Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Izabela Bełcik: Można było trochę pobawić się grą

Izabela Bełcik: Można było trochę pobawić się grą

fot. Cezary Makarewicz

Mimo dość długiej przerwy w ligowych zmaganiach oraz braku wspólnych treningów zespół Atomu Trefla Sopot bez większych trudności pokonał bialski BKS. - Można było trochę pobawić się grą - podsumowała spotkanie kapitan przyjezdnych, Izabela Bełcik.

Przyjechałyście do Bielska-Białej w dość szczególnym momencie dla waszego zespołu, bowiem część z was brała udział w turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw świata, a reszta także przyjeżdżała do stolicy Podbeskidzia osobno, co ograniczyło ilość wspólnych treningów. Czy przez to, że spotykałyście się z sąsiadem z tabeli, i zważywszy na te wszystkie wcześniej wymienione czynniki obawiałyście się tego spotkania bardziej niż zazwyczaj?

Izabela Bełcik:Stresowałyśmy się najbardziej tym, jak same się zaprezentujemy po takiej długiej przerwie, szczególnie w momencie, gdy przez ostatnie dwa tygodnie ja na przykład trenowałam i wystawiałam piłki zupełnie innym zawodniczkom – bardziej byłam zgrana z ekipą z Polic niż z naszą. Poprzypominałyśmy sobie wszystko wczoraj na treningu oraz dziś na rozruchu i całkiem dobrze poszło nam w tym meczu. De facto, z biegiem spotkania widać było coraz większy luz w naszych zagraniach, bo wszystko szło po naszej myśli.

Niemalże zmiażdżyłyście dziś bialski zespół. Co było elementem, który albo dał początek, albo zadecydował o takim, a nie innym wyniku?



Myślę, że zagrywka – otworzyłyśmy sobie nią grę i mniej więcej wiedziałyśmy, czego powinniśmy się spodziewać po atakujących stojących po przeciwnej stronie siatki. Jestem przekonana, że bardzo dużo dało nam także dobre przyjęcie z naszej strony – jak już dziewczyny z Bielska-Białej wychodziły na zagrywkę, to moje bardzo dobrze przyjmowały i można było się troszeczkę pobawić grą. Wiedziałam też, jak mogę rozprowadzić blok, żeby się pogubił. Tym samym było ok.

A jak stoi się koło Charlotte Leys po tym, co ona i jej drużyna zrobiły naszej reprezentacji w kwalifikacjach? Czy w ogóle przy kolejnych spotkaniach w lidze o takich rzeczach się pamięta?

Szczerze mówiąc, zupełnie nie patrzę na nią z perspektywy tego, że przed chwilą była moją rywalką, tym bardziej że Charlotte nie daje nam odczuć, że zdobyła kwalifikację. Wiemy, że teraz gramy razem o wspólny cel oraz chcemy jak najszybciej powrócić do naszej dobrej dyspozycji i się ze sobą zgrać. To, co było, jest nieważne. Oczywiście swoje gratulacje dostała, bo jej się należą, ale teraz o tym już powoli zapominamy.

Jak z perspektywy kapitana oceniasz waszą nową rozgrywającą Bojanę Radulović? Czy jest już kompatybilnym ogniwem sopockiego teamu?

Przez ostatnie dwa tygodnie mojej nieobecności miała możliwość zgrania się z zespołem. Oczywiście to jest tylko pół miesiąca, a poza tym połowy zespołu nie było na treningach, więc ona dopiero będzie się wdrażać w naszą ekipę. Z tego co się orientuję, nie będzie mogła z nami występować w Lidze Mistrzyń, bo zbyt późno dołączyła do drużyny, ale mam nadzieję, że na arenie krajowej nam pomoże i będzie się cieszyć jak największym zaufaniem u trenera.

Przed wami spotkanie z zespołem z Wrocławia, z którym w pierwszej rundzie znacząco przegrałyście. Jest to drużyna mająca olbrzymie ambicje i umiejętności, które pozwalały jej stawić czoła nawet Chemikowi Police. Jak będziecie chciały się im odgryźć, patrząc na ich bardzo ofensywny styl gry, który prezentują w tym sezonie?

Na pewno drużyna z Wrocławia jest bardzo silnym zespołem i wcześniej z nim przegrałyśmy – tym bardziej będziemy musiały się bardzo mocno skupić na tym, by jak najlepiej rozwiązać je od strony technicznej i pogubić w ich własnej grze. Po raz kolejny będziemy musiały zastosować mocną zagrywkę, bo ona zawsze w siatkówce układa spotkanie i ułatwia życie. Nigdy nie przystępuję do meczu z jakimkolwiek strachem o to, co się stanie, jeżeli nie wygramy. Szanujemy przeciwnika, wiemy, na co go stać i musimy wykonać swoją robotę bardzo dobrze, żeby z nim wygrać. Jesteśmy tego świadome – zapracujemy na to, żeby punkt za punkt iść do przodu, a wynik jaki będzie, taki będzie. O to przed meczem lepiej się nie martwić.

Czego można wam życzyć jako zespołowi z racji tego, że był to pierwszy ligowy mecz w tym roku?

Żeby rok zakończył się tym, czym się zaczyna, czyli zwycięstwem i to najlepiej w finale.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved