Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Coraz mniej niewiadomych, JW może wygrać grupę

Liga Mistrzów: Coraz mniej niewiadomych, JW może wygrać grupę

fot. archiwum

To była najbardziej emocjonująca kolejka tej edycji Ligi Mistrzów. Wiadomo, że w fazie play-off zabraknie obrońcy tytułu. Z polskich zespołów pewny awansu jest tylko Jastrzębski Węgiel. Skomplikowała się sytuacja Resovii, na innych musi patrzeć ZAKSA.

Grupa A

Dzięki zwycięstwu bez straty seta nad Tours VB tylko kataklizm może odebrać pierwsze miejsce w grupie Coprze Elior Piancenza. Włosi mają w tej chwili trzy oczka przewagi nad Francuzami. Jeśli w ostatniej kolejce przegrają 0:3, a ich rywale w takim samym stosunku wygrają, to obie drużyny będą mieć identyczną różnicę między setami wygranymi a przegranymi i zacznie się liczenie małych punktów. Na razie lepszy bilans ma Copra (+51 do +29). Tylko czy wicemistrzowie Włoch wypuszczą z rąk prowadzenie? – Od początku sezonu poprawiliśmy bardzo wiele – mówił po meczu z Tours zadowolony Luca Monti, trener Copry. Faktycznie, jego zespół zagrał wczoraj świetnie. Nie chodzi tylko o pierwszą, wysoko wygraną partię. Ekipa z Piacenzy znakomicie spisała się też w końcówkach dwóch kolejnych odsłon, a prym wiódł w jej szeregach Denis Kaliberda (71% w ataku, 4 bloki, żadnych błędów w przyjęciu).

Marek Union-Ivkoni Dupnica był po czterech kolejkach jedyną drużyną bez choćby jednego wygranego seta w tej edycji Ligi Mistrzów. W czwartek Bułgarzy sprawili niespodziankę i 3:0 pokonali ACH Volley Ljubljana. Mimo wyniku spotkanie było naprawdę zacięte, może z wyjątkiem drugiej partii, w której podopieczni Najdena Najdenowa dość szybko wyszli na prowadzenie i nie pozwolili go sobie odebrać. Warto wspomnieć, że aż czterech siatkarzy z Dupnicy zapisało w tym pojedynku na swoim koncie dwucyfrową zdobycz punktową.



Zobacz również:
Wyniki 5.kolejki i tabela grupy A Ligi Mistrzów

Grupa B

Biełogorie Biełgorod pozostaje tymczasem jedyną ekipą, która nie przegrała jeszcze seta w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Tym razem sile mistrzów Rosji nie sprostał Olympiakos Pireus. Zespół Giennadija Szypulina wystąpił bez György’ego Grozera i Dragana Travicy, a Dmitrij Muserskij i Dmitrij Ilinych pojawili się na boisku tylko w pierwszej partii, ale ich koledzy zrobili to, co trzeba było. Problemy mieli jedynie w drugiej odsłonie, ale swoją wyższość pokazali w samej końcówce.

– Mieliśmy zbyt dużo respektu do rywali, szczególnie w pierwszym i drugim secie – mówił po porażce z Noliko Zdenek Smejkal, trener VK Ostrava. Szkoleniowiec dokonywał zmian w składzie, ale jego zawodnicy zdołali utrzymywać punktowy kontakt z Belgami tylko w ostatniej partii. Mimo wygranej ekipa z Maaseik wciąż nie jest pewna gry w fazie play-off.

Zobacz również:
Wyniki 5.kolejki i tabela grupy B Ligi Mistrzów

Grupa C

To nie miało prawa zdarzyć się po raz kolejny, a jednak… Resovia znów przegrała z Budvanską Rivijerą, tym razem jeszcze dotkliwiej niż na Podpromiu, bo 0:3. Mistrzowie Polski zagrali po prostu słabo. Sytuację starali się ratować Olieg Achrem i Dawid Konarski (najlepsi punktujący drużyny), zespół na czasach pobudzał Krzysztof Ignaczak, ale recepty na Czarnogórców znaleźć się nie udało. Rzeszowianie odebrali srogą lekcję, a najbardziej bezlitosny okazał się Marko Bojić. Były gracz Resovii grał jak w transie, mecz kończąc z 19 punktami na koncie i 70-procentową skutecznością w ataku. Przegrana skomplikowała sytuację podopiecznych Andrzeja Kowala. Wciąż mogą wygrać grupę, ale za tydzień staną pod ścianą – z Paris Volley muszą zwyciężyć.

Francuzi bez straty seta pokonali w środę Jihostroj Ceske Budejovice. Tradycyjnie już do triumfu poprowadzili ich Marko Ivović i Mory Sidibe. – Nie mieliśmy dzisiaj szansy – przyznał po meczu Jan Svoboda, trener Czechów. W trzeciej partii jego zawodnicy doprowadzili co prawda do zaciętej końcówki, ale Paris Volley znów włączyło wtedy swoją piekielną defensywę i wygrało 26:24.

Zobacz również:
Wyniki 5.kolejki i tabela grupy C Ligi Mistrzów

Grupa D

Większych emocji nie było w grupie D. Diatec Trentino i Berlin Recycling Volleys wygrały swoje spotkania i za tydzień rozegrają mecz na szczycie. Mistrzowie Włoch udzielili srogiej lekcji Energy Investments Lugano, zwyciężając do 16, 12 i 15, a sam pojedynek trwał w sumie godzinę i pięć minut. Berlińczycy potrzebowali o cztery minuty więcej, by dopisać do swojego dorobku trzy kolejne punkty. Starcie z Arkasem Izmir wygrali łatwo, mimo że z chorobą zmagał się ich rozgrywający – Kawika Shoji. – Po spotkaniu z Lugano powiedziałem, że to nasz najlepszy do tej pory występ. Teraz muszę powiedzieć, że to dzisiaj rozegraliśmy najlepszy mecz w sezonie – chwalił swoich siatkarzy Mark Lebedew, trener Berlin RV.

Zobacz również:
Wyniki 5.kolejki i tabela grupy D Ligi Mistrzów

Grupa E

„Grupa śmierci” okazała się zabójcza dla obrońców tytułu. Lokomotiv Nowosybirsk nie zagra nawet w fazie play-off. We wtorek uległ 1:3 Zenitowi Kazań i musiał liczyć na cud. Cudu jednak nie było, bo Lube Banca Marche Macerata 3:0 ograła Posojilnicę AICH/DOB i zapewniła sobie awans do dalszych gier. Gracze z Nowosybirska nie odpadli wprawdzie bez walki, dwa pierwsze sety przegrywając najmniejszą możliwą różnicą punktową, a potem pokazując swoją wyższość w partii numer 3, ale marna to pewnie dla nich pociecha. W decydujących momentach lepiej spisywali się siatkarze Zenitu. Za tydzień zmierzą się z Lube, a stawką tego meczu będzie wygranie grupy E.

Ekipa z Maceraty nie miała we wtorek większych problemów z pokonaniem mistrzów Austrii. – Moja drużyna robiła dokładnie to, o co prosiłem przed meczem, więc jestem usatysfakcjonowany – mówił Alberto Giuliani, szkoleniowiec Włochów. Słabo zagrali jednak w tym spotkaniu Polacy. Bartosz Kurek (Lube Banca) zdobył 7 punktów, ale miał tylko 25% skuteczności w ataku, Stanisław Warzyńczyk (Posojilnica) zapisał na swoim koncie 5 oczek, atakując na poziomie 28%.

Zobacz również:
Wyniki 5.kolejki i tabela grupy E Ligi Mistrzów

Grupa F

Chyba największą niespodzianką piątej kolejki Ligi Mistrzów jest porażka Halkbanku Ankara. Pogromcami gwiazd okazali się siatkarze Tomisu Constanta. Tureckiemu zespołowi nie pomogło ani 20 punktów Osmany’ego Juantoreny, ani odrobienie strat w drugiej partii, ani prowadzenie w trzecim secie 21:18. Podopieczni Martina Stojewa nie klęknęli przed rywalem i na jego terenie wygrali 3:1. Awansu do fazy play-off im to nie da, ale pozostaje satysfakcja.

Dzięki dzielnym Rumunom Jastrzębski Węgiel wciąż ma szansę na wygranie grupy. We wtorek „Ptoki” straciły tylko jedną partię w starciu z Hypo Tirol Innsbruck. To był trudny mecz, który zaczął się od wyraźnej przegranej w premierowej odsłonie. Potem jastrzębianie wzięli się w garść i przejęli kontrolę nad spotkaniem. Za tydzień podejmą u siebie Halkbank. Kto zwycięży w tym pojedynku i zajmie pierwsze miejsce w grupie? – Chcemy wygrać ten mecz, nie satysfakcjonuje nas to, że awansowaliśmy i jesteśmy o krok dalej – zapowiada Patryk Czarnowski, który we wtorek pojawił się w wyjściowej szóstce jastrzębian. I było to pojawienie się jak najbardziej udane, bo spotkanie zakończył z 11 punktami na koncie i 73-procentową skutecznością w ataku.

Zobacz również:
Wyniki 5.kolejki i tabela grupy F Ligi Mistrzów

Grupa G

Tak dobre wieści dla polskich drużyn nie płyną z grupy G. ZAKSA wygrała co prawda u siebie z VfB Friedrichshafen, ale dopiero po tie-breaku. To jeszcze bardziej utrudniło i tak niełatwą sytuację kędzierzynian. Przed ostatnia serią spotkań zajmują bowiem dopiero trzecie miejsce. By awansować do fazy-off, muszą w przyszłym tygodniu nie tylko wygrać, ale też liczyć na innych. Jeśli pokonają Galatasaray za trzy punkty, trzeba będzie trzymać kciuki za Knack i Biełgorie, które są już pewne nie tylko gry w kolejnym etapie Ligi Mistrzów, ale też wygrania swoich grup. Zakładając wywiezienie przez siatkarzy Sebastiana Świderskiego pełnej puli z Turcji, ekipa z Roeselare musi zdobyć choćby punkt w starciu z Friedrichshafen, a mistrzowie Rosji powinni zgarnąć trzy oczka w Maaseik. Nawet dwa wygrane sety Noliko nie zamykają jeszcze kędzierzynianon drogi do najlepszej dwunastki, ale wówczas zacznie się liczenie setów i małych punktów.

A pomyśleć, że te warunki awansu mogły być dużo mniej wymagające. ZAKSA była przecież w środę na najlepszej drodze, by dopisać do swojego dorobku komplet oczek. Wyraźnie wygrała pierwszą partię, a w drugiej prowadziła 23:21. Zabrakło jednak koncentracji: przegrała seta, potem kolejnego, spod topora udało się uciec w czwartej odsłonie. Tie-break przebiegał zaś już pod kontrolą wicemistrzów Polski. – Nie oszukujmy się, ten stracony punkt może okazać się kluczowy, choć mam nadzieję, że tak nie będzie – mówił po tym spotkaniu Wojciech Ferens. Mimo że ZAKSA nie wykonała 100% planu na mecz z VfB, nie można nie odnotować aż 34 punktów zdobytych w tym starciu przez Grzegorza Boćka. To rekord całej kolejki.

Swój własny rekord śrubuje za to Knack Roeselare. We wtorek Belgowie odprawili z kwitkiem kolejną drużynę – tym razem Galatasaray Stambuł. Wygrali 3:1, ale emocji nie brakowało. Turcy nie odpuszczali, naciskali, nie poddawali się nawet wtedy, gdy wyraźnie przegrywali. Do urwania choćby punktu nie wystarczyło. Znów niezawodny był Hendrik Tuerlinckx, a ważną cegiełkę do zwycięstwa dołożył w końcówce czwartej partii Ruben van Hirtum.

Zobacz również:
Wyniki 5.kolejki i tabela grupy G Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved