Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Matej Kazijski: Chcę na nowo udowodnić swoją wartość

Matej Kazijski: Chcę na nowo udowodnić swoją wartość

fot. CEV

- Tym, co nas "zabiło", były drobne niuanse - stwierdził po meczu z Jastrzębskim Węglem Matej Kazijski. Strefie Siatkówki bułgarski przyjmujący opowiedział też o przegranej z Tomisem, o tym, jak odnajduje się w Turcji i o tym, co przyciąga siatkarzy do tamtejszej ligi.

To był bardzo zacięty i nerwowy mecz. Według ciebie, tak na gorąco, co zadecydowało o takim wyniku?

Matej Kazijski: Tak, to był mecz pełen walki. Bardzo mi się podobał, bo wszyscy zawodnicy z obu drużyn dali z siebie wszystko, walczyli. Najpierw jeden zespół wychodził na prowadzenie, później drugi, role się odwracały. Tym, co nas „zabiło”, były drobne niuanse w decydujących momentach, jeden niewielki błąd w końcówce, za który musieliśmy zapłacić. Ten ostatni set tak naprawdę równie dobrze mogliśmy wygrać, jak przegrać. Niestety, ale finalnie musieliśmy przełknąć gorycz porażki.



To była wasza druga porażka z rzędu w Lidze Mistrzów. Ale to przegrana z Tomisem Constanta była największą niespodzianką.

Tak, także nikt z nas nie spodziewał się tego, że tamten mecz zakończy się w ten sposób. Niemniej jednak zmierzyliśmy się z zespołem, który grał naprawdę dobrze. My zaś obecnie nie jesteśmy w naszej najlepszej dyspozycji. Wciąż znajdujemy się na etapie treningów, pracujemy na to, aby ta wysoka forma dopiero przyszła. Szczególnie dużo ostatnio ćwiczymy na siłowni. W tym spotkaniu z Tomisem zagraliśmy bardzo źle, stąd porażka.

Po tej przegranej w meczu z Jastrzębskim Węglem stawką był tytuł lidera grupy. To sprawiło, że to spotkanie było w jakiś sposób trudniejsze, ważniejsze?

(uśmiech) Oczywiście… Graliśmy, walczyliśmy o pierwsze miejsce w grupie. Niestety, przyszło nam zagrać na wyjeździe, na niezwykle trudnym terenie Jastrzębskiego Węgla. Wszyscy ci zawodnicy prezentują się bardzo dobrze i kiedy tylko mieli okazję ku temu, by wygrać, nie zawahali się jej wykorzystać.

Jakie są cele Halkbanku w tym sezonie?

Cele nasze i zarządu zawsze są bardzo wysokie. Wyraziliśmy też chęć organizacji Final For Ligi Mistrzów (rozmowa przeprowadzona po środowym meczu Jastrzębski Węgiel – Halkbank Ankara – przyp. red.), a zarząd naszego klubu przystąpił do negocjacji w tej sprawie. Teraz, gdy awansowaliśmy do kolejnej rundy rozgrywek, bardzo zależy nam na grze w finałach i wierzymy, że uda nam się to osiągnąć.

A na dobry początek możecie się pochwalić wygraną Superpucharu Turcji.

Zgadza się! (śmiech) Zrobiliśmy pierwszy pozytywny krok ku zrealizowaniu wszystkich swoich założeń. Te największe cele jednak wciąż jeszcze przed nami. Jest przecież jeszcze puchar kraju, europejskie puchary, sezon ligowy znajduje się dopiero na półmetku – a więc wszystkie te najpiękniejsze rzeczy, które nas czekają, dopiero się zaczynają.

Wielu zawodników mówi, że wygrana tytułu mistrza Włoch jest dla nich trudniejsza i ważniejsza niż wygrana Ligi Mistrzów. Jak się na to zapatrujesz, jak wygląda to w Turcji?

Jeśli chodzi o Turcję, to trudno mi powiedzieć, bo jestem tu od pięciu miesięcy (uśmiech). Mamy już pewien przegląd tych rozgrywek, wiemy, czego możemy się spodziewać, ale nie wiemy jeszcze wszystkiego. Co prawda wygraliśmy Superpuchar na początku sezonu, ale finały walki o mistrzostwo jeszcze przed nami. Niemniej jednak mogę powiedzieć, że liga jest dość wyrównana, wszyscy dzielnie walczą w każdym meczu. Oczywiście, jest kilka zespołów, które znajdują się na czele klasyfikacji i są nieco silniejsze, a wśród nich jesteśmy my, przynajmniej po pierwszej części rudny zasadniczej.

Miljković powiedział, że zawodnicy wybierają ligę turecką przede wszystkim dlatego, że tutejsze kluby oferują im wysokie kontrakty. Zgodzisz się z tą opinią?

Pieniądze to jeden z bardzo ważnych czynników, gdyż aktualnie siatkówka bardzo się rozwija, jest na nią zapotrzebowanie. Klubów jest wiele, na różnym poziomie organizacji, a pieniądze,bez wątpienia przyciągają wielu zawodników. Wierzę jednak, że wraz z przybyciem do Turcji tych siatkarzy, wśród których wielu gra na wysokim światowym poziomie, wzrośnie także i poziom sportowy ligi tureckiej.

Halkbank nazywany jest „dream teamem”. Waszą siłą jest to, że tak wielu z was doskonale zna się ze współpracy w Itasie Trentino?

(śmiech) To z pewnością jest bardzo istotne i pomocne. Jasne, stanowi to naszą siłę, gdyż nie potrzebujemy już wkładać aż tak dużej pracy w to, by zbudować trzon zespołu. Mamy już wypracowany pewien system, znamy go doskonale, wszyscy się w nim bardzo dobrze odnajdujemy. To jednak nie wszystko, bo w drużynie gramy nie tylko my, a jeszcze kilku innych graczy, poza tym nieco zmieniły się realia. Do tego stylu gry, który wypracowaliśmy sobie, grając w Itasie, muszą przywyknąć pozostali zawodnicy, ci, którzy grali w Halkbanku już wcześniej. Do tego potrzeba trochę czasu – wszyscy razem musieliśmy odnaleźć wspólny język.

A jak ty czujesz się w Turcji?

Ja odnajduję się tu doskonale, dziękuję. Turcja jest krajem niezwykle interesującym, otwartym – nie zamyka się na obcokrajowców. Co prawda początkowo, w związku z tym faktem, było nieco zamieszania, ale z czasem my wszyscy odnaleźliśmy się tutaj i czujemy się tu bardzo dobrze. Jedzenie też nam odpowiada! (śmiech) Jest znakomite, można tutaj zjeść naprawdę dobrze, co również jest bardzo ważną sprawą (śmiech). Turcja, wraz ze wszystkim tym, co ten kraj nam oferuje, odpowiada nie tylko mi, ale wszystkim nam, którzy się tu przeprowadziliśmy. Wszystkim nam bardzo się tutaj podoba i jesteśmy zadowoleni z tutejszych warunków życia, z tego, co tutaj zastaliśmy.

Jesteś jednym z zawodników, którzy wygrali już wszystko, co tylko mogli. Mimo to wciąż jeszcze odczuwasz głód zwycięstw?

Tak, zwłaszcza teraz, kiedy zmieniłem klub. Chcę, cała nasza piątka (Kazijski, Juantorena, Raphael, Djurić i Stojczew – przyp. red.) chce na nowo udowodnić swoją wartość i siłę. Wszyscy musimy być, i jesteśmy, bardzo mocno skoncentrowani na tym celu. Ja sam podchodzę jednak do tego z dystansem i pewnym niepokojem, bo wcale nie jest łatwo zmienić miejsce, klub i na nowo przystąpić do rozgrywek, grając na wysokim poziomie, a także wygrywać wszystko. To jednak bardzo mnie motywuje do działania, stanowi impuls do działania, a także sprawia, że mam jeszcze więcej szacunku do innych.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved