Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Paweł Wrzeszcz: Należy mieć swoje zdanie

Paweł Wrzeszcz: Należy mieć swoje zdanie

fot. archiwum

Paweł Wrzeszcz dwa lata temu nagle zniknął z siatkarskiej mapy Polski. W tym czasie wyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie z reprezentacją juniorów wywalczył m.in. brązowy medal.

W kraju wszelki słuch o panu zaginął, tymczasem od dwóch lat pracuje pan w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak znalazł się pan na Bliskim Wschodzie?

Paweł Wrzeszcz: – To prawda, bowiem od dwóch lat jestem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wszystko za sprawą mojego znajomego, Josefa Naima, Algierczyka, który od pewnego czasu mieszka w Polsce, a który bardzo dobrze zna rejony Zatoki Perskiej. Tak się złożyło, że właśnie dwa lata temu Josef zadzwonił do mnie z ofertą pracy, której drugi raz nie mogłem odrzucić. Mówię po raz drugi, gdyż pierwsza taka propozycja pojawiła się w 2007 r. Wówczas miałem zostać trenerem w jednym z katarskich klubów, jednak wówczas odmówiłem z powodów osobistych. Teraz nie wypadało nie skorzystać z tak dobrej propozycji, bowiem była to propozycja pracy jako szkoleniowca reprezentacji juniorów ZEA oraz asystenta reprezentacji seniorów ZEA.

Sezon reprezentacyjny trwa krótko. Co robi pan przez resztę czasu?



– Sezon reprezentacyjny trwa pięć miesięcy w przypadku juniorów, czyli przygotowanie do rozgrywek, w tym przypadku mistrzostw GCC (Krajów Zatoki Perskiej – przyp. tłum.), oraz około sześciu miesięcy w przypadku seniorów. Naszą docelową imprezą były mistrzostwa Azji, które odbywały się w Dubaju na przełomie września i października. Wcześniej z zespołem juniorów udało się zająć 3. miejsce, co dla wszystkich było miłym zaskoczeniem i wielkim osiągnięciem, gdyż od wielu lat zespół ZEA plasował się poniżej podium.

– Co robię przez resztę sezonu? Moim obowiązkiem jest regularne obserwowanie wydarzeń w trakcie sezonu, czyli mecze ligi w ZEA oraz obserwacja zawodników na poziomie juniorów i kadetów. Po mistrzostwach reprezentacji juniorów, w których zawodnicy pokazali się z dobrej strony, wielu z nich gra aktualnie w rozgrywkach seniorskich, z czego bardzo się cieszę.

Rozgrywki ligowe na Bliskim Wschodzie dla siatkarzy z Europy są coraz atrakcyjniejsze. A jaki poziom prezentuje reprezentacja?

– Tak, zgadzam się z tym stwierdzeniem, gdyż coraz częściej grają tutaj znani zawodnicy, jak ostatnio Jose Luis Gonzalez, który teraz reprezentuje BBTS Bielsko-Biała. Wcześniej w ZEA występował Martin Sopko, a teraz gra najlepszy zawodnik ostatnich lat, Giba.

– Co do reprezentacji ZEA, to myślę, że o wszystkim może mówić wynik w mistrzostwach Azji, w których zajęliśmy 12. miejsce na 24 startujące reprezentacje. I to jest pozycja adekwatna do możliwości w tym regionie świata.

Nie od dzisiaj wiadomo, że trudno współpracuje się z Arabami. Znalazł pan sposób, aby dotrzeć do podopiecznych?

– Z mojego krótkiego doświadczenia wiem tylko, że z dyscypliną oraz taktyką zespołową są wielkie problemy. Zawodnicy oraz działacze związani z siatkówką chcą wiele osiągnąć w bardzo krótkim czasie. Wiadomo, że nie da się tego zrobić „tak o”, dlatego próbuję rozmawiać z siatkarzami i włodarzami, że potrzebujemy czasu na osiągnięcie wyników. Co do sposobu na dotarcie do podopiecznych, to jest jedna rada, należy mieć swoje zdanie podparte uśmiechem na ustach. Wówczas będzie OK!

To pierwsze pana święta poza krajem?

– Ostatnie święta, jakie spędziłem poza krajem, były w 1997 r. Wówczas w okresie wielkanocnym jako zawodnik zespołu POL-AM brałem udział w mistrzostwach OPEN USA, na których sięgnęliśmy po mistrzowski tytuł. Teraz jestem już przyzwyczajony, gdyż przez dwa lata jestem praktycznie poza Polską, spędzając z rodziną Wielkanoc i Boże Narodzenie.

– Staramy się przygotowywać wszystko tak, jakbyśmy byli w Polsce, ale jest jeden problem. Ciężko tutaj z zakupem karpia, no i brakuje śniegu (śmiech).

W ZEA kończy się panu kontrakt. Paweł Wrzeszcz z końcem roku wraca do Polski czy też zostaje na Bliskim Wschodzie?

– Kontrakt kończy mi się 31 stycznia i muszę go wypełnić. Nie powiem, że jestem zadowolony z pracy, jak również z klimatu tutaj panującego, ale ze względu na rodzinę chciałbym w ZEA pozostać dłużej. Jednak o wszystkim decyduje powiedzenie „Insha Allah” (jeżeli Bóg pozwoli – przyp. tłum.)

– Korzystając z okazji, wszystkim sympatykom siatkówki chciałem złożyć spóźnione najserdeczniejsze życzenia świąteczne oraz wszelkiej pomyślności w nowym 2014 roku.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved