Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Kacper Popik: Naszą zmorą są proste, niewymuszone błędy

Kacper Popik: Naszą zmorą są proste, niewymuszone błędy

fot. archiwum

Siatkarze Kęczanina Kęty w poniedziałkowym spotkaniu gładko na wyjeździe ulegli Krispolowi Września. O przyczynach porażki, a także o zbliżającym się meczu z Tychami opowiedział Strefie Siatkówki Kacper Popik, rozgrywający z Kęt.

Spotkanie z Krispolem Września zdecydowanie nie należało do najlepszych w waszym wykonaniu. W każdym z setów walczyliście, ale w żadnym z nich nie udało się wam zwyciężyć. Co twoim zdaniem o tym zadecydowało?

Kacper Popik: – O naszej porażce zdecydowało to, z czym w tym sezonie mamy największy problem, czyli własne, niewymuszone błędy. Krispol w każdym z setów popełnił ich o dwa, trzy mniej. Do tego w ataku był lepsi o kilka punktów, co zdecydowanie wpłynęło na przegrane przez nas końcówki setów, a w ostatecznym rozrachunku na cały mecz.

Najbliżej wygranej byliście w ostatniej odsłonie…



– W końcówce przydarzyły nam się błędy, które zdecydowały o naszej porażce i gdyby nie one, to wynik pewnie wyglądałby inaczej, ale teraz nie ma co o tym myśleć. Musimy skupić się na następnym meczu, ponieważ zostało nam niewiele czasu.

W drugim secie zmieniłeś Jarosława Maciończyka i udało ci się odmienić grę drużyny. Jak oceniasz swój występ?

Myślę, że jak większość zawodników nie lubię oceniać swojej gry, zawsze pojawia się niedosyt. Zawsze można było zrobić coś lepiej, a w niektórych sytuacjach postąpić inaczej. Oceniać mogą ci, którzy oglądali ten mecz.

Pierwszy raz mieliście okazję grać w obecności kamer telewizyjnych. To dodatkowo mobilizowało czy raczej dekoncentrowało?

– Już w większości klubów w I lidze na mecze przychodzi po kilkaset kibiców, to już powoli staje się standardem, niekiedy nawet brakuje wolnych miejsc. Tak więc pomysł z transmisjami w telewizji jest jak najbardziej trafiony. Co do samego meczu, to po nikim nie było widać żadnego zdenerwowania, a kamery tylko nas mobilizowały.

Końcówka roku w waszym wykonaniu nie należała do najlepszych. Gdzie szukałbyś przyczyn spadku formy?

– Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Myśleliśmy, że po meczu z Nysą ten kryzys już powoli znika i będzie tylko lepiej, a okazuje się, że jest jeszcze gorzej. Najpierw zaliczyliśmy wpadkę u siebie w meczu z Avią, a teraz przytrafiła nam się kolejna przegrana, tym razem we Wrześni. Mamy też małe problemy kadrowe, ale nie możemy zawracać sobie tym głowy. Musimy pracować jeszcze ciężej, a jestem pewien, że nasza gra będzie wyglądała dużo lepiej.

Na swoim koncie macie wiele meczów przegranych dopiero po tie-breaku; często wygrywając dwa pierwsze sety, nie umiecie postawić kropki nad „i” w trzecim. Z czego to wynika?

Najpierw mieliśmy okres, gdzie przegrywaliśmy 0:2 i wygrywaliśmy mecze, a następnie wygrywając 2:0, przegrywaliśmy je. Największym naszym problemem jest to, że nie potrafimy grać z przewagą. Ilekroć wygrywamy kilkoma punktami, to zaraz wszystko tracimy i znowu gramy punkt za punkt, aż do samej końcówki. Musimy nauczyć się szanować piłkę gdy wygrywamy, a wtedy wszystko powinno być w porządku.

Okres świąteczny na pewno był mniej intensywny niż inne dni w roku. Przerwa pomogła wam zregenerować siły czy raczej rozleniwiła?

– Te parę dni lenistwa w domu przede wszystkim pozwoliło nam zregenerować siły. Jeśli komuś dolegały jakieś drobne urazy to był to doskonały czas, aby je wyleczyć i wrócić po świętach w lepszym nastroju.

Już w weekend zmierzycie się z outsiderem pierwszoligowej tabeli, TKS-em Tychy, który w ostatniej kolejce niespodziewanie wygrał ze Ślepskiem Suwałki. Jak twoim zdaniem trzeba zagrać, by wygrać?

Na pewno nie będzie łatwo, Tychy pokazały, że przerwa noworoczna wpłynęła na nich pozytywnie i udało im się wygrać mecz z bardzo wymagającym przeciwnikiem. Będą chcieli pokazać, że ta wygrana to nie był przypadek, natomiast my musimy zagrać twardo w ataku i na zagrywce, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę, że wygrywając, możemy awansować nawet na 7. miejsce w pierwszoligowej tabeli.

Obecnie zajmujecie 9. miejsce w tabeli I ligi mężczyzn, po piętach depcze wam krakowski AGH. Jak oceniasz wasze szanse na grę w play-off?

– Faza play-off to był i jest nasz cel w tym sezonie. W jedną i drugą stronę mamy taką sama drogę, bo różnice punktowe zarówno w tabeli pod, jak i kilka miejsc nad nami wynoszą tylko kilka oczek. Dlatego właśnie tak ważne będzie dla nas sobotnie spotkanie. Mamy duże szanse, żeby znaleźć się w ósemce, więc wiemy o co gramy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved