Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Mitar Tzourits: Gra w Halkbanku to inna bajka

Mitar Tzourits: Gra w Halkbanku to inna bajka

fot. Joanna Skólimowska

- Zabrakło nam nie tylko doświadczenia, ale też spokoju, dokładności, płynności czy pewności siebie - mówił o reprezentacji Grecji Mitar Tzourits. Strefie Siatkówki zawodnik opowiedział też o zmianie pozycji, roli lidera i przenosinach do Ankary.

Mimo przegranej z Ukraińcami, należą się wam gratulacje, bo widać było w waszej grze ogromną wolę walki.

Mitar Tzourits: – Tworzymy młody zespół, dla którego ten turniej jest pierwszym tego typu sprawdzianem. Jesteśmy młodzi, niedoświadczeni i takie spotkania są dla nas bardzo trudnym wyzwaniem. Pierwszy mecz, ten przeciwko Słowakom, zagraliśmy bardzo źle. Później nasza gra zaczęła wyglądać coraz lepiej. Wciąż jednak brakuje nam doświadczenia czy cierpliwości, ale to za sprawą młodego wieku zawodników.

W czwartym secie zabrakło wam właśnie tego doświadczenia? (Grecy prowadzili 22:20 – przyp. red.)



– Tak, zabrakło nam nie tylko doświadczenia, ale też spokoju, dokładności, płynności czy pewności siebie. To są cechy, które są właściwe doświadczonym zespołom. My, niestety, jesteśmy jeszcze nieopierzeni na arenie międzynarodowej, ale staramy się i z każdym tego typu meczem nabieramy cennego doświadczenia.

Chyba jednak nikt nie spodziewał się, że nie zdołacie nic więcej ugrać. Taki rezultat jest swego rodzaju rozczarowaniem?

– Nie, nie, nie, w żadnym wypadku nie jest to rozczarowanie! Oczywiście, nie przyjechaliśmy tu po to, by przegrać wszystkie trzy mecze, ale po to, by zgrywać się, by ogrywać się na tym poziomie. Tutaj też, między innymi przeciwko Słowakom, zagramy w kwalifikacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Ten turniej jest doskonałym przetarciem przed nimi i pozwolił nam zebrać nie tylko doświadczenie, ale także materiały szkoleniowe konieczne do odpowiedniego przygotowania się do majowych kwalifikacji. My wszyscy w tej chwili myślimy bardziej przyszłościowo, skupiamy się na tym, by zbudować silną drużynę.

Jak ty się czujesz? Gra bez zmiennika w reprezentacji nie jest łatwa, a tutaj, w przeciwieństwie do tego, co ma miejsce w Halkbanku, to na tobie spoczywa ciężar zdobywania punktów.

– Oczywiście, gra w Halkbanku to zupełnie inna bajka. W tym zespole mamy pięciu bardzo dobrych obcokrajowców, kilku niezłych Turków i my wszyscy razem doskonale się uzupełniamy, każdy w drużynie ma swoją określoną rolę. W reprezentacji wygląda to nieco inaczej, to na mnie spoczywa presja bycia liderem, ode mnie oczekuje się, że będę zdobywać jak najwięcej punktów i że poprowadzę zespół do zwycięstw (śmiech).

Posiadanie jednego lidera to nie najlepsze rozwiązanie, bo choćby w tym turnieju było widać, że kiedy ty nie grasz, to pozostałym graczom trudno podjąć walkę.

– Naprawdę nie wiem, co powiedzieć… Trudno mi jako zawodnikowi ocenić tę sytuację. Być może wynika to z tego, że tak jak powiedziałem wcześniej, jesteśmy młodą drużyną, w której ja jestem jednym z najbardziej doświadczonych zawodników. Wierzę jednak, że czas działa na naszą korzyść i już niebawem nasza gra będzie wyglądać lepiej.

A skąd decyzja o zmianie pozycji ze środkowego na atakującego?

– Podoba mi się gra na skrzydle w ataku. Zdecydowałem się na tę zmianę, bo naprawdę lubię grać na tej pozycji. To był tylko i wyłącznie mój wybór. Owszem, ta decyzja była bardzo ciężka, zwłaszcza iż niewielu zawodników zdecydowało się na taką zmianę i wyszło im to na dobre, odnaleźli się w roli atakującego – dwóch, może trzech. Dla nominalnego środkowego przestawienie się na grę na skrzydle, na atak jest niezwykle trudne, zwłaszcza jeśli chce się grać na światowym poziomie. Ja na tej pozycji, bez przerwy, trenuję około trzech-czterech miesięcy i na tę chwilę jestem zadowolony. Oczywiście, przede mną wiele, wiele pracy – doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale jestem dobrej myśli.

Czyli chcesz powiedzieć, że ta zmiana jest definitywna?

– Tak, tak, zdecydowanie! (śmiech) Nieporównywalnie lepiej się tu odnajduję i cieszę się, że mogę grać jako atakujący.

Jesteś zadowolony z decyzji o przeniesieniu się do Ankary?

– Tak, doskonale odnalazłem się w Turcji i czuję się tu dość dobrze. Zresztą, nie przeniosłem się tam sam, a wraz z kilkoma innymi zawodnikami i z trenerem, z którymi współpracowałem w Trydencie. Wraz z końcem minionego sezonu skończył się mój kontrakt z Itasem i postanowiłem coś zmienić. W podjęciu tej decyzji pomogli mi właśnie Kazijski, Juantorena, Raphael i Stojczew. O wiele łatwiej było mi zdecydować się na ten krok, kiedy wiedziałem, że przeniesiemy się tam wszyscy razem.

– Ok, jeśli chodzi o poziom sportowy, to nie jest on tak wysoki jak we Włoszech i to jest największy minus ligi tureckiej. Jest tu co prawda około czterech, może pięciu zespołów dobrze zorganizowanych i dość mocnych, ale to wszystko. To właśnie tutaj leży problem, że pozostałe ekipy nie należą do najsilniejszych, w związku z czym niewiele jest meczów, w których naprawdę możemy się sprawdzić.

*Rozmawiała Michalina Tarkowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, mistrzostwa świata, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved