Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Adam Smolarczyk po dziewięciu miesiącach przerwy wraca na boisko

Adam Smolarczyk po dziewięciu miesiącach przerwy wraca na boisko

fot. Damian Wójcik

- Czułem się, jakbym grał swój pierwszy mecz w życiu - ocenia Adam Smolarczyk, przyjmujący krakowskiego AGH, który Strefie Siatkówki opowiedział o trudach związanych z długą rehabilitacją oraz o emocjach towarzyszących mu po powrocie na boisko.

Nie musiałeś długo czekać na swój debiut, trener Wojciech Kasza dostając zielone światło od twojego fizjoterapeuty, od razu zdecydował się desygnować cię do gry. Jakie to uczucie móc zagrać po tak długim okresie rehabilitacji?

Adam Smolarczyk: Na pewno niezwykłe. Chyba można powiedzieć, że czułem lekką tremę, sam nie wiedziałem czego po swojej grze mogę się spodziewać. Muszę przyznać, że czułem się, jakbym grał swój pierwszy mecz w życiu, jakbym dopiero zaczynał grać w siatkówkę. Bardzo długo czekałem na ten moment i cieszę się, że w końcu mogę grać.

W meczu z Siedlcami już na początku zmieniłeś Grzegorza Szumielewicza. Widać, że trener zaufał ci i chyba można powiedzieć, że nie zawiodłeś go, szczególnie dobrze spisując się na siatce?



Bardzo cieszę się, że trener zaufał mi, a także dał ogromną szansę na pokazanie swoich umiejętności w przekroju niemal całego meczu. Bardzo ciężko pracowałam na to, ale nie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko. Ciężko mi obiektywnie ocenić swoją grę ze względu na emocje towarzyszące mi podczas tego spotkania, było ono szczególne z kilku względów. Przez wiele miesięcy czekałem na nie, a kiedy już znalazłem się na boisku, ciężko mi było uwierzyć w to, że gram, że mogę pomóc kolegom, w końcu wchodząc na boisko, a nie tylko z trybun… Na pewno ten mecz pokazał też sporo mankamentów i braków, które na pewno będę się starał w najbliższym momencie nadrobić. Teraz wiem, że czeka mnie jeszcze dużo pracy.

Jak wspominasz moment samej kontuzji? Spodziewałeś się, że okaże się ona aż tak poważna, że wykluczy cię z gry na tak długi okres?

– Na początku lekarze powiedzieli mi, że po 6 tygodniach będę w stanie wrócić do gry, więc nie miałem podstaw, by sądzić, że tak się nie stanie. Niestety późniejsza diagnoza okazała się mniej optymistyczna, wtedy dowiedziałem się aż o dziewięciomiesięcznej przerwie. Naprawdę nie spodziewałem się, że akurat mnie może coś takiego się przytrafić, chyba nikt w ten sposób nie myśli. Ten uraz zdecydowanie nie należy do moich najlepszych wspomnień, ale nauczył mnie kilku ważnych rzeczy, między innymi nauczył mnie przywiązywać większą wagę do prewencji. Wcześniej nie przykładałem się do niej tak jak teraz. Zdałem sobie również sprawę z tego, jak ważna jest edukacja w życiu sportowca, zrozumiałem że kontuzja w każdej chwili może zakończyć karierę sportową. Każdy zawodnik powinien sobie to uświadomić.

Po operacji, którą przeszedłeś w marcu, czekał cię długi okres rehabilitacji. Miałeś chwile zwątpienia?

– Przez pierwsze tygodnie odpoczywałem i leczyłem się w domu, gdzie najbardziej wspierali mnie moi bliscy. Potem były finały mistrzostw Polski juniorów, podczas których moi koledzy z drużyny (Exact Systems Norwid Częstochowa – przyp. red) zakładając specjalnie dla mnie przygotowane koszulki, pokazali, że są ze mną i wspierają mnie, a ja czułem, jakbym z nimi zdobywał medal. Niedługo później wróciłem do Spały, gdzie rozpocząłem rehabilitację z fizjoterapeutą. Nie miałem zbyt wiele czasu na rozmyślanie o tym, co się stało i gdzie teraz będę grać, ponieważ zacząłem przygotowania do matury. Najgorszym okresem były wakacje, zaczęło mnie wszystko denerwować, brakowało mi siatkówki, jednak z każdym dniem czułem się sprawniejszy i to dodawało mi sił. Największą rolę w moim powrocie na boisku odegrali moi bliscy i koledzy z drużyn, w których grałem i gram obecnie, bo to ci ludzie najbardziej motywowali mnie do dalszej pracy.

Czasami bywa tak, że okres rehabilitacji jest dużo cięższy niż normalny trening. Jak ty to oceniasz?

– Niewątpliwie jest to zupełnie inna praca, podczas rehabilitacji nie ma takich obciążeń fizycznych jak przy normalnym treningu. Jednak samo poprawianie stabilizacji ciała i ponowna nauka wyskoku naprawdę potrafią dać w kość. Rehabilitacja to żmudny i długi proces, podczas którego bardzo ważna jest precyzja, a normalne treningi okazują się podwójnie przyjemne, ponieważ mogę robić to, co lubię i to, na co czekałem tyle czasu.

Jesteś bardzo młodym zawodnikiem, a kontuzja przytrafiła się chyba w najgorszym momencie, wykluczyła cię z gry w finale MPJ, a w dodatku w momencie przejścia z wieku juniora na seniora. Masz poczucie, że odebrała ci jakąś szansę?

Myślę, że to, czy był to najgorszy moment w mojej karierze okaże się dopiero na sportowej emeryturze. Może dobrze, że przytrafiło się to teraz, kiedy jeszcze jestem młody, zrozumiałem pewne rzeczy, może pomoże mi to w przyszłości. Wierzę, że teraz zdrowie będzie dopisywać i będę mógł już w pełnym wymiarze występować w seniorskich rozgrywkach.

Już na początku września rozpocząłeś treningi w Krakowie, w beniaminku I ligi. Co wpłynęło na twoją decyzję o wyborze właśnie tego klubu?

– Już w czerwcu podjąłem decyzję o wyborze właśnie tego klubu. Dowiedziałem się, że mogę studiować na jednej z lepszych uczelni w kraju, a także trenować pod okiem Wojciecha Kaszy, z którym miałam wcześniej styczność. Klub zapewnił mi też dobrą rehabilitację, więc nie musiałem się długo zastanawiać.

Po pierwszej rundzie zajmujecie 10. miejsce w tabeli. Jednak ostatnio widać, że w końcu wasza ciężka praca zaczęła przekładać się na zdobycze punktowe.

– Myślę, że druga runda będzie dla nas znacznie lepsza, mam nadzieję, że w końcu zaczniemy grać tak jak np. podczas treningów, a nasza ciężka praca w końcu przyniesie efekty w postaci kolejnych zdobytych punktów. Jeżeli uda nam się zrealizować założenia taktyczne, to możemy pokusić się o walkę z każdym zespołem. Jesteśmy optymistycznie nastawieni i trenujemy ciężko, tak by już na początku tego 2014 roku powalczyć o cenne punkty.

W kolejnym meczu, w najbliższy weekend zmierzycie się z nyską Stalą. Jak trzeba zagrać, by pokusić się o kolejne zwycięstwo?

– Niewątpliwie tak jak podczas wszystkich pojedynków każdy musi dać z siebie maxa i podejść w pełni skoncentrowany do tego spotkania. W Nysie niewiele brakło, żeby przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Teraz zrobimy wszystko, żeby zrewanżować się przeciwnikom za porażkę z poprzedniej rundy. Będziemy grali u siebie i mam nadzieję, że uda nam się wykorzystać atut własnej hali i podniesiemy z boiska komplet punktów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved