Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Mariusz Wiktorowicz: Wierzę, że warto rozmawiać

Mariusz Wiktorowicz: Wierzę, że warto rozmawiać

fot. Gracjan Broda

- Do sukcesów nie ma windy, trzeba po nie wspinać się po schodach, czasami nawet bardzo stromych - słusznie zauważył szkoleniowiec drużyny z Polic. Chemik ze względu na wirus szalejący w MKS-ie Dąbrowa Górnicza pauzuje w 12. kolejce ORLEN Ligi.

Chemik Police jak burza rozpoczął obecny sezon, wygrywając wszystkie mecze po kolei. Zwycięską passę policzanek przerwały jednak zawodniczki Atomu Trefl Sopot, które pomimo straty 0:2 w setach, zdołały kolejne trzy partie odwrócić na swoją korzyść. – Pierwsza runda okazała się w naszym wykonaniu bardzo fajna. Graliśmy tak skutecznie, że wiele osób faktycznie czekało na to, kiedy i z kim Chemik wreszcie przegra. No cóż, najpierw punkt straciliśmy z Impelem, potem przyszła porażka z mistrzyniami Polski. Zresztą był to dziwny mecz, bo prowadziliśmy już 2:0 i gdybyśmy do końca wytrzymali w stuprocentowej koncentracji, pewnie nadal zastanawiano by się, kiedy w końcu przegramy – powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym Mariusz Wiktorowicz.

Na porażce z sopociankami się nie skończyło, bowiem kolejna kolejka przyniosła jeszcze większą sensację – Chemik przegrał z dużo niżej notowaną Naftą Piła, po raz pierwszy w tym sezonie nie wygrywając w meczu choćby seta. Dla wielu zaskakującą była decyzja szkoleniowca, który przed pierwszym gwizdkiem desygnował do gry rezerwy. Późniejsze zmiany nie przyniosły już pożądanego rezultatu, pilanki nie zamierzały rezygnować z nadarzającej się okazji do wygrania z niekwestionowanym liderem tabeli. – Mamy czternaście zawodniczek, a nominalne rezerwowe dobrze prezentowały się w trakcie treningów. Potrzebowałem dać im szansę, by sprawdziły się w warunkach bojowych. To prawda, nie takiego spotkania oczekiwałem, lecz wyciągnęliśmy z niego wnioski. I nie mam zamiaru rezygnować z dawania szansy rezerwowym. Jeżeli nie dam im teraz pograć, to nie będą gotowe na kluczowe momenty sezonu. Porażkę w Pilę w pewnym sensie biorę na siebie – odpowiedział trener zapytany o to, czemu tak zaryzykował.

Trzeba przyznać, że pracujący z zawodniczkami zaledwie od kilku miesięcy Mariusz Wiktorowicz znalazł świetny sposób na prowadzenie zespołu. Dwie przegrane w jedenastu spotkaniach to bilans, którego nie powstydziłby się żaden szkoleniowiec. – Wyznaję zasadę, że współpracuję z zespołem w układzie partnerskim – zdradził Wiktorowicz. – Dużo, ze spokojem rozmawiamy, znajdujemy też czas na relaks. Byłem zawodnikiem, trenowałem i grałem 20 lat. Po sobie wiem, że trener rozkazujący to nie jest najlepsze rozwiązanie. Ja oczywiście muszę być wymagający, lecz moją rolą jest także dużo rozmawiać z siatkarkami, szczególnie po meczach. To nam pomaga eliminować błędy i poprawia komunikację – argumentował, wyjaśniając czym tak naprawdę jest „układ partnerski”. – Moja wersja kontaktu mnie nie zawiodła, więc nie mam zamiaru jej zmieniać, raczej chcę ją udoskonalać. Trener kobiecej drużyny musi wykazać się dużą cierpliwością. Wierzę, że warto rozmawiać – podsumował.



Cała rozmowa w Przeglądzie Sportowym

źródło: inf. własna, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved