Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Jak po przerwie zaprezentuje się polska ekstraklasa?

PlusLiga: Jak po przerwie zaprezentuje się polska ekstraklasa?

fot. archiwum

Przed nami 12. kolejka polskiej ekstraklasy. Po dłuższej przerwie to jedna - może nie wielka, ale duża - niewiadoma, co tak naprawdę prezentują obecnie plusligowe zespoły. Tym bardziej, że niektóre z nich borykają się z problemami kadrowymi.

Dwunastą kolejkę spotkań PlusLigi we wtorek zainauguruje spotkanie w Bielsku-Białej, gdzie beniaminek będzie podejmował wicemistrzów Polski – ZAKSĘ. Drużyna trenera Bułkowskiego we własnej hali z pewnością będzie chciała zrewanżować się za słabą postawę w meczu z pierwszej rundy. Bielszczanie w hali Azoty zagrali bardzo słaby mecz i przegrali 0:3, więc tym większa jest chęć pokazania się z dobrej strony. Obie drużyny w przerwie nie próżnowały i rozegrały kilka spotkań towarzyskich. Kędzierzynianie zmierzyli się w Kaliszu z PGE Skrą i przegrali ten pojedynek 1:3, wcześniej pokonali też ekipę Effectora Kielce. BBTS również zagrał dwa sparingi, najpierw w czterosetowym pojedynku z Jastrzębskim Węglem ugrał tylko partię, ale ostatnio już pokonał częstochowski AZS w pięciu partiach. Do kędzierzynian powrócił już Dick Kooy, który nie wywalczył ze swoją reprezentacją awansu do mistrzostw świata. Z biletem na mundial z Popradu wrócił natomiast statystyk ZAKSY – Kamil Sołoducha, który jest też scoutem zespołu narodowego Finlandii. W tym spotkaniu pewnym faworytem do zwycięstwa są z pewnością kędzierzynianie i do Bielska-Białej udadzą się po komplet punktów.

Trzy oczka potrzebne są też siatkarzom Resovii Rzeszów, którzy mając jeden zaległy mecz, plasują się na drugiej pozycji, za Skrą Bełchatów. Podopieczni Miguela Falaski depczą im po piętach i czekają na ich potknięcie. Tym bardziej, że w tej kolejce przed rzeszowianami niełatwe zadanie, bo do hali na Podpromiu zawita obecnie czwarty w tabeli Jastrzębski Węgiel, któremu również potrzebne są punkty. Obie drużyny miały swoich przedstawicieli w ostatnich turniejach kwalifikacyjnych. Atakujący Resovii Jochen Schoeps ze swoją reprezentacją pewnie triumfował w turnieju w Niemczech, Penczew wraz z Bułgarami również zagra na mistrzostwach świata, podobnie jak belgijski środkowy Jastrzębskiego Węgla, Simon Van de Voorde. Nie udało się to Filippovowi z Jastrzębskiego Węgla. Mistrzowie Polski grają we własnej hali, ale już w tym sezonie ekipa Lorenzo Bernardiego pokazała, że potrafi grać z rzeszowskim teamem, pokonując go 3:1 w 2. kolejce spotkań. Drobnym problemem dla Resovii może okazać się dłuższa absencja w przygotowaniach Tichacka, który jednak już w drugim sparingu z Czarnymi Radom znalazł się na boisku. Tak naprawdę gra rzeszowian równie dobrze może opierać się na Drzyzdze, który dobrze zgrał się z zespołem.

Dużo większy problem z rozgrywającym ma drużyna PGE Skry Bełchatów. Jeden z najjaśniejszych punktów w grze bełchatowian – Nicolas Uriarte – ze względu na uraz kolana musiał poddać się zabiegowi i został przez to wykluczony z gry na co najmniej cztery tygodnie. Jego miejsce ma zająć Brdjović, który jednak w tym sezonie wielu okazji do gry nie miał. Brak bardzo umiejętnie rozprowadzonej gry w szeregach Skry może być jednym z punktów do wykorzystania przez olsztyński AZS, tym bardziej że akademicy grać będą w środę we własnej hali. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha są małą rewelacją tego sezonu, a i ostatnio również nie zawodzą – w ostatnim meczu w 2013 roku akademicy pokonali Transfer, a wcześniej bardzo dobrze zaprezentowali się w meczu z mistrzami Polski, choć nie potrafili w końcówkach przełożyć tego na wyniki setów, przegrywając 1:3. Takim wynikiem zakończyło się też pierwsze starcie AZS-u i Skry, tak więc chęć rewanżu będzie siłą napędową w olsztyńskim zespole. Z kolei bełchatowianie śrubują kolejne rekordy w wygranych spotkaniach, mają już na koncie osiem kolejnych zwycięstw i z pewnością nie będą chcieli przerwać tej dobrej passy.



Wydaje się, że w pojedynku w Radomiu, gdzie Czarni podejmą Transfer Bydgoszcz, to gospodarze wystąpią w roli tej faworyzowanej drużyny. Beniaminek prowadzony przez Roberta Prygla jest rewelacją pierwszej rundy, po której plasuje się na piątym miejscu. W meczu z Cerrad Czarnymi Radom poległ już niejeden potentat, więc wydaje się, że ostatni w tabeli Transfer nie powinien zagrozić radomianom, którzy w dodatku grają w swojej dość specyficznej hali. W drużynie z Bydgoszczy doszło jednak do zmiany na stanowisku pierwszego trenera, a charyzmatyczny Vital Heynen już w debiucie poprowadził swój zespół do zwycięstwa. W ataku bydgoszczan pojawiła się też świeża krew zza oceanu – Carson Clark, więc w Transferze nadal oczekuje się dobrych wyników. Szkoleniowiec zespołu po ostatnim weekendzie, w którym wspólnie z reprezentacją Niemiec niemal zmiażdżył rywali w turnieju eliminacyjnym do MŚ, z pewnością po sukcesie wniesie wiele energii i zapału. Nie wiadomo jednak, jak przełoży się to na kolejne spotkania w PlusLidze. W przerwie radomianie mieli mocnego sparingpartnera – Resovię, o czym wspominaliśmy już wcześniej, Transfer z kolei zagrał jeden mecz towarzyski, w którym zremisował 2:2 z Treflem Gdańsk.

By wskoczyć do „ósemki”, punkty bardzo potrzebne są obecnie dziesiątemu AZS-owi Częstochowa. Gracze spod Jasnej Góry w przerwie trenowali pod okiem Wojciecha Pudo, gdyż trener Kardos w Popradzie z reprezentacją Słowacji walczył o awans do MŚ. W tym czasie akademicy rozegrali m.in. sparing z BBTS-em, w którym ponieśli porażkę. Co najważniejsze dla akademików – do gry powraca Michał Bąkiewicz, co przed meczem ze stołecznym AZS-em może okazać się bardzo ważne. AZS Politechnika Warszawska zawita natomiast do Częstochowy po ważne punkty. Podopieczni Jakuba Bednaruka mają bowiem sześć oczek straty do następnego – szóstego Indykpolu AZS, ale czują na plecach oddech drużyn Effectora i Trefla. Jeszcze w starym roku akademicy ze stolicy rozegrali sparing w Wołominie, a ich rywalem byli siatkarze Czarnych Radom. Mecz ten zakończył się remisem 2:2. Drużyna z Warszawy przez dużą część przygotowań w przerwie musiała poradzić sobie bez Juraja Zaťko, który grał w turnieju w Popradzie, oraz Artura Szalpuka, który wspólnie z reprezentacją juniorów wygrał turniej w Guadalajarze. Przy absencji kontuzjowanego Stępnia trener Bednaruk miał niemały ból głowy, bowiem nie miał do dyspozycji żadnego rozgrywającego. W tym przypadku sam zdjął dres i aktywnie uczestniczył w treningach zespołu, a nawet został zgłoszony do rozgrywek.

Niemałe znaczenie dla układu dolnej części tabeli będzie miało spotkanie Trefla Gdańsk z Effectorem Kielce. Dwie sąsiadujące ze sobą drużyny dzielą zaledwie dwa punkty. Ekipa gospodarzy tego pojedynku ma chrapkę na „ósemkę”, a obecnie na ostatniej pozycji znajduje się w niej właśnie zespół z Kielc. Na obie drużyny dość mocno naciska też AZS Częstochowa, który ma do gdańszczan dwa oczka straty, a do Effectora cztery. Siatkarze Trefla Gdańsk ostatni mecz w PlusLidze wygrali w połowie listopada i od tego czasu ponieśli pięć porażek. Effector radził sobie różnie. W ostatnim pojedynku co prawda wygrał z BBTS-em 3:1, ale wcześniej nie ugrał nawet seta w spotkaniu z ostatnim Transferem Bydgoszcz. Spotkanie więc zapowiada się ciekawie i może okazać się jednym z decydujących o tym, kto po rundzie zasadniczej znajdzie się w najlepszej ósemce. W bezpośrednim starciu z drugiej kolejki kielczanie wygrali pewnie 3:0, więc chęć rewanżu w gdańszczanach jest na pewno duża.

Zobacz również:
Rozstawienie par 12. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved