Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Kto zagra w mistrzostwach świata siatkarek?

Kto zagra w mistrzostwach świata siatkarek?

fot. FIVB

Mistrzostwa świata we Włoszech zbliżają się wielkimi krokami i zostaną rozegrane na przełomie września i października. O kwalifikację do turnieju nie muszą martwić się poza gospodyniami również aktualne mistrzynie Europy Rosjanki i wicemistrzynie Niemki.

Pozostałe zespoły zmierzą się w turniejach kwalifikacyjnych rozgrywanych w dniach 3-6 stycznia 2014, a do turnieju głównego awansują poza zwycięzcami grup dwa najlepsze zespoły z drugiego miejsca.

W grupie I w Ankarze zmierzą się ze sobą reprezentacje Turcji, Rumunii, Cypru i Ukrainy. Trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że gospodynie będą faworytkami tego turnieju, bowiem szkoleniowiec reprezentacji Massimo Barbolini desygnował najsilniejszy skład. Gra zespołu opierać się będzie na zawodniczkach Vakifbanku oraz Eczacibasi Stambuł, a do boju Turczynki poprowadzą między innymi Neslihan Darnel oraz Gözde Sonsirma. Nie bez znaczenia jest również fanatycznie reagująca turecka publiczność. Nie wolno zapomnieć także o Rumunkach, mimo że reprezentacja ta uległa znacznej przebudowie i o sile tego zespołu stanowią perspektywiczne, ale niedoświadczone zawodniczki. Mimo ciekawych powołań w reprezentacji Ukrainy na turnieju zabraknie głównych armat zespołu: Olesya Rychliuk, Inna Molodtsov, Natalie Zacharczuk, Marina Marczenko z różnych przyczyn nie będą mogły zagrać w kwalifikacjach. O sile tej pierwszej miał okazję przekonać się zespół z Dąbrowy Górniczej w starciu z Volero Zurych, gdzie obecnie gra Ukrainka. – Faworytem turnieju jest zdecydowanie zespół turecki, który należy od elity europejskiej siatkówki. Mocne będą też Rumunki, które grały w Lidze Europejskiej i mają na swoim koncie więcej międzynarodowego doświadczenia. Brak doświadczenia to nasz główny mankament – analizuje szkoleniowiec ukraińskiej drużyny Gariy Yegyiazarov. Outsiderem w Ankarze będzie najprawdopodobniej reprezentacja Cypru, w której próżno szukać zawodniczek znanych szerszej publiczności.

W grupie J w Baku poza gospodyniami z Azerbejdżanu na parkiet wybiegną Serbki, Estonki oraz reprezentantki Izraela. Faworytem turnieju są bezsprzecznie podopieczne Zorana Terzicia, która będą starały się rekompensować czwarte miejsce w ostatnich mistrzostwach Europy. Zajmujące obecnie siódme miejsce w rankingu FIVB Serbki stanowią o sile swoich zespołów w ligach europejskich (Maja Ognjenović, Ana Bjelica w Chemiku Police, czy Jovana Brakocević, Jelena Nikolić w Vakifbanku Stambuł) oraz brazylijskiej, gdzie dobrze spisują się młode siatkarki Brankica Mihaljović oraz Sanja Malagurski. Szczególnie Mihajlović to wielki pechowiec mistrzostw Europy, bowiem z uwagi na kontuzję łokcia nie mogła do końca zagrać w tym turnieju. Głównym rywalem Serbek będą gospodynie – Azerki, które mimo sposobności gry w jednej z najsilniejszej lig europejskich i możliwości zdobywania doświadczenia przy boku wybitnych zawodniczek, nie potrafią przełożyć tego na międzynarodowe boiska. Gra opierać się będzie na liderce zespołu z Omska Natalii Mammadovej, która, co ciekawe, na co dzień trenowana jest przez szkoleniowca reprezentacji z Serbii – Zorana Terzicia. Azerki w ramach przygotowań do turnieju stoczyły zwycięski bój z zespołem ligi rosyjskiej – Urałoczką Jekatierinburg. Najsłabszymi zespołami w tym zestawieniu są zdecydowanie drużyny Izraela oraz Estonii. Zajmująca obecnie 47. pozycję w rankingu FIVB ekipa z Izraela, w szeregach której grają wprawdzie dwie znane w europejskich ligach siatkarki – Tamara Artmenko oraz Anna Velijki, nie powinna stanowić zagrożenia. Podobnie sprawa wygląda z Estonkami, które w sparingu pokonały reprezentację Białorusi, ale klasa rywala nadal znacznie odbiega od zespołów Serbii i Azerbejdżanu.

Grupa K gościć będzie w Polsce, a w łódzkiej Atlas Arenie kluczowe będzie spotkanie pomiędzy gospodyniami z Polski oraz aktualnymi brązowymi medalistkami mistrzostw Europy Belgijkami. Reprezentacja Polski desygnowała na parkiet gwiazdy i bohaterki ostatnich lat w siatkarskiej historii i trudno przypomnieć sobie czas, w którym to na parkiecie przebywały ze sobą Małgorzata Glinka-Mogentale, Anna Werblińska, Katarzyna Skowrońska-Dolata oraz Mariola Zenik. Zajmujące obecnie 15. pozycję w rankingu FIVB podopieczne trenera Makowskiego nie chcą i nie mogą zaprzepaścić szansy awansu i dopuścić do ewentualnego spadku w rankingu. Podchodzą jednak do spotkania z Belgią z wielką pokorą. – Generalnie będzie to bardzo trudne, ale musimy osiągnąć ten cel. Koncentrujmy się na każdej piłce, a później sukces sam przyjdzie – zaznaczyła wybrana na kapitana polskiej reprezentacji Małgorzata Glinka-Mogentale. Belgijki na europejską scenę siatkówki weszły bardzo dynamicznie, ale ich sportowy sukces jest owocem wieloletniej pracy w kategoriach juniorskich i kadeckich. O wartości Frauke Dirickx, Charlotte Leys oraz Helene Rousseaux mogliśmy się przekonać w polskiej lidze, ale trudno nie wspomnieć o szalejącej na włoskich parkietach atakującej Lisie van Hecke. Atutem tego zespołu jest stabilny od lat skład oraz wiele kombinacji granych w zasadzie w ciemno. W ramach przygotowaniach Belgijki stoczyły trzy pojedynki z Holenderkami, ulegając dwukrotnie 0:3 oraz 1:3 oraz wygrywając 3:2. Nie należy jednak ignorować zespołu szwajcarskiego, który z dobrej strony pokazał się w mistrzostwach Europy, a o sile zespołu decyduje atakująca Mandy Wigger oraz znakomita trenerka Svetlana Ilić. Hiszpanki z kolei są zespołem młodym, bez wybitnych nazwisk. Niedoświadczone zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego stopniowo zdobywają szlify między innymi w lidze belgijskiej, w której grają: środkowa Ana Belén Pérez oraz przyjmująca Rocío Gómez. Mimo wszystko faworytem grupy wydają się być Polki oraz Belgijki.



Grupa L jest bardzo wyrównana, a ich zmagania rozgrywane będą w Rovinj w Chorwacji. Ciekawie zapowiada się przede wszystkim rywalizacja pomiędzy Chorwatkami oraz Holenderkami, które są bezsprzecznie faworytkami grupy. Pierwsza ekipa, prowadzona od niedawna przez Włocha Vercesi, to mieszanka wybitnych indywidualności, która nadal szuka swojego rytmu jako reprezentacja. Gra oparta jest na środkowej Eczacibasi Mai Poljak, ale wspierające ją atakująca Sanja Popović i przyjmująca Senna Usić to uznane zawodniczki na arenie międzynarodowej. Szczególnie Popović, która znana jest z występów w Muszynie, okazała się jedną z lepszych zawodniczek poprzedniego sezonu w Polsce i znacznie przyczyniła się do historycznego triumfu w Pucharze CEV. Ich najgroźniejszymi rywalkami będą zdecydowanie Holenderki, które chyba odnalazły już swój rytm meczowy. Ich gra, niegdyś oparta tylko i wyłącznie na Manon Flier, zdecydowanie ewoluowała, a utytułowane reprezentantki Holandii jak Chaine Staelens, tragicznie zmarła Ingrid Visser czy Francien Huurman doczekały się swoich następczyń. Poza Flier świetnie spisują się przede wszystkim przyjmująca Ane Buijs, która stanowi o sile ataku zespołu Joanny Wołosz z Busto Arsizio. Na znaczącą postać w zespole wyrasta również Robin de Cruijf – środkowa, która po sezonie w Bundeslidze opuściła zespół z Drezna i przeniosła się do Piacenzy. Holenderki posiadają również utalentowane zmienniczki, które odegrały ważną rolę w sparingach z Belgijkami. Mowa tutaj o Celeste Plak, zawodniczce z rocznika 1995 mogącej grać w przyjęciu lub ataku, która dysponuje doskonałymi warunkami fizycznymi i sięga piłkę na wysokości 324 cm. Holenderki pokonały w ramach przygotowań reprezentację Belgii 3:0 oraz 3:1 i tym samym zgłosiły po raz kolejny po fazie kryzysowej aspiracje do walki o najwyższe laury. Mniejsze szanse w turnieju mają Francuzki, których gra opiera się na środkowej Fenerbahce Stambuł Christinie Bauer oraz przyjmującej o polskich korzeniach Annie Rybaczewski. Niemniej jednak może to być za mało w starciu z holenderskim bądź chorwackim kolektywem. Zespół węgierski plasujący się na 46. miejscu w światowym rankingu nie powinien również być liczącym się graczem w tym turnieju. Siła napędowa tego zespołu tkwi w przyjmującej zespołu Rabity Baku – Dorze Horvath, która jednak po dobrych sezonach w lidze włoskiej odgrywa w zespole z Baku raczej rolę epizodyczną.

Ostatni turniej rozgrywany będzie w Samokow w Bułgarii, a jego uczestnikami będą Bułgarki, Czeszki, Słowaczki oraz zespół Białorusi. Faworytkami grupy M są Bułgarki, które podobnie jak w ramach rywalizacji grupowej mistrzostw Europy w Schwerin, zmierzą się z Czeszkami. Przegrana z podopiecznymi trenera Parisiego pozbawiła je wtedy awansu do rundy play-off mistrzostw Europy, a ta ekipa stanowi doskonały przykład, że wybitne zawodniczki indywidualne jak Dobriana Rabadziewa, Elitsa Wasilijewa (zdobyła w ostatnim czasie w lidze koreańskiej 57 punktów w jednym meczu – przyp. red.), Straszimira Filipowa oraz Emilia Nikołowa mogą nie stworzyć kolektywu. Jeśli Bułgarki wyciągnęły z tego turnieju lekcję, powinny być niezwykle groźne na swoim terenie. Głównymi ich rywalkami będą Czeszki, w których szeregach po raz kolejny szaleć będzie atakująca Aneta Havlickova. Pod nieobecność największej gwiazdy Heleny Havelkovej, więcej zadań na siebie będzie przyjmować Teresa Vanzourova – znakomicie spisująca się koleżanka klubowa Mai Tokarskiej z Novary. Pewnym zaskoczeniem może być brak skutecznej libero Jasovej, a jej miejsce zajmie Veronika Dostalova, która może grać zarówno w przyjęciu, jak i na pozycji libero. Mniejsze szanse na sukces mają reprezentacje Słowacji oraz Białorusi, które do tej pory odgrywały mniejszą rolę na europejskiej arenie.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-01-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved