Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Sypnęło niespodziankami na początku 2014 roku

I liga M: Sypnęło niespodziankami na początku 2014 roku

fot. archiwum

Rok 2014 od porażki rozpoczął będziński lider, który tym razem nie sprostał Cuprum. Dobrze spisali się za to beniaminkowie. AGH ograło Stal, Avia wykazała wyższość nad KPS-em, TKS odprawił z kwitkiem Ślepsk, a Krispol pokonał Kęczanina.

Każda dobra passa kiedyś się kończy. O tej prawdzie w miniony weekend przekonali się siatkarze MKS-u Banimexu Będzin, którzy byli niepokonani od trzynastu kolejek ligowych. Okazało się jednak, że można ich ograć, a udowodnili to zawodnicy Cuprum Mundo Lubin. Podopieczni trenera Szabelskiego w żadnej z trzech partii nie pozwolili przeciwnikom rozwinąć skrzydeł, a w trzeciej odsłonie niemal zmietli ich z boiska. – Ten mecz pokazał, że potrafimy rywalizować z tak silnymi rywalami jak Będzin. Cieszę się, że wygraliśmy przed własną publicznością. To była wspaniała promocja siatkówki – mówił po meczu szkoleniowiec miedziowych, Paweł Szabelski. Ostatni triumf sprawił, że brązowi medaliści I ligi z poprzedniego sezonu zmniejszyli do czterech oczek straty do wciąż prowadzących graczy znad Czarnej Przemszy.

Coraz lepiej w rozgrywkach radzą sobie wyszkowianie, którzy z kolejki na kolejkę ugruntowują swoją pozycję w czołówce. Tym razem podopieczni trenera Sucha udali się na wyjazdowy pojedynek do Ostrołęki. Wprawdzie gospodarze starali się pokazać z jak najlepszej strony, jednak przegrane w dwóch pierwszych setach po walce wyraźnie podcięły im skrzydła. Ostatecznie nie urwali przeciwnikom nawet jednej partii, przez co wciąż muszą drżeć o to, czy znajdą się w fazie play-off, bowiem za ich plecami coraz więcej drużyn ma apetyt na to, by wedrzeć się do ósemki. Z kolei gracze Campera umocnili się na trzecim miejscu w tabeli, choć nie są bez szans, by pokusić się o jeszcze nieco wyższą lokatę na koniec rundy zasadniczej.

Spóźniony prezent świąteczny sprawili swoim kibicom siatkarze ostatniego w tabeli TKS-u Nascon Tychy, którzy we własnej hali dość niespodziewanie ograli Ślepsk Suwałki. Wprawdzie pojedynek lepiej rozpoczął się dla gości, ale okazało się, iż były to tylko dla nich miłe złego początki. Później nie potrafili utrzymać nawet sześciopunktowej przewagi, co skrupulatnie wykorzystał beniaminek, który ostatecznie wygrał 3:1. – Nasza gra była szarpana. Ten mecz porównałbym do spotkania z Avią Świdnik na początku sezonu, gdy nic nam nie wychodziło. Być może mieliśmy za długą przerwę w treningach. My potrzebujemy meczowego rytmu, bo wtedy czujemy się mocni – skomentował na łamach Gazety Wyborczej szkoleniowiec suwalskiej ekipy, Piotr Poskrobko. Mimo porażki Ślepsk wciąż zajmuje czwarte miejsce w tabeli, zaś drużyna prowadzona przez trenera Słabego zamyka ligową stawkę, ale na pewno zwycięstwo poprawiło nastroje w jej szeregach.



Wyraźny kryzys przeżywają siatkarze KPS-u Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS, bowiem przegrali oni kolejne spotkanie z rzędu. Tym razem nie sprostali w Świdniku miejscowej Avii, chociaż początek spotkania na to nie wskazywał. Podopieczni trenera Gerymskiego mieli nawet okazję na to, by objąć prowadzenie 2:0, ale gdy gospodarze wyszarpali im triumf w drugiej odsłonie, wyraźnie uwierzyli we własne możliwości. Poszli za ciosem i ostatecznie triumfowali 3:1. Mimo że sobotnia wygrana nie zmieniła ich pozycji w tabeli, to do ósmej Stali AZS PWSZ Nysa tracą już tylko pięć punktów, a więc mają jeszcze szanse na to, by na ostatniej prostej rundy zasadniczej włączyć się do rywalizacji o grę w play-off. Z kolei siedlczanie plasują się obecnie na piątym miejscu, a nad pozostałymi przeciwnikami mają co najmniej trzy oczka przewagi.

Szansę na zamieszanie w ósemce mają także jeszcze siatkarze AGH 100RK AZS Kraków, którzy odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu. Tym razem podopieczni trenera Kaszy we własnej hali stosunkowo gładko uporali się ze Stalą AZS PWSZ Nysa. Drużyna z Opolszczyzny jedynie w trzeciej partii próbowała dobrać się przeciwnikom do skóry, ale i tak jej się to nie udało. – Mieliśmy bardzo dobre przyjęcie i mocną zagrywkę, którą odrzuciliśmy rywala od siatki. To są elementy, które w dużej mierze zadecydowały o naszym zwycięstwie – komentował po meczu przyjmujący małopolskiego beniaminka, Karol Galiński. Obecnie krakowianie plasują się na dziesiątej pozycji i mają pięć punktów straty do ostatniego rywala, ale jeśli utrzymają dobrą formę w kolejnych tygodniach, to niewykluczone, że będą pięli się w górę ligowej tabeli.

Po trzech porażkach z rzędu przełamali się siatkarze Krispolu Września, którzy po raz kolejny w tym sezonie wykorzystali atut własnej hali, pokonując Kęczanina Kęty. Przyjezdni mieli swoje okazje na wygranie chociażby jednej partii, ale ich nieskuteczna gra w końcówkach spowodowała, że przegrali 0:3. – Nie było to łatwe spotkanie, bo rywal zawiesił nam wysoko poprzeczkę. Wiedzieliśmy, że lepiej gra na wyjazdach. Po świątecznej przerwie mieliśmy znak zapytania odnośnie naszej formy, bo nie graliśmy żadnego sparingu. Do tego doszła presja ze strony towarzyszących kamer – powiedział na łamach strony klubowej szkoleniowiec beniaminka, Marek Jankowiak. Dzięki wygranej ekipa z Wielkopolski awansowała na szóste miejsce w tabeli. Z kolei Kęczanin wciąż plasuje się na dziewiątym miejscu, ale po piętach zaczynają deptać mu zespoły z Krakowa i Świdnika.

Zobacz również
Wyniki 15. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved