobyć jeden punkt, bo z tego co pamiętam, w ostatnich pięciu meczach w Rzeszowie przegrywaliśmy dość gładko – przyznał Mateusz Malinowski.



Trener Świderski w nadchodzącym meczu będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Po dłuższym rozbracie z siatkówką do gry wrócił już Łukasz Wiśniewski, który zdecydowanie zwiększy konkurencję na środku siatki. Po niezbyt udanym starcie do wysokiej formy doszedł Grzegorz Bociek, który coraz częściej zaczyna być liderem ZAKSY i najlepiej punktującym zawodnikiem swojej ekipy. Jak zwykle dużo będzie zależało także od Dicka Kooya, który dobrymi występami w klubie będzie chciał wymazać z pamięci nieudane dla kadry Holandii eliminacje do mistrzostw świata 2014.  Jeden, ale za to bardzo poważny ubytek w wyjściowym składzie mają jastrzębianie. Jeszcze przez kilka tygodni gracze Lorenzo Bernardiego będą musieli radzić sobie bez swojej armaty – Michała Łaski. Reprezentant Italii narzeka na uraz łydki, który uniemożliwia mu pojawienie się na parkiecie. Póki co dobrze z roli jego zastępcy wywiązuje się Mateusz Malinowski, dla którego będzie to kolejny mecz w wyjściowym składzie ekipy z Górnego Śląska.

Czy ZAKSIE uda się udowodnić, że kryzys z europejskich pucharów jest już za nimi? A może atut własnego boiska pomoże jastrzębianom wygrać z wicemistrzami Polski i zmniejszyć dystans dzielący obie ekipy?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved