Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Wywalczyliśmy szansę, ale jej nie wykorzystaliśmy

Jakub Bednaruk: Wywalczyliśmy szansę, ale jej nie wykorzystaliśmy

fot. Cezary Makarewicz

W starciu w Bełchatowie akademicy z Warszawy przegrali w 3 setach, choć mieli swoją okazję w drugiej partii. - Skra gra obecnie chyba najlepszą zagrywkę w całej polskiej lidze i to później przenosi się na całe granie - pochwalił rywali Jakub Bednaruk.

Po ostatnich pojedynkach warszawianie złapali wiatr w żagle, ale na trudnym terenie w Bełchatowie nie udało im się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. – Przyjechaliśmy do Bełchatowa i na pewno nie byliśmy faworytem. Spodziewaliśmy się tego, ale kiedy już rzeczywiście byliśmy bardzo blisko i mogliśmy wygrać chociaż jednego seta – choć ostatnio nie przypominam sobie, kiedy ktoś ze Skrą wygrał seta i wyszedł powyżej 20 punktów – to po raz kolejny włączyli się nasi wspaniali sędziowie.. Ciężko gra się ze Skrą, ale gdy jest się już bardzo blisko, to nikt nie pomaga – mówił po spotkaniu Marcin Nowak. Środkowego AZS-u Politechniki Warszawskiej po części poparł kapitan drużyny z Bełchatowa, Mariusz Wlazły. Zgadzam się, bowiem sędziowie popełnili błędy na niekorzyść gości, ale zdarza się, że w innych meczach te błędy też popełniają. – przyznał atakujący. – Jesteśmy ludźmi i każdy z nas popełnia błędy. My doświadczyliśmy tego najbardziej dwa lata temu, kiedy po kontrowersyjnej sytuacji z drużyną z Rzeszowa, działo się tak, a nie inaczej – wrócił do dawniejszych pojedynków w PlusLidze.

Już nie jeden ani nie dwa razy rozgoryczeni błędami sędziów trenerzy i zawodnicy podkreślali, że to postawa w całym meczu decyduje o wyniku i przez każdego seta trzeba pracować tak, by błędy sędziowskie nie miały większego wpływu na końcowy rezultat. – Myślę jednak, że nie można zrzucać winy na sędziów. Oczywiście, jeśli w ważnym momencie popełnią błąd – to deprymuje i może użyję innego słowa – denerwuje, ale to jest jedna piłka i w obrazie całej gry trzeba szukać punktów gdzie indziej. Dlatego i zgodzę się z Marcinem, i nie – zakończył ten temat Wlazły, którego zespół śrubuje kolejny rekord. Mecz z akademikami ze stolicy był siódmym w serii, w którym podopieczni Miguela Falaski nie stracili nawet seta. Jak podkreśla Wlazły, wygląda to fajnie, jednak bełchatowianie nie przywiązują do tego większej wagi. – Myślę, że to nie ma znaczenia, czy wygrywamy do 8, 5 czy 29. Dla nas liczy się zwycięstwo, najlepiej za trzy punkty, bo po to pracujemy, żeby osiągać wyniki. Każda drużyna w ten sposób myśli – by wygrywać. Czy ktoś będzie pamiętał za dwa lata, że wygraliśmy kiedyś do ośmiu punktów? Nikt nie będzie pamiętać – powiedział bez zawahania.

Pojedynek w ostatniej kolejce PlusLigi był jednym z niewielu z warszawskim zespołem, który zakończył się pewnym zwycięstwem drużyny z Bełchatowa. Od wielu lat akademicy stanowią trudnych rywali i nawet w okresie hegemonii Skry oni potrafili znaleźć sposób na Skrę. – Zawsze z zespołem z Warszawy gra się ciężko. My pamiętamy pojedynki z kilku poprzednich lat i jest to przeciwnik, który nam nie leży i mamy tego świadomość. Próbujemy się skupić na nim jeszcze bardziej, wiedząc, że jeśli stracimy koncentrację, to jest to dla nas wtedy ciężkie i mecz nie układa się po naszej myśli – zauważył Mariusz Wlazły.



Po meczu rywali z Bełchatowa nie omieszkał pochwalić trener AZS-u Politechniki Warszawskiej, Jakub Bednaruk. – Na pewno te dość gładkie zwycięstwa Skry robią wrażenie. Zespół z Bełchatowa gra obecnie chyba najlepszą zagrywkę w całej polskiej lidze i to później przenosi się na całe granie. Sześciu zawodników gra w nim bardzo trudną zagrywkę i jeśli my nie przyjmiemy, to później tak to wygląda. Przyjechaliśmy do Bełchatowa, żeby dostać jedną szansę, małą jedną szansę. Wywalczyliśmy ją, ale jej nie wykorzystaliśmy – przyznał otwarcie. Szkoleniowiec AZS-u nawiązał też do błędów sędziowskich w drugiej partii. – Powrócę do sprawy, o której mówił Marcin (Nowak – przyp. red.). Czujemy się oszukani, bo to były dwie piłki – jedna po bloku, gdy atakował Adamajtis, i druga bez bloku, gdy atakował Conte. To są dwa punkty na 30:28. Mówię – my dostaliśmy szansę – mieliśmy jedną setówkę w górze, ale przegraliśmy 28:30, z dwiema piłkami gwizdniętymi w ten, a nie inny sposób. Nie powiem, że przegraliśmy przez sędziów, ale mówię, że przy stanie 30:28 jest to wypaczenie seta – zaopiniował Bednaruk. – Przegraliśmy mecz ze Skrą i wsiadając do autobusu, będę wymagał od siebie i zawodników, że w naszych głowach ma być Gdańsk. Bowiem my za tydzień jedziemy do Gdańska na mecz decydujący o tym, kto zakończy pierwszą rundę w ósemce, zależnie od innych wyników. To dla nas najważniejszy mecz grudnia – zakończył.

Po raz kolejny gratulacje od rywali zbierał Miguel Falasca. Hiszpan znowu był zadowolony z postawy swojego zespołu, który nie stracił nawet seta. – Ja jestem zadowolony, bo wygraliśmy kolejny mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Od początku pierwszego seta graliśmy bardzo dobrze, tak jak w ostatnich meczach. Jedyny moment, który mnie zmartwił, to sytuacja, gdy popełniliśmy kilka błędów i straciliśmy koncentrację w drugim secie. Oddaliśmy kilka punktów atakiem, nie pracowaliśmy za dobrze, by zdobywać punkty, ale to była jedyna negatywna sytuacja w tym meczu. Co do reszty to kontynuujemy dobrą grę zwłaszcza w przyjęciu, zagrywce, a co za tym idzie – w bloku. Zdobyliśmy kolejne trzy punkty, ale najważniejsze jest to, w jaki sposób je wywalczyliśmy, jak wygląda nasza gra teraz – powiedział po zakończonym spotkaniu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved