Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Wielkie emocje na koniec

Liga Mistrzów: Wielkie emocje na koniec

fot. archiwum

Aż sześć tie-breaków rozegrały drużyny w ostatniej kolejce fazy grupowej LM - to rekord obecnej edycji. Dwa z nich były udziałem polskich zespołów, ale nastroje w Jastrzębiu-Zdroju i Kędzierzynie-Koźlu zgoła odmienne.

Grupa A

W grupie A przed decydującą serią spotkań wszystko było już niemal pewne. Tylko niezwykłe okoliczności mogły sprawić, by Tours VB wyprzedziło Coprę Elior Piacenza. Cudów jednak nie było. Obie ekipy, które awans zapewniły sobie już wcześniej, wygrały wczoraj swoje spotkania. Włosi męczyli się nieco z ACH Volley Ljubljana, ale po czterech setach mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Pierwsza partia padła łupem Słoweńców, którzy potem dzielnie walczyli też zwłaszcza w setach numer 3 i 4. W końcówkach swoją wyższość pokazywała jednak Copra. Jej liderem był zdobywca 19 punktów Simon Aties Robertlandy.

Mając tak dysponowanego, szczególnie w polu serwisowym, Davida Konecnego swojego meczu przegrać nie mogło też Tours VB. Czech przez 3 odsłony posłał na stronę rywali 6 asów, a do tego atakował ze skutecznością 65%. Marek Union-Ivkoni Dupnica nieźle zaczynał wszystkie partie, ale w dłuższym wymiarze nie był w stanie przeciwstawić się sile francuskiego zespołu. – Popełniliśmy zbyt dużo błędów, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku – komentował Najden Najdenow, szkoleniowiec Bułgarów.



Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. A Ligi Mistrzów

Grupa B

Niespodzianek zabrakło również w grupie B. Drużyna VK Ostrava nie wygrała nawet seta w starciu z Olympiakosem Pireus, zostając tym samym najgorszą ekipą tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Czesi mieli teoretycznie ułatwione zadanie, bo po stronie rywali nie wystąpił Bojan Jordanow, ale nie potrafili tego wykorzystać. W każdym z setów zresztą prowadzili, ale w decydujących momentach piąty bieg włączali Grecy. – Muszę pogratulować moim zawodnikom, bo włożyli dużo wysiłku, by wygrać ten mecz. Wróciliśmy do Ligi Mistrzów po trzech latach przerwy, więc jestem zadowolony z trzech zwycięstw. Wierzę, że mogliśmy zdziałać w tej grupie więcej – mówił Dimitrios Kazazis, trener Olympiakosu. Jego drużyna dostanie jednak jeszcze w tym sezonie szansę na wykazanie się na europejskich parkietach, ale już w rundzie challenge Pucharu CEV.

W Lidze Mistrzów zagra za to Noliko Maaseik. Wczoraj Belgowie przegrali wprawdzie z Biełgorie Biełgorod, ale korzystne wyniki w innych grupach sprawiły, że rzutem na taśmę znajdą się w najlepszej dwunastce klubów Europy. Mimo że przed starciem z Noliko mistrzowie Rosji mieli już zapewniony awans z pierwszego miejsca, nie zamierzali odpuścić. To oni kontrolowali wydarzenia na boisku i pewnie wygrali z osłabioną brakiem Jelte Maana i Kristofa Hoho ekipą z Maaseik. Biełgorie przeszło zresztą przez fazę grupową jak burza – jako jedyny zespół nie przegrało nawet seta!

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. B Ligi Mistrzów

Grupa C

W następnej rundzie musimy zagrać lepiej – powiedział po wygranej z Paris Volley Andrzej Kowal, trener Resovii. Rzeszowianie wykonali plan: pokonali Francuzów 3:0 i wygrali swoją grupę. Spotkanie na Podpromiu wcale nie było łatwe, ale mistrzowie Polski zachowali więcej zimnej krwi w końcówkach. Udało im się w dużej mierze zneutralizować siłę napędową Paris Volley: duet Mory Sidibe Marko Ivović. Sami mieli zaś w swoich szeregach świetnie grającego Petera Veresa, który po słabszych spotkaniach wczoraj pokazał klasę. Paryżanom na otarcie łez pozostała gra w Pucharze CEV.

Przygodę z Ligą Mistrzów będzie za to kontynuować Budvanska Rivijera Budva. Mecz z Jihostrojem Ceske Budejovice nie zaczął się po myśli Czarnogórców, bo przegrali pierwszą partię, ale potem przejęli już kontrolę nad meczem i pewnie ograli Czechów w trzech kolejnych setach.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. C Ligi Mistrzów

Grupa D

Ciekawie było w grupie D. Pojedynek pewnych awansu Diateku Trentino i Berlin Recycling Volleys był zadziwiająco krótki, ale na swoją korzyść – ku uciesze miejscowych kibiców – rozstrzygnęli go Niemcy. – To spotkanie nie było dla nas ważne. Próbowaliśmy innych rozwiązań, z różnymi zawodnikami, dlatego nie graliśmy dobrze – komentował Filippo Lanza, przyjmujący Trentino. Faktycznie, Włosi potraktowali chyba ten mecz dość ulgowo, bo w wyjściowym składzie pojawili się siatkarze rezerwowi: Giacomo Sintini, Michele Fedrizzi i Matteo Burgsthaler. A może chodziło im o wygranie jak najmniejszym nakładem sił? W każdym razie pierwsze miejsce w grupie i tak przypadło Diatekowi Trentino, a berlińczykom pozostała radość z ogrania faworyta.

W drugim meczu tej grupy Energy Investments Lugano znów pokonało po tie-breaku Arkas Izmir. Turcy prowadzili już 2:0, a na drugiej przerwie technicznej w trzecim secie mieli cztery oczka zapasu, ale ostatecznie schodzili z parkietu pokonani. Szwajcarów do zwycięstwa poprowadził Felipe Artiom Banderò, który zapisał na swoim koncie aż 31 punktów.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. D Ligi Mistrzów

Grupa E

Swojej szansy na wygranie grupy nie wykorzystała Lube Banca Marche Macerata z Bartoszem Kurkiem w składzie. W Kazaniu była lepsza od Zenitu w dwóch pierwszych partiach, ale potem gospodarze uruchomili swój zabójczy serwis i triumfowali w trzech kolejnych odsłonach. Włosi mogą sobie pluć w brodę zwłaszcza za swoją postawę w czwartym secie. Wypuścili z rąk prowadzenie 12:6, a do tego w końcówce nerwów na wodzy nie był w stanie utrzymać Ivan Zaytsev. Skrajne emocje sprzyjały za to Rosjanom. Tie-break od początku do końca przebiegał już pod ich dyktando. Bartosz Kurek zdobył w tym spotkaniu 18 punktów.

O jedno oczko mniej w starciu Posojilnicy AICH/DOB z Lokomotiwem Nowosybirsk zapisał na swoim koncie inny polski przyjmujący – Stanisław Wawrzyńczyk. Jego drużyna sensacyjnie pokonała wczoraj obrońców tytułu, którzy szansę na dalszą grę w Lidze Mistrzów stracili przed tygodniem. Spotkanie w Klagenfurcie było bardzo zacięte, pełne emocji, ale również błędów. Dość powiedzieć, że do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był piąty set. Prowadzenie w nim przechodziło z jednej strony na drugą, ale ostatecznie lepsi okazali się gospodarze. To dla nich pierwsze punkty i pierwsza wygrana w europejskiej elicie. Kopciuszek z Austrii zamknął tym samym Lokomotiwowi drogę do gry w rundzie challenge Pucharu CEV.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. E Ligi Mistrzów

Grupa F

Niespodzianką, ale jednak mniejszego kalibru było ogranie przez Jastrzębski Węgiel faworyzowanego Halkbanku Ankara. Wynik to tym cenniejszy, że odniesiony bez jednego z liderów polskiej drużyny – kontuzjowanego Michała Łaski. Jastrzębianie pokazali we wczorajszym pojedynku mnóstwo charakteru. Dwa sety przegrali na przewagi, z czego trzeci dopiero 37:39. Podnieśli się jednak, wygrali mecz i zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie. To było wielkie spotkanie Michała Kubiaka, który w niczym nie ustępował gwiazdom Halkbanku: Matejowi Kazijskiemu i Osmany’emu Juantorenie. Chcę podziękować wszystkim, ale Kubiak i Masny grali dzisiaj nadzwyczajnie – chwalił po spotkaniu swoich podopiecznych Lorenzo Bernardi. Teraz może już myśleć, jak ograć w kolejnej rundzie Tours VB.

Zwycięstwo na wagę awansu do Pucharu CEV odnieśli sensacyjni pogromcy Halkbanku sprzed tygodnia – siatkarze Tomisu Constanta. W meczu z Hipo Tirol Innsbruck wyższość rywali musieli uznać tylko w końcówce trzeciego seta. Przegrali ją zresztą na własne życzenie, bo prowadzili już 24:19. W kolejnej odsłonie nie było już jednak na nich mocnych. Najwięcej punktów dla Tomisu zdobył wczoraj sprawdzony niedawno do zespołu Martin Nemec.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. F Ligi Mistrzów

Grupa G

Dobre wieści dla polskiej siatkówki nie popłynęły wczoraj z grupy G. ZAKSA przegrała z Galatasaray 2:3 i w tym sezonie walczyć będzie już tylko o krajowe trofea. Kędzierzynianie nie byli w stanie utrzymać dobrego poziomu przez cały pojedynek. Ich katem okazał się Ahmed Abdelhay. Wydaje się, że losy meczu odwróciła w dużej mierze jego seria zagrywek z połowy drugiego seta. Turcy tę partię wygrali i wyraźnie wstąpiło w nich nowe życie. Żal po porażce wicemistrzów Polski tym większy, że wyniki spotkań, od których miał być uzależniony awans ZAKSY do dalszych gier, ułożyły się niewyobrażalnie wręcz korzystnie. Teraz pozostaje jedynie gdybanie, bo nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy innych pojedynków w przypadku wygranej ekipy z Opolszczyzny. Fakt faktem, dzisiaj nie sposób nie wspomnieć, że zwycięstwo kędzierzynian 3:2 zagwarantowałoby im pozostanie w Lidze Mistrzów.

Nie dość bowiem, że Noliko 0:3 uległo Biełogorie, to jeszcze swojej szansy nie wykorzystało VfB Friedrichshafen. W starciu z innym belgijskim klubem – Knack Roeselare – prowadziło już 2:0, ale potem na przewagi (31:33) uległo w trzeciej odsłonie i do głosu doszli podopieczni Emile’a Rousseaux. Wygrywając z Niemcami 3:2, odebrali im tym samym szansę na grę w dwunastce najlepszych klubów Europy. Do zwycięstwa poprowadził ich Hendrik Tuerlinckx, który zdobył w tym meczu 35 punktów (rekord kolejki). – Nigdy się nie poddajemy i dlatego potrafiliśmy dzisiaj wygrać – mówił szkoleniowiec Knacka. W Roeselare mają się z czego cieszyć, bo zespół pozostał jedyną obok Biełgoria drużyną tej edycji Ligi Mistrzów, która w fazie grupowej nie zaznała smaku porażki. O przerwanie tej zwycięskiej passy mistrzów Belgii będzie się w kolejnej rundzie starać Resovia Rzeszów.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. G Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved