Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > S. Wawrzyńczyk: Wiedziałem, że to duża szansa „pokazania się”

S. Wawrzyńczyk: Wiedziałem, że to duża szansa „pokazania się”

fot. archiwum

Przed wyjazdem do Austrii obawiał się, że będzie miał mniej okazji do gry. Tymczasem Stanisław Wawrzyńczyk po latach spędzonych na pierwszoligowych parkietach wyrósł na podstawowego gracza AICH/DOB.

Po kilku sezonach na pierwszoligowych parkietach trafiłeś do ligi austriackiej. Tak naprawdę jak to się stało, że znalazłeś się w niej? Perspektywa gry w Lidze Mistrzów była chyba kusząca… ?

Stanisław Wawrzyńczyk: Stało się to dzięki uprzejmości Wojtka Włodarczyka (w ubiegłym sezonie zdobył z AICH DOB mistrzostwo Austrii – przyp. red.), który mnie polecił tutejszemu menadżerowi, za co jestem mu wdzięczny. A perspektywa gry w Lidze Mistrzów oczywiście była kusząca. Wiedziałem, że to duża szansa „pokazania się” i to był główny czynnik, dla którego zdecydowałem się na wyjazd do Austrii.

W Lidze Mistrzów AICH DOB trafił w grupie na przeciwników z najwyższej półki. Jakie cele, nastroje były w drużynie przed startem europejskich pucharów?



– Wiedzieliśmy dobrze, że „na papierze” i umiejętnościami trochę odstajemy od reszty drużyn w naszej grupie, ale cel był prosty – walczyć o każdy punkt i o każdą piłkę bez względu na wynik. Uważam, że to właśnie dzięki naszej woli walki i determinacji zwyciężyliśmy w ostatnim meczu z Lokomotiwem Nowosybirsk.

W Champions League pokazaliście się z naprawdę dobrej strony. Choć zajęliście ostatnie miejsce w grupie, spełniliście swoje założenia, jakie stawialiście sobie przed startem?

– Jakichś wielkich założeń dotyczących występu w Lidze Mistrzów nie mieliśmy. Dla nas każdy urwany set był na wagę złota i podnosił nasze morale.

Patrząc na statystyki spotkań Ligi Mistrzów, nie jest ważne kto stoi po drugiej stronie siatki – ty jesteś jednym z najbardziej solidnych graczy w drużynie. Dzięki temu czujesz się pewniej jako zawodnik?

– Dla mnie samo to, że rozegrałem wszystkie mecze Ligi Mistrzów w pełnym wymiarze, oraz to, że moja drużyna ze mną w składzie potrafiła zagrać fajne mecze i stawiać opór zespołom z najwyższej półki, jest wielką sprawą. Te pojedynki dały mi na pewno dużo pewności siebie oraz uświadomiłem sobie, że jestem w stanie stawić czoła zawodnikom, których dotychczas podziwiałem przed telewizorem.

Któryś z meczów zapadł ci najbardziej w pamięć?

– Oczywiście ten wygrany z Lokomotiwem Nowosybirsk, który odbył się w Klagenfurcie, gdzie ludzie na trybunach oglądali mecz, zajadając kiełbasy, popijając je piwem i liczyli na to, że uda się nam zdobyć może 20 punktów w każdym secie. Mecz zakończył się owacją na stojąco, a my cieszyliśmy się co najmniej tak, jakbyśmy wygrali Ligę Mistrzów. Ale w końcu niecodziennie wygrywa się z aktualnymi mistrzami tych rozgrywek.

Po tych świetnych występach m.in. w Lidze Mistrzów chyba nie żałujesz swojej decyzji o przenosinach poza granice naszego kraju?

– Zgadza się, na dzień dzisiejszy jestem zadowolony z decyzji podjętej odnośnie mojego wyjazdu do Austrii, chociaż nie ukrywam, że nie była ona dla mnie najłatwiejsza. Miałem też sporo obaw, ale nie żałuję. Poznałem tutaj naprawdę fajnych ludzi z różnych kultur i różnym podejściem do życia, także dla mnie osobiście jest to też ogromna lekcja życia.

Orientowałeś się przed przenosinami do AICH DOB w rozgrywkach austriackich? Do tej pory wydawało się, że poziom ligi austriackiej to nawet nie średnia europejska, a tymczasem okazuje się, że austriacki zespół potrafi dwukrotnie urwać seta Zenitowi czy wygrać ekipą z Nowosybirska…

– Szczerze mówiąc, nie orientowałem się wcześniej w rozgrywkach austriackich, a o poziomie ligi wiedziałem tylko z opowiadań Wojtka (Włodarczyka – przyp. red.). Na dzień dzisiejszy z moich doświadczeń też nie mogę stwierdzić za wiele, bo zagraliśmy dopiero dwa mecze z drużynami z tutejszej ligi.

W lidze MEVZA obecnie plasujecie się na drugiej pozycji. Jak podsumujesz wasze dotychczasowe spotkania?

– Zgadza się, zajmujemy drugie miejsce w lidze MEVZA, mając jeszcze nierozegrane dwa zaległe mecze. Co do naszej gry w tych rozgrywkach, to może nie zachwycaliśmy poziomem, ale wygraliśmy wszystkie siedem z rozegranych spotkań, a zwycięzców ponoć się nie sądzi.

Różnica poziomów między czołówką MEVZY a Ligą Mistrzów jest chyba bardzo widoczna?

– Na pewno jest różnica między czołówką MEVZY a drużynami na jakie trafiliśmy w grupie Ligi Mistrzów, ale to nie oznacza, że w lidze środkowoeuropejskiej wygrywa się łatwo i przyjemnie. W niej naprawdę trzeba dać z siebie wszystko, żeby osiągnąć korzystny rezultat.

Obecnie dołączyliście też do ligi austriackiej, nadal będziecie mieli sporo grania. Przed wami jednak ważne zadanie – obronienie złota. Chyba nie będzie to łatwe?

– Rzeczywiście, czeka nas sporo grania – liga austriacka oraz MEVZA i z tego co orientuję się, będziemy rozgrywali przez dłuższy okres dwa mecze w tygodniu. Wczoraj, tj. w sobotę rozegraliśmy swój pierwszy mecz w lidze austriackiej, co najważniejsze – wygrany 3:0, z drużyną SG Waldviertel, w niej również występują Polacy – Michał Peciakowski i Bartłomiej Gajdek. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że obrona tytułu mistrzowskiego nie będzie prosta, dlatego ciężko pracujemy na treningach, żeby osiągnąć założony cel.

Rozmawiała: Danuta Rękawica (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved