Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Patryk Czarnowski: Dla mnie jest to podwójne zwycięstwo

Patryk Czarnowski: Dla mnie jest to podwójne zwycięstwo

fot. Cezary Makarewicz

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla pokonali drużynę z Innsbrucka w ramach Ligi Mistrzów. W tym meczu po raz pierwszy po kontuzji w pełnym wymiarze zagrał Patryk Czarnowski. - To bardzo fajne uczucie, że mogę już się skupić tylko i wyłącznie na siatkówce - mówi.

 

We wtorkowym meczu zainkasowaliście komplet punktów z ostatnią drużyną w tabeli. Hypo Tirol Innsbruck postawił wam jednak trudne warunki. Spodziewaliście się aż takiego oporu ze strony rywala?

Patryk Czarnowski: – Spodziewaliśmy się. Tym bardziej, że graliśmy na ich terenie. Hypo Tirol nie miał nic do stracenia i z takimi zespołami bardzo ciężko się gra. Bardzo postawili nam się w pierwszym secie, odrzucili nas od siatki bardzo mocną zagrywką i to w tym momencie była ich największa broń. Kiedy w drugim secie opanowaliśmy ich serwis, podbiliśmy kilka piłek, sytuacja odwróciła się w drugą stronę i to my kontrolowaliśmy grę i wynik.



Pańskim zdaniem porażka w pierwszym secie to tylko i wyłącznie efekt dobrej gry rywali, czy też może i wasza słabsza postawa?

Myślę, że przede wszystkim dobrej gry Austriaków, bo jak już mówiłem, oni grali bez presji. Dla nich ważna była dobra postawa i urwanie jakichkolwiek punktów lepszym zespołom. Plan był taki, żeby przetrzymać początek meczu. Nastawialiśmy się na to, że pierwszy set będzie trudny i na pewno jakimś elementem, np. zagrywką, będą chcieli zaatakować.

Bardzo dużo problemów sprawił wam skoczny i dynamiczny Jimenez, ale kiedy udało wam się go parę razy powstrzymać, gra układała wam się lepiej.

Tak, ale przede wszystkim zaczęliśmy lepiej zagrywać. Potrafiliśmy również lepiej czytać grę ich rozgrywającego. Udało nam się parę razy zatrzymać Jimeneza, ale jak już wcześniej wspomniałem, to my kontrolowaliśmy grę, pomimo tego, że wynik był wyrównany.

Jeżeli chodzi o Ligę Mistrzów, to przed wami już tylko starcie z Halkbankiem Ankara. Będzie to mecz o pierwsze miejsce w grupie i na pewno będzie to twarda walka, bo wiadomo, jacy zawodnicy staną po drugiej stronie.

– To, że mamy awans, już wiemy. Gramy jednak u siebie i nastawiamy się na ciężką walkę. Przede wszystkim chcemy wygrać ten mecz i zdominować naszą grupę, nie satysfakcjonuje nas to, że awansowaliśmy i jesteśmy o krok dalej. Wiadomo, z kim gramy. Halkbank jest najsilniejszym zespołem w tej grupie i nie będzie łatwo. Mamy jednak przewagę, że gramy na własnym boisku.

Dla pana wtorkowy mecz to podwójny powód do radości, bowiem jest wygrana, a dodatkowo po długiej przerwie wreszcie mógł pan wystąpić na boisku w pełnym wymiarze.

– To było dla mnie ważne spotkanie nawet nie pod względem wyniku, ale tego, że mogłem wystąpić. Wróciłem po kontuzji i lepszego debiutu nie mogłem sobie wymarzyć, bo jest wygrana w poważnym meczu. Bardzo się cieszę i dziękuję osobom, które zawsze mnie wspierały i we mnie wierzyły. Rodzinie, która jest na co dzień, pomaga mi i mobilizuje mnie. Dla mnie jest to podwójne zwycięstwo. Cieszę się, że w pełni sił i w pełni sprawny mogę wreszcie wrócić do drużyny, zaczynam się udzielać, jeżeli chodzi o sezon.

Czyli można powiedzieć, że wszystkie kłopoty już za panem i teraz można myśleć już tylko o siatkówce?

Dokładnie tak. Jest to bardzo fajne uczucie, że mogę się już skupić tylko i wyłącznie na siatkówce, a nie trenować i myśleć tylko, czy mnie zaboli, czy też nie. Jest to już zażegnany problem i to jest dla mnie najważniejsze.

Już w piątek wasz zespół czeka kolejny mecz, tym razem w PlusLidze. Zagracie z zespołem z Gdańska, który nie zagrał może najlepiej z ZAKSĄ, ale na pewno nie należy go lekceważyć. Spodziewacie się ciężkiego boju?

– Oczywiście. Dla nas każdy mecz, który gramy, jest jak o mistrzostwo świata i ten jest także bardzo ważny. Gdzieś po drodze uciekło nam kilka punktów w PlusLidze i chcemy wygrać to spotkanie. Na pewno podejdziemy do niego bardzo poważnie. W pierwszym secie meczu z Treflem Gdańsk ZAKSA nie miała za dużo do powiedzenia i gdyby LOTOS Trefl utrzymał ten poziom, skończyłoby się to w trzech, czterech setach dla niego. Nie wolno tego zespołu lekceważyć, bo to jest bardzo fajny kolektyw, ma młodych zawodników, którzy otarli się już o reprezentację. Nie możemy w żadnym wypadku podejść do tego spotkania zmobilizowani o kilka procent mniej niż normalnie. Do końca roku zostały nam dwa spotkania, do których się przygotowujemy i chcielibyśmy je wygrać. Jedno z nich jest już jutro.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved