Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Zwycięstwo ZAKSY w rewanżu z VfB Friedrichshafen

Liga Mistrzów: Zwycięstwo ZAKSY w rewanżu z VfB Friedrichshafen

fot. Sabina Bąk

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle spodziewali się zapewne, że we własnej hali rewanż przeciwko VfB Friedrichshafen nie będzie łatwy. Tak też się stało. Mecz zakończył się, podobnie jak pierwszy, dopiero po tie-breaku i znów na korzyść wicemistrzów Polski.

Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla gospodarzy, którzy po dwóch asach serwisowych Dicka Kooya odskoczyli od rywali na trzy oczka. Już wówczas o czas dla swojego zespołu poprosił Stelian Moculescu. Jednak nie przyniósł on wielkiego efektu, bowiem gracze VfB psuli sporo zagrywek, a czapa na Baptiste Geilerze sprawiła, że kędzierzynianie wygrywali już 8:4. W kolejnych minutach goście próbowali odrabiać straty, ale jedna punktowa zagrywka Wenczesława Simeonowa to było zbyt mało, aby przełamać ZAKSĘ, tym bardziej że dobrze w kontrze spisywali się Kooy i Grzegorz Bociek. Jednak błędy w rozegraniu Pawła Zagumnego i mocne zbicie Geilera spowodowały, że siatkarze z Friedrichshafen zaczęli zbliżać się do przeciwników (14:16). Na szczęście wicemistrzowie Polski szybko odbudowali wcześniejszą przewagę, a czapa na Maxie Gunthorze przybliżała ich do sukcesu w premierowej odsłonie. W decydujących momentach przyjezdni popełnili kilka błędów, a dzięki temu ZAKSA wygrała 25:17.

W drugiej odsłonie podopieczni trenera Świderskiego nie zamierzali zwalniać tempa. Już od pierwszych jej minut zaczęli uciekać rywalom. Po technicznym zagraniu Boćka objęli prowadzenie 5:2. Wprawdzie chwilę później w ich szeregach pojawiły się problemy z przyjęciem zagrywki Geilera, ale i tak goście wciąż musieli gonić wynik (6:8). Po szczęśliwej zagrywce Jurija Gladyra ZAKSA wygrywała już czterema oczkami i wydawało się, że przejmie na dobre inicjatywę na boisku, lecz jej błędy spowodowały, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. W Vfb dobrze spisywał się Walentin Bratojew, ale pomyłka Geilera sprawiła, że ponownie na prowadzeniu znalazł się zespół z Opolszczyzny (16:14). Jednak jego rywale nie zamierzali tanio sprzedawać skóry. Dobrze prezentowali się w bloku, a wynik ponownie zaczął oscylować wokół remisu. Ale udana kontra Kooya pozwoliła gospodarzom ponownie odskoczyć od rywali. W końcówce prowadzili oni już 23:21, ale najpierw Bratojew doprowadził do remisu, a punktowy serwis Nikoli Jovovicia rozstrzygnął tę część pojedynku na korzyść podopiecznych trenera Moculescu (25:23).

Było widać, iż porażka w poprzedniej partii wyraźnie podcięła skrzydła kędzierzynianom, za to dodała wiatru w żagle drużynie z Friedrichshafen. Z mocnymi zagrywkami Simeonowa i Bratojewa gospodarze nie radzili sobie na początku trzeciego seta, a udana kontra tego drugiego zawodnika sprawiła, że na pierwszej przerwie technicznej przegrywali już 3:8. W najbardziej nieoczekiwanym momencie w kędzierzyńskich szeregach zafunkcjonował blok, ale Wojciech Ferens nie wykorzystał kontry, która przybliżyłaby ich do przeciwników na jedno oczko. Chwilę później przekonali się, że niewykorzystane okazje się mszczą, bowiem po czapie na Kooyu VfB ponownie zaczęło dominować na boisku (15:10). Wprawdzie na chwilę polska drużyna wróciła do gry, ale proste błędy nie pozwalały jej dogonić rywali. W końcówce trzy grosze do wyniku dorzucił Swetosław Gotsew, a ZAKSIE nie udało się już odrobić strat. Ostatecznie poległa 21:25. Porażka w tej partii niemal przekreśliła marzenia wicemistrza Polski na zawojowanie w tym sezonie europejskich parkietów.



Blok na Boćku pozwolił przyjezdnym wyjść na prowadzenie na początku kolejnego seta. Ale tym razem podopieczni trenera Świderskiego nie zamierzali odpuszczać, a as serwisowy Marcina Możdżonka pozwolił im odrobić straty. Do pierwszej przerwy technicznej walka toczyła się cios za cios. Jednak z biegiem czasu inicjatywę na boisku ponownie zaczęli przejmować gracze VfB. Działo się tak dzięki świetnej grze Bratojewa i pomyłce w ataku Michała Ruciaka (13:9). W szeregach zespołu z Opolszczyzny bardzo widoczne były problemy ze skutecznością w ataku. Za to po drugiej stronie siatki kontuzji nabawił się Simeonow, przez co musiał opuścić boisko. Gospodarzom po raz kolejny sygnał do walki dała dobra zagrywka Możdżonka, ale wciąż na prowadzeniu znajdowali się goście. Wydawało się, że wicemistrzów Polski pogrąży kapitalna gra w obronie Jenii Grebennikova oraz skuteczna postawa w kontrze Geilera, ale zbicie Kooya oraz błąd Bratojewa sprawiły, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. W końcówce przyjezdni obronili sześć piłek setowych, ale ostatecznie blok na środku siatki dał ZAKSIE triumf 31:29.

Na początku tie-breaka po obu stronach siatki królował chaos, ale lepiej poradzili sobie z nim kędzierzynianie, którzy po kiwce Kooya odskoczyli od przeciwników na dwa oczka (4:2). Gościom za sprawą Bratojewa udało się odrobić straty, ale po zmianie stron ekipa z Opolszczyzny ponownie rzuciła się do ataku. Przyniosło to efekt, bowiem po zbiciu ze środka Gladyra uzyskała przewagę, której nie oddała do końca meczu. W decydujących momentach w ataku niezawodny był Bociek, a dzięki niemu dwa punkty zostały w Kędzierzynie-Koźlu.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – VfB Friedrichshafen 3:2
(25:17, 23:25, 21:25, 31:29, 15:11)

Składy zespołów:
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Bociek (34 pkt.), Kooy (17), Gladyr (12), Możdżonek (11), Ruciak (6), Zagumny (1), Gacek (libero) oraz Witczak (2), Ferens (2), Lewis i Wiśniewski
VfB Friedrichshafen: Bratojew (28 pkt.), Simeonow (12), Geiler (11), Gunthor (9), Jovović (7), Yosifow (5), Grebennikow (libero) oraz Gotsjew (3), Duennes (3), Gergye i Harms

Zobacz także:
Wyniki 5. kolejki i tabela grupy G Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved