Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Zbigniew Bartman MVP, pierwsza porażka Lube

Serie A: Zbigniew Bartman MVP, pierwsza porażka Lube

fot. archiwum

Runda zasadnicza Serie A1 jest na półmetku. 11. kolejka przyniosła niespodzianki, wiele emocji. Lube Macerata znalazła pogromcę, którym okazała się być Copra Piacenza. Wiele powodów do radości ma zaś Zbigniew Bartman, którego ekipa wygrała za 3 punkty.

W hicie 11. kolejki zmierzyły się ekipy Copry i Lube – obie typowane do gry w finale walki o scudetto. Spotkanie to było też przedsmakiem tego, co wydarzy się niebawem – oba teamy powalczą ze sobą o przepustkę do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Tym razem zwycięsko ze starcia wyszli podopieczni Luki Montiego, którzy po niesamowicie emocjonującym tie-breaku pokonali biancorossich. Co prawda wicemistrzowie kraju musieli sobie radzić bez kapitana, Hristo Zlatanova, który ze względu na drobny uraz mięśni całe spotkanie spędził w kwadracie. Godnie zastąpił go jednak Denis Kaliberda. Gospodarze, choć gracze Alberto Giulianiego próbowali narzucić tempo, nie wystraszyli się ich i dzięki znakomitej grze duetu Vettori/Kaliberda a także doskonałym wyborom Luciano De Cecco przejęli inicjatywę i po niespełna godzinie walki prowadzili 2:0. Wtedy to przypomniał o sobie Ivan Zaytsev, który dwoił się i troił, by przechylić szalę zwycięstwa na stronę swojego teamu. Miejscowi zaś, w przeciwieństwie do biancorossich, którzy rozkręcali się z akcji na akcję, stracili na skuteczności, wobec czego konieczne było rozegranie tie-breaka. Wszystko wskazywało na to, że w nim za ciosem pójdą przyjezdni, zwłaszcza że na siatce bardzo dobrze spisywał się Marko Podraščanin. Gdy jednak asem popisał się Robertlandy Simon, na tablicy wyników widniał remis 15:15. Ostatecznie z tej wojny nerwów zwycięsko wyszli gospodarze, w czym duża zasługa Luki Vettoriego, który ustalił wynik seta i meczu, punktując zagrywką.

Bartosz Kurek rozegrał pełne spotkanie i zapisał na swym koncie 19 punktów – wszystkie zdobył w ataku (61% skuteczności). Zagrywkę przyjmował 29 razy na poziomie 41% przyjęcia pozytywnego i 17% perfekcyjnego, a także popełniając przy tym trzy błędy.

To był szalony mecz, zwłaszcza dla zawodników. Wiele było w nim zwrotów akcji, dziwnych sytuacji. Wydaje mi się jednak, że był on ciekawy dla kibiców. Choć przegrywaliśmy już w tie-breaku, ostatecznie zdobyliśmy kilka ważnych punktów i wygraliśmy. Taka właśnie jest siatkówka. Jesteśmy szczęśliwi, to był fantastyczny spektakl – powiedział po spotkaniu Luca Vettori.



MVP spotkania: Luciano De Cecco

Copra Elior Piacenza – Cucine Lube Banca Marche Macerata 3:2
(25:21, 25:22, 19:25, 16:25, 20:18)

Składy zespołów:
Copra: Papi (9), Fei (8), Kaliberda (18), Simon (14), Vettori (18), De Cecco (3), Marra (libero) oraz Le Roux (1) i Tencati (1)
Lube: Zaytsev (24), Stanković (9), Kovar (13), Kurek (19), Baranowicz (3), Podraščanin (10), Henno (libero) oraz Parodi i Martino (1)

Ze sprowadzeniem do Modeny Bruno Rezende włodarze klubu wiązali duże nadzieje. Pierwszym oficjalnym, nie licząc sparingu z Itely Milano, sprawdzianem Brazylijczyka było starcie z Bre Lannutti Cuneo. Co prawda pierwsze akcje potyczki zapowiadały emocjonujący pojedynek, to jednak z czasem zaczęła się zarysowywać przewaga gialloblu, głównie dzięki Zbigniewowi Bartmanowi, który tylko w pierwszym secie zdobył 9 punktów i to on zrobił różnicę na korzyść miejscowych. W drugiej partii jednakże do głosu doszli neroverdi, w czym duża zasługa dobrych zagrywek Olega Antonova oraz czujności Emanuela Kohúta. Najbardziej wyrównana jednakże była trzecia odsłona, w której obie ekipy, niemal przez cały czas jej trwania, szły łeb w łeb. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali miejscowi, a kropkę nad „i” postawił Bruno Rezende, blokując w pojedynkę Maruottiego. To dodało skrzydeł gialloblu, którzy poszli za ciosem i, pokonując rywali z Piemontu 3:1, zapisali bezcenne trzy punkty na swym koncie.

Zbigniew Bartman pojawił się na parkiecie w wyjściowej szóstce i rozegrał całe spotkanie, zdobywając dla swego zespołu 28 punktów, z czego 26 atakiem (57% skuteczności) oraz 2 blokiem.

Cieszę się, zwłaszcza że wydawało nam się, że taki mecz nigdy nie nadejdzie – przyznał Angelo Lorenzetti. – Chcieliśmy zdobyć punkty, grając u siebie. Muszę pogratulować chłopakom, bo w ostatnim czasie nasze treningi były dość proste, ale oni byli dzielni. Teraz wznowimy naszą pracę z nadzieją, że nasza forma wzrośnie. Zajmujemy szóstą lokatę z 18 punktami na koncie. Trochę brak nam zwycięstw, ale rozegraliśmy wiele tie-breaków. Teraz myślimy tylko o kolejnym dniu i skupiamy się na treningach.

MVP spotkania: Zbigniew Bartman

Casa Modena – Bre Lannutti Cuneo 3:1
(25:22, 21:25, 27:25, 25:18)

Składy zespołów:
Casa: Sala (6), Deroo (18), Quesque (8), Bartman (28), Beretta (8), Bruno (3), Maniá (libero) oraz Šket i Krumins
Bre: Antonov (18), Kohút (11), De Togni (8), Coscione (2), Rouzier (20), Maruotti (10), De Pandis (libero) oraz Rauwerdink (3) i Gonzalez

Do największej sensacji doszło w Trydencie, gdzie miejscowy Diatec podejmował Calzedonię Verona. Podopieczni Andrei Gianiego pokusili się o kolejną niespodziankę i w pełni zasłużyli sobie na miano rewelacji sezonu. Co prawda w pierwszym secie brylowali gracze Roberto Serniottiego, którzy doskonale spisywali się przede wszystkim w bloku, ale też bez skrupułów wykorzystywali błędy rywali. Były to jednak miłe złego początki. W drugiej odsłonie gry goście poprawili swoją skuteczność w każdym elemencie siatkarskiej sztuki i choć Cwetan Sokołow starał się wziąć ciężar gry na swoje barki, zachowali więcej spokoju w zaciętej końcówce. To wyraźnie dodało im pewności siebie. Ponadto świetne zawody rozgrywał Dante Boninfante, który gubił blok rywali, ułatwiając swoim atakującym kończenie piłek. Dzięki temu trio Aidan Zingel/Thijs Ter Horst/Adam White miało ułatwione zadanie i poprowadziło swa ekipę do triumfu.

Dla nas to były nieoczekiwanie wywalczone trzy punkty. Przyjechaliśmy tu, mając w pamięci porażkę z Coprą Piacenza, ale jednocześnie będąc świadomym swojej wartości – stwierdził Dante Boninfante. – Ważne jest to, że odnaleźliśmy właściwy rytm, poziom gry, a to zwycięstwo jest w pełni zasłużone.

MVP spotkania: Dante Boninfante

Diatec Trentino – Calzedonia Verona 1:3
(25:15, 25:27, 17:25, 23:25)

Składy zespołów:
Diatec: Birarelli (8), Solé (4), Ferreira (9), Suxho (4), Sokołow (17), Lanza (4), Colaci (libero) oraz Sintini, Szabo (1), Fedrizzi (11) i Burgsthaler (3)
Calzedonia: Zingel (15), Ter Horst (14), Gasparini (12), White (16), Boninfante (2), Anzani (7), Pesaresi (libero) oraz Blasi i Bellei

Choć łatwo nie było, to ostatecznie team z Kalabrii pokonał beniaminka z Molfetty. Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego mieli swoje szanse, by rozstrzygnąć spotkanie w czterech setach, lecz nie potrafili ich wykorzystać, co bez skrupułów zrobił Giulio Sabbi, popisując się punktową zagrywką. W tie-breaku jednakże podrażnieni giallorossi nie pozostawili złudzeń rywalom, od pierwszych akcji narzucając im swój rytm gry. Świetne zawody rozegrali przede wszystkim Alberto Cisolla i Mauro Gavotto, którzy to poprowadzili swój team do triumfu. Po drugiej stronie siatki co prawda dobrze radzili sobie Sabbi i Casoli, lecz w obliczu błędów własnych, które popełniali ich koledzy, nie byli w stanie zbyt wiele zdziałać.

To było bardzo zacięte spotkanie, pełne walki. Pokazaliśmy się z dobrej strony, pozostaliśmy w grze, mimo że mieliśmy chwile słabości, kiedy to nie graliśmy na swoim poziomie. Cieszymy się z tego zwycięstwa i mamy nadzieję, że uda nam się sprawić niespodziankę w meczu z Coprą w ćwierćfinale Pucharu Włoch – powiedział Alessandro Farina.

MVP spotkania: Alberto Cisolla

Tonno Callipo Calabria Vibo Valentia – Exprivia Molfetta 3:2
(25:20, 23:25, 25:23, 22:25, 15:8)

Składy zespołów:
Tonno: Steuerwald (4), Forni (6), Cisolla (21), Crer (11), Gavotto (18), Ogurčák (17), Farina (libero) oraz Trinidad, Plot i Villena
Exprivia: Piscopo (3), Sabbi (27), Zanuto (16), Fornes (5), Casoli (19), Saitta (6), Cesarini (libero) oraz Mazzone, Izzo (1) i Del Vecchio

Dość niespodziewanym wynikiem zakończyło się też starcie Altotevere Cittá di Castello – Sir Safety Perugia. Z derbów Umbrii bowiem zwycięsko wyszli podopieczni Andrei Radiciego, zgarniając pełną pulę punktów. Już pierwszy set pokazał, iż niżej notowani gospodarze tanio skóry nie sprzedadzą, po drugiej stronie siatki zaś nieco poniżej oczekiwań spisywał się Aleksandar Atanasijević. Co prawda w drugiej partii młody Serb nieco poprawił swoją grę, a dzielnie wspierał go Nemanja Petrić, dzięki czemu przyjezdni doprowadzili do wyrównania. To jednak wszystko, na co pozwolili im gospodarze. Wyśmienite zawody rozgrywali zwłaszcza Gert Van Walle i Christian Fromm, którzy świetnie spisywali się nie tylko na siatce, ale i w polu serwisowym. I to właśnie postawa obu tych skrzydłowych przechyliła szalę zwycięstwa na stronę ekipy Altotevere.

Fantastycznie rozpoczęliśmy nowy rok przed świetną publicznością, która dzielnie nas dopingowała. Choć wynik może wskazywać, iż był to wyrównany pojedynek, to jeśli zagramy na własnym równym poziomie, możemy osiągnąć naprawdę wielkie, satysfakcjonujące rzeczy – stwierdził Gert Van Walle.

MVP spotkania: Gert Van Walle

Altotevere Cittá di Castello – Sir Safety Perugia 3:1
(25:21, 20:25, 25:21, 25:23)

Składy zespołów:
Altotevere: Fromm (16), Corvetta, Dolfo (2), Piano (10), Van Walle (24), Rossi (10), Tosi (libero) oraz Franceschini, Carminati, Marchiani i Lensi (libero)
Sir Safety: Buti (7), Petrić (18), Mitić, Vujević (5), Atanasijević (13), Semenzato (1), Giovi (libero) oraz Paolucci (6), Čupković, Barone (10) i Della Lunga (1)

Świadkami wielu emocji byli kibice zgromadzeni w Pala de Andró, gdzie ich ulubieńcy podejmowali podopiecznych Roberto Santilliego. Całe spotkanie co prawda było bardzo nierówne, ale oba teamy dały z siebie wszystko. Każdy chciał przerwać fatalną passę i powiększyć swój dorobek punktowy – ostatecznie w Rawennie doszło do podziału punktów. Początkowo lepiej radzili sobie miejscowi, wśród których prym wiódł duet Niels Klapwijk/Klemen Čebulj. Dużo lepiej ponadto radzili sobie oni w ataku, co okazało się być kluczowe. Z czasem jednakże i przyjezdni, prowadzeni przez Todora Skrimowa, odnaleźli właściwy rytm. Świetną zmianę dał także Petr Michalovič, dzięki czemu jego ekipa doprowadziła do remisu. Gdy w trzeciej partii na boisku pojawi się Andreas Fragkos, który wsparł swych kolegów, zespół Andreoli prowadził 2:1 a w czwartym secie miał swoje szanse na zwycięstwo, lecz gdy sprawy w swoje ręce wziął Klapwijk, posyłając rywalom asa, stało się jasne, że konieczne będzie rozegranie tie-breaka. W nim już miejscowi poszli za ciosem i, głównie dzięki błędom rywali, cieszyli się z wygranej.

Graliśmy bez Gitto, bez Nody, bez Candellaro, którzy nabawili się kontuzji. To ograniczyło nasze pole manewru. Powinniśmy wygrać 3:1, a zamiast tego wracamy do Latiny, mając na swym koncie porażkę. Jednakże mój zespół pokazał wielki charakter i za to należą mu się brawa – zaznaczył Roberto Santilli.

MVP spotkania: Stefano Megozzi

CMC Ravenna – Andreoli Latina 3:2
(25:22, 24:26, 21:25, 25:23, 15:12)

Składy zespołów:
CMC: Mengozzi (15), Toniutti, Tillie (13), Klapwijk (20), Cester (7), Čebulj (19), Bari (libero) oraz Kauliakamoa, Cricca, Koumentakis i Patriarca (1)
Andreoli: De Rocco (9), Candellaro (4), Sottile (3), Skrimow (21), Verhees (12), Starović (6), Rossini (libero) oraz Michalović (5), Tailli (1), Paris (1) i Fragkos (11)

Zobacz również:
Wyniki 11. kolejki i tabela Serie A

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved