Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Kryzysu w Rio de Janeiro ciąg dalszy

Kryzysu w Rio de Janeiro ciąg dalszy

fot. cbv.com.br

Zespół mistrzów Brazylii pogrąża się w coraz większych problemach. Po odejściu Mauricio Souzy do Halkbanku i Bruninho do Modeny kolejny siatkarz opuścił klub, a część graczy w ostatnim meczu odmówiła wejścia na boisko. Co dalej z siatkówką w Rio de Janeiro?

W sezonie 2012/2013 wiele mówiło się o problemach finansowych klubów włoskiej ekstraklasy kobiet. Kryzys ekonomiczny oraz niewywiązywanie się z przedsezonowych zobowiązań przez sponsorów spowodowało upadek kilku ekip w Italii, które nie były w stanie „dograć” sezonu. Była to też ilustracja, jak niepewne jest życie sportowca – nawet tego grającego na poziomie mistrzowskim. W sezonie 2013/2014 podobna sytuacja przytrafiła się w męskiej ekstraklasie w Brazylii, z tą różnicą w stosunku do włoskich ekip, że zespół z Brazylii chce dokończyć rozgrywki ligowe. Poszkodowanym okazał się RJ Rio de Janeiro, czyli aktualny mistrz Kraju Kawy.

Chęci działaczy, trenera i części zawodników mogą się okazać niewystarczające do realizacji celu, jakim jest ukończenie rozgrywek. Polskie powiedzenie mówi – jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. To właśnie kwestie finansowe są przyczyną problemów w mieście karnawału. Od kwietnia 2011 roku głównym sponsorem zespołu jest spółka OGX, która jest częścią koncernu naftowego EBX należącego do Eike Batisty. Budżet RJ Volei w ponad 50% jest zależny od OGX, natomiast pozostałą część pieniędzy klub otrzymuje od miasta oraz dwóch innych poważnych sponsorów – firm Ironage i Furnas. Od kilkunastu tygodni w brazylijskich mediach pojawiały się głosy, że z męską siatkówką w Rio de Janeiro nie dzieje się dobrze. W ostatnich dniach okazało się, że były to oznaki poważnego kryzysu, jakim było wycofanie się OGX ze sponsorowania siatkówki z powodu… bankructwa. Obcięcie ponad połowy przychodów spowodowało ogromne trudności organizacyjne w RJ Volei.

Teoretycznie możliwym rozwiązaniem byłoby obniżenie pensji zawodników i wypłacanie im niższych, ale regularnych pensji. Szkopuł w tym, że pieniądze pochodzące od Eike Batisty w całości pokrywały największe kontrakty w drużynie, a mianowicie pensje Bruno Rezende, Leandro Vissotto, Riada Ribeiro, Mario Pedreiry, Thiago Alvesa i trenera Marcelo Fronckowiaka oraz częściowo kontrakty reszty zespołu. Pozostała część funduszy miała sfinansować resztę umów oraz bieżącą działalność klubu. Tak więc klubowa kasa nie świeci pustkami, jednakże nie jest w stanie spłacić zobowiązań w stosunku do ponad połowy składu.



Siatkarze reprezentujący RJ Rio de Janeiro ostatnią i jedyną pensję w tym sezonie otrzymali we wrześniu. Brak wypłaty w październiku i listopadzie okazał się wystarczającym bodźcem do rozwiązania umowy z klubem dla jednego z siatkarzy. Mowa o środkowym Mauricio Souzie, który w listopadzie zdecydował się odejść z RJ Volei i wybrał ofertę tureckiego giganta, Halkbanku Ankara. Niecały miesiąc później w mediach pojawiła się wypowiedź dyrektora klubu, José Inácio Sallesa, który zapewniał, że klub jest już praktycznie dogadany z nowym sponsorem, który wpompuje w team sporą sumę pieniędzy. Były to jednak jedynie słowa rzucone na wiatr, ponieważ do końca roku nic się nie zmieniło – sponsora nie było, a najważniejsi gracze wciąż nie mieli środków do życia. W ciągu ostatnich dni grudnia i pierwszych dni stycznia kibiców mistrzów Brazylii uderzyła kolejna smutna wiadomość – z zespołem pożegnała się dwójka siatkarzy. Pierwszym z nich był Thiago Sens, który wybrał ofertę Al Jazeery ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, natomiast drugim idol fanów w Rio de Janeiro, Bruno Rezende. Rozgrywający reprezentacji Brazylii w jednym z ostatnich wywiadów w trykocie RJ Volei przyznał, że sytuacja jest krytyczna i bardzo poważnie rozważa odejście z klubu. Jego rozważania i przemyślenia nie trwały długo – 5 stycznia nowym pracodawcą Bruninho została Casa Modena, której barw broni także Zbigniew Bartman.

To jednak nie koniec złych wiadomości. Z zamiarem opuszczenia jednego z największych miast Brazylii nosi się kolejna dwójka zawodników, a mianowicie Leandro Vissotto oraz Thiago Alves. Obaj zawodnicy mają poważne oferty z klubów tureckich i rosyjskich i być może już niedługo skorzystają z okazji, by przenieść się do Europy. Jest to tym bardziej prawdopodobne, iż w ostatnim spotkaniu obaj odmówili wejścia na boisko i nie zagrali w meczu z Funvikiem Taubate. – Wiedzieliśmy, że jeśli nie uda się znaleźć sponsora, to będą poszkodowani. Mając tak mocną reprezentację, z której kilku siatkarzy gra w Rio de Janeiro, wiadomą rzeczą było, że mocne i bogate kluby będą się starały tych zawodników skusić. To jest normalne. Będąc na ich miejscu, pewnie zrobiłbym dokładnie to samo – powiedział dyrektor Salles.

Nie wszyscy jednak chcą uciekać z tonącego okrętu. Jednym z wiernych swemu klubowi zawodników jest były siatkarz Itasu Diatec Trentino, Riad Ribeiro. Ta trudna sytuacja wpływa na innych, zwłaszcza na tych, którzy dołączyli do zespołu przed startem rozgrywek i cieszyli się blaskiem mistrzostwa. Wszyscy wierzyli, że to będzie udany rok. Zawsze wspierałem projekt tego zespołu i nawet teraz, w trudnej sytuacji, kiedy ciężko się gra, chcę zostać do samego końca. Nigdy w swojej karierze nie doświadczyłem czegoś podobnego. Teraz wiem, że zostaliśmy zdradzeni i zawiedliśmy się na kilku osobach. Nie mówię tu o zawodnikach, którzy zdecydowali się opuścić zespół, bo z nimi w pełni się zgadzamy i ich wspieramy – przyznał środkowy RJ Volei.

Manager Riada kontaktował się z zawodnikiem w ostatnich dniach i pytał o to, czy ma swojemu podopiecznemu szukać nowego klubu. Brazylijczyk zdecydowanie odmówił, argumentując, że chce zostać w klubie także w trudnym momencie. – Rozumiem i szanuję decyzję każdego z zawodników RJ – zarówno tych, którzy odeszli, jak i tych, którzy zostali. Każdy ma jakiś plan dla siebie. Ja zostanę w Rio de Janeiro do samego końca. Jeśli chodzi o kibiców – nic się nie zmieniło. W hali na meczach wciąż są tłumy, które nas wspierają i dopingują niezależnie od składu, w jakim występujemy – podkreślił Riad.

Oprócz Riada w Rio de Janeiro na pewno zostanie Mario Pedreira. Reprezentacyjny libero zdaje sobie sprawę, że na obecnym etapie rozgrywek na jego pozycji nie ma już wakatów i ciężko byłoby mu znaleźć nowego pracodawcę. – Rynek siatkarski dla zawodników na pozycji libero jest bardzo ograniczony. Na obecnym etapie sezonu każdy ma gracza na tę pozycję. Pierwszy raz w życiu muszę zmierzyć się z taką sytuacją i wiem, że moją rolą jest zostać w zespole, zjednoczyć tych, którzy zostali i spróbować powalczyć o jak najlepsze miejsce. W początkowych kolejkach zdobyliśmy trochę punktów i wierzę, że to wystarczy, by znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych ekip – opowiedział Mario.

Jeśli mistrzowie Brazylii w ekspresowym tempie nie dostaną zastrzyku finansowego, może się okazać, że dokończenie sezonu będzie niemożliwe. W ostatnim meczu ligowym Marcelo Fronckowiak miał do dyspozycji jedynie 9 siatkarzy i przed następnym spotkaniem nie ma pewności, że tylu samo znów wyrazi chęć gry. Dokąd więc zmierza siatkówka w Rio de Janeiro, mieście najbliższych igrzysk olimpijskich i piłkarskiego mundialu?

źródło: globoesporte.globo.com, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved