Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Martin Sopko: Mam nadzieję, że wrócę do normalnej siatkówki

Martin Sopko: Mam nadzieję, że wrócę do normalnej siatkówki

fot. Joanna Skólimowska

- Cieszę się, że jestem tutaj, gram w normalnej lidze i mogę grać siatkówkę na wysokim poziomie - o powrocie do reprezentacji Słowacji, zmianie barw klubowych i przegranym meczu z Ukrainą Strefie Siatkówki opowiedział Martin Sopko.

Porażka z Ukrainą jest jednak w pewnym stopniu zaskoczeniem. Spodziewaliście się, że akurat z tym rywalem będzie aż tak trudno? W przedturniejowych typowaniach mówiło się, że to wasz ostatni mecz z Finami może być decydującym.

Martin Sopko:Na pewno spodziewaliśmy się, że już od początku rywale przystąpią do ataku i będą grać najlepiej, jak potrafią. Mają jednego bardzo dobrego atakującego (Sergiy Tyutlin – przyp. red.), który poza umiejętnościami ma znakomite warunki fizyczne i jeżeli trzyma poziom ataku, to Ukraińcy wygrywają. W piątek udało mu się zagrać dobrze 1,5 seta i właśnie w tych fragmentach, tj. w pierwszym i do połowy drugiego seta, Ukraina prowadziła z Finami. Później, jak kondycyjnie radził sobie gorzej, zaczęli przegrywać. A z nami to już od początku prezentował tę dobrą dyspozycję i ciągnął praktycznie cały mecz. Kiedy mieli jakieś trudne, sytuacyjne piłki, to atakujący wszystko kończył. Myślę, że Ukraina zagrała naprawdę bardzo dobre zawody, każdy z zawodników dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa i było trudno ich zatrzymać. Dodatkowo oprócz Martina Nemca to u nas w tym meczu brakowało mocnej zagrywki. Trudno coś powiedzieć tak na gorąco po meczu, na pewno jesteśmy bardzo źli, ale trzeba uczciwie przyznać, że Ukraińcy wygrali zasłużenie.

Czy elementem, którego zabrakło, nie było też stabilne przyjęcie? Problemy w wielu akcjach zaczynały się u was już na tym etapie.



– Tak jak wspomniałem, rywale bardzo dobrze zagrywali, czy taktycznie, czy też mocno, ta zagrywka im wychodziła i od tego wszystko się zaczynało. Słabiej przyjmowaliśmy i później atakowaliśmy na podwójnym czy potrójnym bloku. A przy tych ich warunkach fizycznych te nasze ataki nie były już tak skuteczne, jak chociażby w piątek w meczu z Grekami.

Drugi set, kiedy udało wam się odrobić straty, a mimo to przegraliście, mógł być kluczowym? Wygrana w tej części meczu dałaby szansę, aby spotkanie potoczyło się inaczej?

– Mogło tak być, ale nie potoczyło się. To jest już takie gdybanie, przegraliśmy drugiego seta i trudno oceniać, jak wszystko by wyglądało, gdybyśmy jednak wygrali.

Patrząc na sytuację w tabeli, ta porażka nie przekreśla jeszcze waszych szans na awans, mimo że komplikuje trochę sytuację. Jednak wciąż wszystko jest w waszych rękach…

– Zobaczymy jeszcze, jak rozstrzygnie się ten drugi sobotni mecz (rozmowa przeprowadzona przed meczem Grecja – Finlandia – przyp. red.). A w tym ostatnim naszym spotkaniu musimy wygrać 3:0, bo myślę że 3:1 może nam już nie wystarczyć. W meczu przeciwko Finom damy z siebie wszystko i mam nadzieję, że uda nam się wygrać. Zobaczymy, jak potoczą się losy naszej grupy i pozostałych grup. Zawsze zostaje też szansa na awans z drugiego miejsca. Może się uda z tej pozycji albo nawet z pierwszego miejsca. Wszystko jest sprawą otwartą, zobaczymy, jak będą wyglądały wyniki w końcówce turnieju kwalifikacyjnego.

W porównaniu z waszym ostatnim rywalem reprezentacja Finlandii jest chyba jednak przeciwnikiem znanym wam lepiej. Finowie to uczestnik LŚ czy też ostatnich ME. W związku z tym na pewno było też więcej materiałów do analiz gry rywala.

– Tak, oczywiście. Graliśmy też w tym sezonie dwa sparingi z Finami i na pewno znamy ich lepiej. Prezentują też trochę inny styl siatkówki. Mam nadzieję, że będzie to dla nas dobry przeciwnik i wierzę, że wszystko ułoży się po naszej myśli. Tak naprawdę nie mamy już teraz wyjścia – po prostu musimy wygrać.

Na początku sezonu ligowego zdecydowałeś się na zmianę rozgrywek ligowych z dość egzotycznego kierunku na ligę turecką. Dodatkowo po dość długiej przerwie wracasz do reprezentacji narodowej. Można powiedzieć, że Martin Sopko wraca do gry?

– Cieszę się, że znów gram siatkówkę na wysokim poziomie. W Emiratach siatkówka jest, jaka jest i tego nie będę komentował. Ale na pewno jest to inny styl i poziom siatkówki. Cieszę się, że jestem tutaj, dodatkowo gram w normalnej lidze. I mam nadzieję, że to będzie dla mnie coś pozytywnego i w końcu wrócę do tej normalnej siatkówki. Chociaż każdy wie, po co zawodnicy wyjeżdżają do tamtejszej ligi, po to też ja tam byłem (śmiech).

Zakładasz jeszcze powrót do PlusLigi?

– Nigdy nie mów nigdy. Na razie, do końca sezonu – do maja, podpisałem kontrakt w Turcji i zobaczymy, co będzie dalej. Jeżeli tam uda się coś ugrać, a władze klubu będą zadowolone z mojej dyspozycji, to dlaczego nie podpisać kontraktu na kolejny sezon?

*w Popradzie rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved