Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Monika Naczk: To boli

Monika Naczk: To boli

fot. Łukasz Krzywański

Za sprawą kolejnej porażki Pałac Bydgoszcz utrzymuje się na samym dole tabeli. - Trudno jest podkreślać w każdej wypowiedzi, że mamy młody i niedoświadczony zespół. Pierwsza runda już za nami i trzeba przyjąć odpowiedzialność - powiedziała Monika Naczk.

Ciężko wręcz mówić o kolejnym, przegranym 0:3 spotkaniu. Kiedy ta zła passa może się skończyć?

Monika Naczk: – Cóż mogę powiedzieć – pani też trudno jest zadawać pytania. Natomiast cechą sportowców jest to, że walczą od początku do końca, bez względu na to, jakie są przeciwności, z którymi muszą się zmierzyć. Zespół z Wrocławia jest bardzo wysoko w tabeli, ma w swoim składzie reprezentantki Polski, które niekiedy nie łapią się nawet do dwunastki. A my po prostu mamy zgoła inną drużynę – i to jest na pewno pierwsza różnica. Po drugie, nie uważam, żeby ten mecz był jakąś sromotną porażką z naszej strony. Oczywiście, musimy wyciągać wnioski, na przykład z drugiego seta, kiedy walczyłyśmy do stanu 17:15, a potem Bogusia Pyziołek weszła na zagrywkę i nie mogłyśmy przez osiem punktów zrobić przejścia. Przeciwniczki te punkty zdobywały i zakończyły seta. To boli, to na pewno podcina skrzydła.

My w każdej partii musimy szukać swoich szans na to, żeby się podnieść. Bo jesteśmy może nie przybite, ale w jakiś sposób „podcięte”. Staramy się w tej sytuacji być zespołem. Miałyśmy takie założenie, żeby przed tym meczem wyjść na boisko z czystą kartą. Zostawić porażki, tę pierwszą rundę za sobą i w każdym kolejnym secie udowadniać naszą lepszą grę. Myślę, że po części to się udało. Na pewno elementem, w którym nie grałyśmy dobrze, był blok. Mam przy sobie statystyki, one nie są pełne, natomiast jeden blok w stosunku do ośmiu czy do dziesięciu to jest trochę mało. Widać bardzo dużą różnicę; ja też muszę się w tym momencie bić w piersi, bo jestem środkową i za blok odpowiadam, a na pewno w tym elemencie nie zagrałyśmy poprawnie.



W każdym meczu nam czegoś brakuje, w każdym spotkaniu popełniamy jakieś inne błędy, w innych elementach i jeszcze nie udało nam się zagrać od początku do końca poprawnie w każdym aspekcie gry. I to po prostu boli, natomiast przychodzimy przez cały tydzień na trening, chcemy być lepsze, chcemy poprawiać swoją grę i mam nadzieję, że to nam się uda.

Po raz kolejny waszą bolączką były przede wszystkim właśnie błędy, po których oddałyście rywalkom dwadzieścia punktów…

Mamy takie założenie, żeby w każdym secie popełniać maksymalnie pięć błędów. To jest taki dopuszczalny limit. Wiem, że tak w drugiej, jak i w trzeciej odsłonie popełniłyśmy ich o trzy za dużo, co razem daje sześć. Pewnie wynikają one częściowo z błędnych decyzji, które podejmujemy. W ataku, kiedy mamy wysoką piłkę, boimy się wysokiego bloku i staramy się go w jakiś sposób omijać, co często nam nie wychodzi, bo uderzamy po prostu w aut. Miałyśmy ryzykować zagrywką – popełniłyśmy w niej cztery błędy, Wrocław ma ich sześć. Myślę więc, że pomyłki w polu serwisowym nie są aż tak znaczne. Osiem błędów w ataku, cztery w przyjęciu… Na pewno gdzieś się one zdarzają, siatkówka jest grą błędów, ale kto ich popełnia mniej, ten wygrywa i w tym meczu zdecydowanie Impel był takim zespołem.

Wasze problemy niejednokrotnie zaczynały się już od przyjęcia. Było to skutkiem dobrej zagrywki wrocławianek czy raczej własnych trudności?

Tak jak powiedziałam wcześniej, mamy swoje problemy, mamy jakieś ubytki, ale staramy się nad tym pracować. Trudno jest też podkreślać w każdej mojej wypowiedzi, że mamy młody i niedoświadczony zespół, bo pierwsza runda już za nami i trzeba przyjąć odpowiedzialność. Pan prezes, zarząd, jak i trener wybrał nas do tej drużyny, mamy nakreślone zadania do wykonania. Może nie zawodzimy, ale na pewno możemy grać lepiej. A gramy bardzo przeciętnie. Od przyjęcia się zaczyna, ale w innych elementach też musimy podnosić swoją jakość, żeby myśleć o wygrywaniu – na początku setów, a potem meczów.

Czyli kolejne spotkania mogą być dobrą okazją do przełamania się?

Oczywiście, każdy kolejny mecz jest dobrą okazją. Nie pozostaje nam nic innego, jak z wiarą patrzeć na zbliżający się czas i wyciągać wnioski.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved