Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM, gr. G: Porażka ZAKSY na zakończenie fazy grupowej

LM, gr. G: Porażka ZAKSY na zakończenie fazy grupowej

fot. Sabina Bąk

Nie udało się podopiecznym Sebastiana Świderskiego zakończyć zwycięstwem rozgrywek grupowych. Siatkarze z Kędzierzyna-Koźlego nie wykorzystali piłek meczowych w czwartym secie i w tie-breaku musieli uznać wyższość rywali.

To nie było porywające widowisko. W hali tak pustej, że siatkarze słyszeli nie tylko pokrzykiwania trenerów, ale pewnie również własne myśli i bicie serc rywali, wicemistrzowie Polski pogrzebali nadzieje na sukcesy w Europie w sezonie 2013/2014. Do Turcji jechali po pełną pulę, najlepiej po zwycięstwo bez straty seta, a tymczasem przywiozą stamtąd tylko punkt i kwaśne nastroje. Nie muszą więc kędzierzynianie w napięciu czekać na wyniki innych dzisiejszych meczów: już teraz wiadomo, że w fazie play-off Ligi Mistrzów nie zagrają. Zabraknie ich też w gronie zespołów, które powalczą w rundzie challenge Pucharu CEV. Szansę stracili w dużej mierze na własne życzenie. Mecz z Galatasaray obnażył ich największe grzechy: nieumiejętność utrzymania przewagi, nieskuteczność w kluczowych momentach, brak zdecydowanego lidera gotowego wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik. Taki był po stronie rywala. Ahmed Abdelhay fragmentami niemal w pojedynkę ogrywał ZAKSĘ.

Spotkania wcale jednak nie zaczął imponująco, zresztą jak cały turecki zespół. Podopieczni Sebastiana Świderskiego świetnie prezentowali się zza linii dziewiątego metra, a do tego jak otwartą książkę czytali grę rozgrywającego gospodarzy – Ahmeda Abdalli. W sumie w pierwszym secie posłali 3 asy serwisowe i aż 6 razy blokowali ataki przeciwników. Sami mieli pewne problemy z przyjęciem, ale dobrze na skrzydłach spisywali się Dick Kooy i Grzegorz Bociek. Jeszcze w końcówce zagrywką postraszył trochę kędzierzynian Yasin Aydin, ale przewagę udało się dowieźć do końca seta.

Inaczej było w drugiej partii, chociaż ZAKSA zdawała się w pełni kontrolować boiskowe wydarzenia. Prowadziła 14:8 i 16:10. Wciąż utrzymywała świetną formę serwisową, dobrze wyglądała w relacji blok – obrona. Wszystko zmieniło się za sprawą Abdelhaya. Egipski atakujący zaczął jak z armaty strzelać zza linii dziewiątego metra. Kędzierzynianie tylko bezradnie patrzyli, jak w pomarańczowe pole wpadały kolejne bomby, a na tablicy wyników pojawił się remis po 16. Potem w obronie i ataku błysnął Bociek, dzięki któremu wicemistrzowie Polski wyszli na dwupunktowe prowadzenie, ale po chwili o 3 oczka z przodu było już Galatasaray. W samej końcówce blok na Ferhacie Akdenizie dał jeszcze nadzieję, bo ZAKSA zbliżyła się na punkt (22:23). Na nadziei się jednak skończyło. Ostatnie słowo należało do Turków.



Wygranie seta wyraźnie ich nakręciło. Poprawili przyjęcie, lepiej czytali grę, a ich prawdziwym liderem był Abdelhay. Wynik do drugiej przerwy technicznej cały czas oscylował jednak w okolicach remisu. Przy stanie 16:16 w jednej z najdłuższych akcji meczu ZAKSA zablokowała Egipcjanina. Jak się okazało, to był kluczowy moment trzeciej odsłony. Po chwili asa serwisowego posłał bowiem jeszcze Jurij Gladyr i to wicemistrzowie Polski przejęli kontrolę nad trzecim setem. Przewagi już nie oddali.

Na najlepszej drodze do zwycięstwa za 3 punkty i przedłużenia nadziei na dalszą grę w Lidze Mistrzów byli też w czwartej partii. Grali gorzej niż w dwóch pierwszych odsłonach, nie straszyli już tak zagrywką, brakowało im punktowego bloku, ale i Turkom nie udawało się odskoczyć. Gdy po autowym ataku Abdelhaya kędzierzynianie mieli dwa oczka w zapasie (22:20), wydawało się, że za chwilę spotkanie się zakończy. Wtedy znów jednak dała o sobie znać zmiana, która już wiele razy w tym sezonie zamiast pomóc, prowadziła do utraty punktów. Za Kooya pojawił się bowiem na parkiecie Dan Lewis. Kanadyjczyk chciał po nieudanym przyjęciu Piotra Gacka wystawić palcami na lewe skrzydło, ale sędzia odgwizdał mu błąd podwójnego odbicia. Mimo to ZAKSA miała po chwili szansę na skończenie meczu. Okazji nie wykorzystała – wprowadzony na parkiet na zagrywkę Grzegorz Pilarz posłał piłkę w kilkumetrowy aut. To błyskawicznie się zemściło. Najpierw asem odpowiedział Abdalla, a potem atak skończył Abdelhay i pewne stało się, że Galatasaray zdobędzie pierwszy punkt w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Utrata tego jednego oczka wyraźnie podcięła ZAKSIE skrzydła. W tie-breaku nie udało się już jej przeciwstawić rozpędzonemu zespołowi Ahmeta Resata Ariga. Początek decydującej partii był jeszcze wprawdzie dość wyrównany, ale potem dominowali już Turcy. Przy zmianie stron prowadzili 8:5 i nie zamierzali wypuścić z rąk wygranej. Atakowali tak, że nie było co zbierać, a do tego świetnie wyłapywali kolejne zbicia kędzierzynian. Trener Świderski przekonywał swoich zawodników podczas czasu na żądanie, że straty można odrobić, ale nie udało się nawet postraszyć Galatasaray. Seta i mecz zakończył atakiem bohater drużyny ze Stambułu – Abdelhay.

Galatasaray Stambuł – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2
(21:25, 25:23, 20:25, 26:24, 15:10)

Składy drużyn:
Galatasaray: Ahmed (10), Tanik (7), Ertugrul, Abdelhay (30), Aydin (6), Emet (7), Ozbek (Libero) Oraz Zambak (1), Akdeniz (4), Siratca i Hacibekiroglu (4)
ZAKSA: Ruciak (13), Gladyr (13), Bociek (15), Kooy (16), Możdżonek (9), Zagumny (2), Gacek (libero) oraz Lewis, Ferens, Pilarz, Wiśniewski i Witczak (7)

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela grupy G Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved