Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Stephane Antiga: Szwajcarzy nie byli wymagającymi przeciwnikami

Stephane Antiga: Szwajcarzy nie byli wymagającymi przeciwnikami

fot. archiwum

Awans do 1/4 finału Pucharu CEV dla PGE Skry był formalnością. W Szwajcarii bełchatowianie przeważali w każdym elemencie i pewnie wygrali. - Dla wielu z nas te dwa spotkania to pewnie jeden z najważniejszych punktów w karierze - przyznał kapitan Volley Amriswil.

Dwumecz PGE Skry ze szwajcarskim Volley Amriswil przeszedł do historii, a bełchatowianie nie mieli najmniejszych problemów, by pokonać rywali, którzy nie byli w stanie urwać polskiej drużynie choćby seta. O tym, jaka różnica dzieli obie drużyny, mówią też wyniki setów. Poza tym nie tylko w pierwszym pojedynku, rozegranym w Bełchatowie, ale i w rewanżu Miguel Falasca pozwolił sobie na istotne roszady w składzie – Wlazłego zastąpił Stephane Antiga.Bardzo przyjemnie grało nam się przeciwko drużynie Volley Amriswil. Szwajcarzy nie byli wymagającymi przeciwnikami, jednak potrafili też pokazać się w dość atrakcyjnych akcjach – pochwalił występ rywali Antiga, który w całym pojedynku rewanżowym zdobył dla swojej drużyny 10 punktów, w miarę dobrze spisując się w ataku (57% – osiem punktów na 14 prób). Francuz do swojego dorobku punktowego dołożył też po punkcie zagrywką i blokiem.

W całym spotkaniu rewanżowym najlepiej w barwach PGE Skry spisywali się dwaj przyjmujący – Tuia i Włodarczyk, ten drugi zanotował 71% w przyjęciu (29% perfekcyjnego). Obaj też dobrze radzili sobie w ataku (kolejno pracując na 52% i 55%). Wspierał ich w nim Karol Kłos, który przy 10 próbach ataku uzyskał 70% skuteczności. W tym elemencie skuteczność na poziomie 100% uzyskał Uriarte, który zdobył nim 4 punkty. Najcenniejsi dla zespołu rywali byli Renovica i Trevisa, obaj wypracowali dla swojej drużyny po dziewięć punktów. W bloku najlepiej radził sobie z kolei Brandli, zdobywając nim trzy oczka. Dla Szwajcarów mecze z PGE Skrą były dużym wydarzeniem, do którego przygotowywali się bardzo intensywnie, choć mieli świadomość klasy przeciwników i różnicy ich dzielącej. – W obu meczach duża różnica poziomów pomiędzy obiema drużynami była bardzo widoczna. Oprócz aspektów czysto sportowych bełchatowianie mieli w swoim zanadrzu wiele różnych rozwiązań w akcjach na boisku. Poza tym rywale z Polski bardzo dobrze czytali naszą grę – ocenił kapitan ekipy z Amriswil, Fabian Perler.

Co bardzo w statystykach z tego meczu rzuca się w oczy, to spora liczba błędów obu ekip. Bełchatowianie popełnili aż 13 w samej zagrywce – przy pięciu przeciwników. Ryzyko w zagrywce PGE Skry przynosiło jednak skutek, bowiem Szwajcarzy mieli spore problemy z jej przyjęciem i mylili się w tym elemencie 10 razy. Przekładało się też to na akcje w ataku gospodarzy, bowiem w nim popełnili błędy 10 razy, natomiast sześciokrotnie nadziali się na blok drużyny z Bełchatowa. W nim brylował Kłos (3 punkty). – Dla nas bardzo szczególna była możliwość rywalizacji z drużyną i zawodnikami światowej klasy, których jeśli nie na boisku, to w naszym przypadku możemy zobaczyć tylko w telewizji. Mimo że nasza niższość w tej rywalizacji była bardzo widoczna, to dla wielu z nas te dwa spotkania to pewnie jeden z najważniejszych punktów w karierze – dodał rozgrywający szwajcarskiej ekipy.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved