Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Zrewanżować się za mecz na Podpromiu

Liga Mistrzów: Zrewanżować się za mecz na Podpromiu

fot. archiwum

Resovia u siebie nie zwykła przegrywać. Jednak w drugiej kolejce LM magię rzeszowskiej hali odczarowali siatkarze Budvanskiej Rivijery i wygrali tam 3:2. Jutro czas na wyrównanie rachunków. Nikt w Rzeszowie nie bierze pod uwagę porażki w Czarnogórze.

Popełniliśmy całą masę błędów własnych, których powinniśmy mieć jak najmniej po swojej stronie. To niewiarygodne, że mimo tylu oddanych punktów byliśmy w stanie wygrać – mówił po niespodziewanej wygranej z mistrzami Polski Marco Falaschi, rozgrywający zespołu z Budvy. Czarnogórcy mylili się wtedy na potęgę szczególnie zza linii dziewiątego metra, oddając Resovii w ten sposób aż 24 punkty, a i tak wywieźli z Rzeszowa dwa oczka. Biorąc pod uwagę, że prowadzili już 2:0, można powiedzieć – tylko dwa. Podopieczni Andrzeja Kowala zagrali wtedy przeciętnie, momentami sennie i nieporadnie. Byli świeżo po ligowej porażce z Jastrzębskim Węglem. Formy dopiero szukali. Teraz? Teraz są liderami tabeli i od ponad miesiąca nie przegrali żadnego spotkania. Ba, nie stracili nawet punktu. Mecz z AZS-em Częstochowa był piątym z rzędu spotkaniem wygranym przez rzeszowian 3:0. Inny scenariusz niż zwycięstwo w Czarnogórze trzeba więc będzie uznać za niespodziankę. O powtórce z Podpromia nikt chyba nie chce nawet myśleć.

Zwycięstwo może zapewnić Resovii pierwsze miejsce w grupie. Takie za komplet punktów sprawi, że wystarczy, by Paris Volley straciło choćby jedno oczko w meczu z Jihostrojem Ceske Budejovice. Drużyna z Budvy będzie jednak robić wszystko, by wygrana nie pojechała do Polski. Ma nóż na gardle. Jeśli marzy o awansie do kolejnej fazy Ligi Mistrzów, musi zwyciężać. Rozpoczęła wprawdzie imponująco – od dwóch zwycięstw, ale potem przyszły dwie porażki z zespołem z Paryża. Ta ostatnia, sprzed tygodnia, chociaż poniesiona we własnej hali, pokazała, że Budvanska Rivijera jest niebezpieczna. Czarnogórcy przegrywali bowiem już 0:2, ale zdołali doprowadzić do tie-breaka. Jutro Resovia musi być czujna.

Tym bardziej, że po drugiej stronie siatki zagra zawodnik, który ma działaczom i sztabowi szkoleniowemu coś do udowodnienia. To Marko Bojić, który grał w ekipie z Podkarpacia, gdy ta sięgała w sezonie 2011/2012 po mistrzostwo Polski. – Myślę, że to normalne, że chciałem się przypomnieć ludziom tutaj i dlatego tym bardziej się cieszę, że wygraliśmy mecz – mówił po zwycięstwie na Podpromiu. Bojić to jednak niejedyny siatkarz, na którego rzeszowianie będą musieli zwracać uwagę. Mnóstwo punktów regularnie zdobywa bowiem Aleksandar Minić. Gdy słabiej zagrał w meczu z Paris Volley, świetnie spisali się Vojin Cacić i Luka Suljagić.



Atutem Resovii powinien być za to szeroki skład. Tak naprawdę trudno przewidzieć, kto wybiegnie na boisko w pierwszej szóstce, bo trener Andrzej Kowal sporo rotuje zawodnikami. Już samo to może rywalom zadanie utrudniać, a rzeszowianom dawać duży komfort. – Rozgrywki Ligi Mistrzów są trochę męczące, ale przede wszystkim dodają sporo pozytywnej energii – mówił po zwycięstwie nad AZS-em Częstochowa Olieg Achrem, kapitan mistrzów Polski. Starania o kolejne pokłady tej energii jutro od godz. 18.00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved