Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > ORLEN Liga: 11. Kolejka z największą niespodzianką sezonu?

ORLEN Liga: 11. Kolejka z największą niespodzianką sezonu?

fot. archiwum

Druga kolejka rundy rewanżowej przyniosła jak do tej pory najbardziej sensacyjne rozstrzygnięcie. Plasujący się w dole tabeli zespół z Piły pokonał w trzech odsłonach pretendenta do złota - Chemika Police. W pozostałych spotkaniach również było bardzo ciekawie.

Jak do tej pory Chemik Police stanowił zaporę nie do przejścia. Pierwsze skazy pojawiły się na niej w meczu wcześniejszej kolejki, gdy mistrzynie Polski wygrały z niepokonanymi policzankami 3:2. To była jakby nie patrzeć niewielka niespodzianka, ale nikt nie spodziewał się tego rozstrzygnięcia z kolejnego pojedynku Chemika. Nie mające nic do stracenia pilanki w tym meczu okazały się rywalem z najwyższej półki i nie pozwoliły ekipie gwiazd wygrać chociażby w jednym secie, a duży wpływ na postawę Nafty w całym meczu miała wygrana końcówka z partii premierowej. Cały zespół z Piły mocno zmobilizował się na to spotkanie i każda z zawodniczek dołożyła wszelkich starań, by drużyna w całości prezentowała się bardzo dobrze. Najwięcej oczek dla Nafty zdobyła Wawrzyniak (22), która straszyła dużo bardziej doświadczone i utytułowane rywalki swoją zagrywką. Natomiast po 13 punktów zdobyły aż trzy siatkarki – Kudakova, Paszek i Babicz. Co ważne, solidnie spisywały się pilskie przyjmujące. Od początku spotkania w Chemiku doszło do roszad w składzie, wyglądało to tak, jakby dla policzanek miało to być spotkanie treningowe. Tym czasem, nawet gdy te najważniejsze zawodniczki znalazły się w polu gry, to nie potrafiły odmienić losów meczu. Może się okazać, że zwycięstwo Nafty z Chemikiem będzie największą niespodzianką sezonu, bo w końcu policzanki celują przede wszystkim w złoto. Podopieczne trenera Wiktorowicza mimo przegranej pozostają liderkami tabeli, ale Trefl i Impel tracą do nich już tylko trzy punkty.

Dwa najbardziej zacięte pięciosetowe spotkania odbyły się na południu Polski – w Muszynie i Dąbrowie Górniczej, a w obu triumfował zespół gospodarzy. W tym pierwszym ekipa Bogdana Serwińskiego pokonała Siódemkę Legionovię, a bardzo ważna na przestrzeni całego pojedynku była dobra zagrywka miejscowych, która ułatwiła pracę blokującym. Muszynianka przeważała w tym elemencie najbardziej – 16:4. Co ważne, legionowianki dużo częściej myliły się też w ataku i to w tych najważniejszych momentach meczu. – My cieszymy się, że przegrywając w meczu 2:1 i w czwartym secie 21:18, potrafiłyśmy uspokoić grę i w końcówce zagrać bardzo dobre zawody i je wygrać, co dało nam jeden punkt na wyjeździe – przyznała po meczu kapitan ekipy z Legionowa, Kinga Bąk. W dąbrowskiej hali natomiast od MKS-u słabsze okazały się mistrzynie Polski. Dąbrowianki wracają powoli na drogę zwycięstw i widać, że praca z nowym szkoleniowcem przynosi efekty. Choć w tym meczu teoretycznie to sopocianki spisywały się lepiej od rywalek, to o zwycięstwie zdecydowało opanowanie drużyny Nicoli Negro, która potrafiła z bardzo ciężkiego wyniku w tie-breaku (10:14) doprowadzić do swojego zwycięstwa. W statystykach dużo lepiej wypadł Trefl, jednak jego błędy odbiły się na całym wyniku. W obu drużynach wśród punktujących na prowadzenie wysuwały się Zaroślińska (28 punktów) oraz w ekipie rywalek Podolec (27 oczek). Obie były dość mocno wspierane przez kolejno Skowrońską (16) oraz Szeluchinę (19).

Jedyne w tej kolejce dość łatwe trzysetowe zwycięstwo odniosły we własnej hali bialanki. Choć skuteczność obu ekip w przyjęciu i bloku prezentowała się na dość wyrównanym poziomie, to jednak błędy w ataku bydgoszczanek nie pozwoliły im na nawiązanie w tym meczu walki. Mimo że procent skuteczności przyjęcia po stronie Pałacu był podobny do rywalek, to jednak te na swoim koncie miały dużo więcej zagrywek, które przysparzały drużynie gości sporo problemów. – W tym meczu zabrakło nam przede wszystkim punktów ze skrzydła – trener Gąsior podał przyczynę przegranej swojego zespołu. – Dzisiaj dobrze przyjmowałyśmy zagrywkę, w bloku także prezentowałyśmy się nie najgorzej, jednak w tych newralgicznych momentach zabrakło nam kończącego ataku na skrzydle – poparła trenera Monika Naczk, próbując też znaleźć plusy gry swojej drużyny. W niej najwięcej punktów zdobyła Kaliszuk (16 oczek, w tym po dwa blokiem i zagrywką). Miejscowe zagrały z kolei bardziej zespołowo, a prym w BKS-ie wiodły Beier, Horka i Ciaszkiewicz-Lach.



Kolejkę numer 11 zakończyło starcie na Dolnym Śląsku. W nim siatkarki Impelu Wrocław pozwoliły Budowlanym Łódź ugrać jednego seta. Po dość łatwo wygranej partii premierowej w kolejnej do głosu doszły łodzianki i również triumfowały w niej bez większych problemów. W kolejnych partiach obie ekipy grały falami, ale to zespół gospodarzy potrafił wypracować wysokie prowadzenie i zazwyczaj to drużyna trenera Grabowskiego musiała gonić wynik. Zazwyczaj udawało się jej zniwelować różnicę, jednak wtedy ponownie wrocławianki uciekały. W Impelu pierwsze skrzypce grała Pyziołek, wybrana ostatecznie MVP meczu. Skutecznie wspierała ją Mroczkowska, swoje punkty dołożyła też Konieczna. W drużynie z Łodzi prym wiodły Pycia i Kwiatkowska, obie zdobyły po 11 punktów. W całym meczu obie drużyny często punktowały blokiem oraz zagrywką – w niej lepiej spisywały się wrocławianki i to one triumfowały w tym starciu. Wygrana pozwoliła Impelowi zrównać się punktami z drugim w tabeli Treflem.

Zobacz również:
Wyniki 11. kolejki oraz tabela ORLEN Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved