Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Lorenzo Bernardi: Nie można wygrywać inaczej niż zespołowością

Lorenzo Bernardi: Nie można wygrywać inaczej niż zespołowością

fot. Sabina Bąk

Miejsce w czołówce PlusLigi i awans do kolejnej fazy LM - tak 2013 rok kończą siatkarze Jastrzębskiego Węgla. O występach swoich podopiecznych, losowaniu europejskich pucharów i organizatorze Final Four LM Strefie Siatkówki opowiedział Lorenzo Bernardi.

Za wami pierwsza faza rundy zasadniczej PlusLigi. Czwarte miejsce Jastrzębskiego Węgla jest wynikiem zadowalającym? Jak oceniłbyś ten etap rozgrywek w wykonaniu swojego zespołu?

Lorenzo Bernardi:Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu ligowego mówiłem, że w tym roku poziom PlusLigi będzie wyższy. I wspominałem też, że grając również z tymi nowymi zespołami, teoretycznie mającymi być słabszym rywalem, musimy zagrać dobrze, bo inaczej może się to skończyć naszą porażką. W naszym przypadku niestety to nastawienie nie do końca się sprawdziło, przegraliśmy mecz w Radomiu. To było dziwne spotkanie i trzeba przyznać, że przegraliśmy,bo graliśmy źle w każdym z wariantów ataku. Tę porażkę przypłaciliśmy chwilową utratą czwartego miejsca. Jednak myślę, że w przypadku przebudowanego zespołu, w którym pojawiło się sporo nowych zawodników, tak jak u nas, takie sytuacje mogą się przytrafić. Po 6-7 meczach przytrafiło się spotkanie, w którym zagraliśmy naprawdę źle, ale nie martwiłby się tym, podobnie jak miejscem w klasyfikacji. W czołówce tabeli jest bardzo ciasno i tak naprawdę jedna wygrana może dać awans na drugie miejsce, a jedna porażka może przynieść spadek na szóstą lokatę.

Zgodziłbyś się z tym, że Jastrzębski Węgiel przy aktualnym składzie ma potencjał do wygrywania?



Zgadzam się w 100%, z jednego prostego powodu: w ostatnim czasie graliśmy z wieloma mocnymi rywalami, potrafiliśmy z tych spotkań wyjść zwycięsko, ale też i prezentując dobrą siatkówkę. A jeżeli potrafimy tak zagrać w konfrontacji z takimi przeciwnikami, jestem pewien, że ten zespół ma predyspozycje i możliwości, aby wygrywać.

Jednym z takich rywali był ostatni przeciwnik – Halkbank Ankara. To było jedno z lepszych spotkań w wykonaniu Jastrzębskiego Węgla w tym sezonie? Co było elementem kluczowym na drodze do zwycięstwa?

– Prawdopodobnie był to jeden z naszych lepszych meczów w tym sezonie, zarówno uwzględniając rozgrywki Ligi Mistrzów, jak i zmagania ligowe. Tym, co miało decydujący wpływ na taką grę, była determinacja. Przed meczem powiedziałem zawodnikom: – Jeżeli mamy wygrać tak ważny mecz, to tylko grając jako zespół, nie jako indywidualności. I tak też zrobiliśmy w środę. Oczywiście byli zawodnicy wyróżniający się swoją grą, tak jak Michał Kubiak czy Michal Masny, którzy zagrali niesamowity mecz. Jednak jeszcze raz podkreślę, że cały zespół zagrał dobrze i nie można wygrać w konfrontacji z najlepszymi zespołami na świecie inaczej niż zespołowością.

Wywalczyliście awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów, dodatkowo z pierwszego miejsca w grupie. Można powiedzieć, że cel na tym polu został osiągnięty?

Zgadza się, mamy pierwsze miejsce w grupie, jednak zdajemy sobie sprawę z tego gdzie doszliśmy i że najtrudniejsze dopiero przed nami. Zagramy kolejne bardzo ważne mecze, jednak niezależnie od tego jak mocni zawodnicy czy jak silne drużyny będą po drugiej stronie siatki, jeżeli zagramy jak zespół, nie będę się martwił o wynik. Tylko taka droga powinna być ważna dla drużyny.

Ostatni czas to jednak kolejne kontuzje i osłabienia kadrowe. Na ile poważne są urazy Michała Łasko i Alena Pajenka? Jak długa przerwa czeka tych zawodników?

Niestety straciliśmy dwóch zawodników, jednak takie sytuacje zdarzają się w sporcie. Co do Pajenka, myślę, że już wkrótce będzie gotowy do gry. Nieco gorzej wygląda sytuacja z Michałem Łasko, jego uraz jest poważniejszy, ma problem z mięśniem łydki i tak szybko nie wróci do gry. Trudno jednak powiedzieć jak długo potrwa jego absencja. Ale jesteśmy gotowi do gry także bez tych zawodników, mamy dobrych zmienników, którzy w każdej chwili są gotowi wejść na boisko i wspomóc zespół. Po to każdego dnia pracują ciężko na treningach, aby móc wykorzystać otrzymaną szansę.

W kolejnej rundzie Ligi Mistrzów zagracie przeciw VB Tours. Udało się ustrzec rosyjskich czy włoskich ekip, czy można więc mówić o szczęśliwym losowaniu?

– Nie powiedziałbym, żeby było to wyjątkowo szczęśliwe losowanie. To bardzo trudny rywal, ale nie możemy o tym myśleć. Musimy zagrać z pewnością siebie i determinacją, nie patrząc na to, kto stoi po drugiej stronie siatki, bo na tym etapie rozgrywek nie ma już łatwych rywali.

Organizację tegorocznego Final Four przyznano Halkbankowi Ankara. Ta decyzja była dla ciebie zaskoczeniem?

Sama decyzja o tym, kto będzie organizatorem, nie była dla mnie zaskoczeniem. Jednak na pewno nie zgodzę się z tym, że dobrym rozwiązaniem jest to, że właśnie ten zespół powinien mieć zagwarantowane miejsce w półfinale. To jest wyjątkowy sport i myślę, że każdy z zespołów, który wywalczył awans, powinien mieć równe szanse na grę w Final Four. Moim zdaniem każda z drużyn powinna zasłużyć na miejsce w półfinale swoją gra i postawą na boisku. I na pewno jest kilka rozwiązań mogących wprowadzić zmiany, aby to mogło właśnie tak wyglądać.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved