Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Strefa Eksperta: Historyczny set i siły natury kontra zespoły PlusLigi

Strefa Eksperta: Historyczny set i siły natury kontra zespoły PlusLigi

fot. Joanna Skólimowska

Pierwsza runda fazy zasadniczej ekstraklasy wkracza w decydujący etap. Za nami 9. kolejka rozgrywek, przy braku większych przetasowań w tabeli nie zabrakło emocji. Miniony już weekend specjalnie dla czytelników Strefy Siatkówki podsumował i ocenił Paweł Pyziak.

Effector Kielce – Jastrzębski Węgiel 1:3

Jastrzębianie pokazali, że pomimo braku optymalnej formy potrafią koncentrować się w ważnych momentach meczu i zdobyli bardzo ważne 3 punkty, które pozwoliły im utrzymać się w górnej części tabeli. W pierwszym secie gospodarze byli poza grą i wyglądało to tak, jakby kielczanie musieli więcej czasu poświęcić na rozgrzewkę. Kombinacyjna gra Masnego od początku seta ustawiła wynik, który ani przez chwilę nie był zagrożony i partia skończyła się zwycięstwem przyjezdnych 25:19. W drugim secie było widać zdecydowaną poprawę skuteczności ataku kielczan i dużo lepszą grę w obronie. Głównie dzięki dobrej grze taktycznej blok-obrona, która spowodowała spadek skuteczności ataku jastrzębian do 37%, gospodarze wyrównali po zaciętej końcówce (28:26) stan meczu na 1:1. Trzeci i czwarty set to wyraźna przewaga gości, którzy prowadzeni przez będącego w dobrej dyspozycji Masnego, grającego bardzo szybkie piłki do Kubiaka, Gierczyńskiego czy środkowych, spokojnie kontrolowali przebieg partii, wygrywając kolejno 25:19 i 25:21. Trzeba również zwrócić uwagę na dobrą postawę Wojtaszka, który w końcówkach setów podbijał trudne ataki, a skrzydłowi Kubiak (50% skuteczności ataku) i Gierczyński (55% skuteczności ataku) wiedzieli jak zdobywać ważne punkty w kontrze. Kielczanie, chcąc wygrywać mecze, muszą wykazać się większą koncentracją w końcówkach setów i nie pozwalać sobie na niekończenie piłek na pojedynczym bloku.

AZS Politechnika Warszawska – Transfer Bydgoszcz 3:1



Transfer Bydgoszcz pomimo dobrego rozpoczęcia spotkania, od wygranego seta 25:21, nie zdołał wywieźć bardzo ważnych punktów ze stolicy. Podopieczni Jakuba Bednaruka potrafili wrócić do meczu i za sprawą lepszej niż w otwierającym mecz secie skuteczności w ataku i zagrywce zdobyli kolejne trzy partie: 25:23, 27:25, 25:17. Mecz nie stał na najwyższym poziomie (26 błędów własnych AZS-u Politechniki Warszawskiej i 19 – Transferu Bydgoszcz) ale tak to zwykle bywa, gdy dwie drużyny znają wagę wygranej i bardzo zależy im na punktach w klasyfikacji generalnej PlusLigi. W całym meczu wyróżniał się Adamajtis (MVP spotkania), który zdobył 27 punktów, czyli 34% wszystkich punktów swojej drużyny.

Indykpol Olsztyn – Cerrad Czarni Radom 1:3

Mecz zasłużenie wygrała drużyna z Radomia, pozwalając gospodarzom na wygranie tylko jednego seta. W pierwszym secie radomianie grali bardzo dobrze w polu serwisowym, zdobywając cztery punkty bezpośrednio po tym elemencie gry. To pozwoliło im na ustawienie otwierającej partii meczu i wygraną 25:23. W wygranych setach było widać różnicę szczególnie w bloku, gdzie goście zdobyli aż 18 punktów w całym spotkaniu, przy czym olsztynianie tylko 10. Był to kolejny mecz, gdzie kluczem do sukcesu była ryzykowna, mocna zagrywka i skuteczna gra skrzydłami w kontrze – Kooistra 62% skuteczności ataku, Wachnik – 54%, Westphal – 52%. Przy gorszej skuteczności gospodarzy w tym elemencie (39% skuteczności ataku całej drużyny) radomianie wywieźli kolejne trzy punkty z obcej hali i obecnie zajmują czwartą pozycję w PlusLidze.

PGE Skra Bełchatów – BBTS Bielsko-Biała 3:0

Szybko, łatwo i przyjemnie. Tymi słowami można opisać mecz, który odbył się w sobotę w hali Energia. Gospodarze w 64 minuty rozprawili się z beniaminkiem z Bielska-Białej, który przyjechał do Bełchatowa w dniu meczu. Zmęczenie podróżą było widać po zawodnikach Janusza Bułkowskiego, a gospodarze nie zamierzali ani przez chwilę podawać ręki swoim przeciwnikom. W meczu trener Falasca ponownie pozwolił sobie na wystawienie innego składu niż w poprzednich spotkaniach, co jest zrozumiałe w perspektywie meczów pucharowych. Skra przeważała w każdym elemencie gry. Skuteczność ataku 57% Skry przy zaledwie 25% skuteczności bielszczan. Gra blokiem też nie pozostawiała złudzeń, kto wygra to spotkanie – 13 bloków Skry i tylko dwa BBTS-u. Ten mecz zaprzeczył dotychczasowym opiniom o wyrównanej PlusLidze i pokazał, że beniaminek z Bielska-Białej musi się jeszcze wiele nauczyć, aby stawić opór w wyjazdowych spotkaniach z czołowymi drużynami PlusLigi. Na wyróżnienie zasługuje bardzo dobra gra Plińskiego w bloku (6 punktów), a także bardzo dobre przyjęcie Antigi (63% perfekcyjnego przyjęcia), które pozwoliło na bezbłędne prowadzenie meczu Nicolasowi Uriarte.

AZS Częstochowa – Asseco Resovia 0:3

Gospodarze musieli uznać wyższość mistrza Polski, który w trzech setach pokonał akademików i dopisał kolejne 3 punkty do tabeli. Pierwszy set był jednym z dłuższych setów w historii PlusLigi i zakończył się po 41 minutach wynikiem 35:37. Akademicy nie wykorzystali pięciu piłek setowych, zaś rzeszowianie dopiero przy ósmej piłce setowej, po zepsutym ataku Kaczyńskiego, zakończyli tę historyczną partię. Pozostałe dwa sety podopieczni Andrzeja Kowala grali swoim rytmem i nie pozwolili częstochowianom na doprowadzenie do zaciętych końcówek setów. Resovia na początku drugiej i trzeciej partii wychodziła na prowadzenie, które dzięki dobrej grze blokiem i atakiem (ponad 50% skuteczności ataku w całym meczu) nigdy nie było zagrożone. Set drugi zakończył się wynikiem 19:25, a trzeci 17:25. Ponownie w dobrej formie był niemiecki atakujący Jochen Schoeps, który zdobył 18 punktów oraz Paul Lotman, zdobywca 16 punktów, który w trakcie meczu atakował 21 razy z 67% skutecznością.

LOTOS Trefl Gdańsk – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3

Wicemistrz Polski wyjazd na wybrzeże zapamięta pod hasłem Orkan Ksawery, a 27-godzinna podróż na mecz z Lotosem może przejść do historii. Zawodnicy ZAKSY pomimo to pokonali z drobnymi kłopotami niżej sklasyfikowanych gdańszczan 1:3. W drużynie gospodarzy jedynie Kuba Jarosz podjął walkę z przeciwnikiem (19 punktów), ale bez wsparcia drużyny było to wystarczające na wygranie tylko pierwszego seta 25:17. Właśnie w tym secie było widać, że kędzierzynianie nie grają na swoim poziomie, co na pewno było skutkiem wyczerpującej podróży. Już od początku drugiego seta większość przyjezdnych złapała swój rytm, tylko Michał Ruciak nie radził sobie z kończeniem ataków (5 nieskończonych ataków) i przy stanie 11:13 w drugim secie został zmieniony przez Wojciecha Ferensa. Właśnie ten set był najbardziej wyrównany i w samej końcówce drużyny grały punkt za punkt. Niestety, dla miejscowych, po błędnym ataku Jarosza set zakończył się wynikiem 23:25 i stan meczu wyrównał się na 1:1. Na szczęście dla fanów drużyny z Opolszczyzny gracze z Kędzierzyna-Koźla z akcji na akcję grali coraz mądrzej, a Paweł Zagumny wiedział jak skutecznie rozgrywać piłki. W tej sytuacji gospodarze mieli bardzo duże problemy z ustawieniem skutecznego bloku (w drugim i trzecim secie 0 punktowych bloków), a gracze ZAKSY od tego momentu wykazywali wysoką skuteczność ataku (w całym meczu Kooy 64%, Gladyr 60%, Bociek 50%) i zdobyli łącznie 47 punktów. Dwa ostatnie sety przebiegały od początku do końca pod dyktando gości i zakończyły się kolejno do 14 i 20.

* autorem jest Paweł Pyziak (PLPS S.A.)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved