Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Koniec zwycięskiej serii Montpellier

Ligue A: Koniec zwycięskiej serii Montpellier

fot. archiwum

Po trzech kolejnych wygranych drużyna Mateusza Miki doznała porażki, ulegając 0:3 Nantes Rezé. Do największej niespodzianki doszło w Cannes, gdzie miejscowi pokonali Ajaccio 3:2. Na takim wyniku skorzystało Tours, które zostało nowym liderem.

Na rozpoczęcie zmagań 12. kolejki Beauvais pokonało 3:1 Rennes. Obie drużyny przystąpiły do tego meczu w niepełnych składach. W ekipie przyjezdnej brakowało Mateja Pataka, w zespole z Bretanii Yannicka Bazina. Zdaje się, że brak podstawowego rozgrywającego miał spore znaczenie dla wyniku meczu, ale i tak gdyby Bazin zagrał, Rennes mogłoby mieć kłopoty z osiągnięciem lepszego rezultatu. Przyjezdni powinni byli wygrać to spotkanie 3:0 i tylko lekka obniżka koncentracji w trzecim secie, zwłaszcza Brama Van der Driesa, przyczyniła się do tego, że mecz trwał cztery sety. Dzięki tej wygranej podopieczni Emanuele Zaniniego awansowali na czwarte miejsce w tabeli, natomiast gospodarze spadli na dwunaste i niewiele dzieli ich od strefy spadkowej.

Rennes Volley 35 – Beauvais Oise Université Club 1:3
(18:25, 16:25, 25:22, 21:25)

W drugim meczu rozgrywanym w piątek Narbonne okazało się lepsze od Saint Nazaire. Pierwsze trzy sety były ogromnie zacięte i kończyły się na przewagi, dopiero w czwartym Narbonne wygrało do 21. Jednak beniaminek miał w tym meczu szanse na lepszy wynik, bowiem zarówno w pierwszej, jak i w drugiej partii prowadził przez większą cześć seta, dopiero w końcówce dając się dogonić i przełamać. Nie pomogły 24 punkty zdobyte przez Murphy’ego Troya oraz 27 oczek Levi Cabrala – w szeregach gospodarzy równie dobrze punktował Guillermo Falasca, który zdobył 28 oczek i miał 49% skuteczności w ataku. Po tej porażce Saint Nazaire wróciło na przedostatnią lokatę w tabeli, a Narbonne wskoczyło aż na 9. miejsce.



Narbonne Volley – Saint-Nazaire Volley-Ball Atlantique 3:1
(32:30, 30:28, 28:30, 25:21)

Przykrej porażki doznali w sobotnie popołudnie Mateusz Mika i jego koledzy. Montpellier dosyć gładko przegrało na wyjeździe z Nantes Rezé 0:3. Właściwie, to cytując słowa Philippe’a Blaina, przeszło obok meczu. Zawiodła główna armata zespołu, Julien Lyneel, który zapunktował tylko osiem razy (44%). Jeszcze gorsze wspomnienia z tego meczu wyniesie Mika, który z 18 piłek, które dostał, skończył tylko… 5, dorzucając 1 punkt blokiem i 1 zagrywką. Jedynie w przyjęciu Polak radził sobie nieźle. W szeregach przyjezdnej drużyny tylko do Philipa Schneidera nie można mieć zastrzeżeń – Austriak zdobył 18 punktów, najwięcej dla swojej ekipy, przy skuteczności w ataku wynoszącej aż 67%. W zespole z Nantes z kolei świetnie spisywali się Iban Perez (19 punktów) i Alexander Shafranovich (15 punktów). Pomimo tej porażki, Montpellier utrzymało szóstą pozycję w klasyfikacji.

Nantes Rezé – Montpellier-Agglomération-Volley U.C. 3:0
(25:19, 25:23, 25:20)

Ajaccio niezbyt długo miało okazję cieszyć się z historycznego fotela lidera. W miniony weekend wyspiarze ulegli niespodziewanie w tie-breaku AS Cannes i spadli na trzecie miejsce. A goście mieli już mecz na wyciągnięcie ręki, prowadzili 2:0 w setach i 25:24 w trzeciej partii po skutecznym bloku. Ale zamiast postawić kropkę nad i, pozwolili rywalom wrócić do gry. Zwycięstwo w trzeciej partii uskrzydliło gospodarzy i w efekcie wygrali oni także czwartą i piątą partię. – Mieliśmy mecz w swoich rękach, okazję na skończenie go w trzecim secie i sami wpędziliśmy się w kłopoty. To dla mnie ogromne rozczarowanie – nie krył po meczu swojego zawodu Frédéric Ferrandez, trener zespołu z Korsyki.

AS Cannes Volley-Ball – GFCA Volley-Ball 3:2
(17:25, 21:25, 28:26, 25:22, 15:9)

Jedenaście długich tygodni musieli czekać aktualni mistrzowie Francji, by objąć fotel lidera. Wreszcie po dwunastej kolejce, korzystając przy okazji z potknięcia Ajaccio, podopieczni Mauricio Paesa wskoczyli na czoło klasyfikacji. Jednak sami sobie na ten status zapracowali, gładko pokonując 3:0 Arago de Sète. Tours przystąpiło do tego meczu w nieco zmienionym składzie, grali jednak Pinheiro i Konecny. O ile portugalski rozgrywający rozegrał dobre spotkanie, nie można powiedzieć tego samego o czeskim atakującym, bowiem skończył on zaledwie 36% piłek i zdobył w sumie 11 punktów. W szeregach gości miano najlepszego zawodnika mógłby otrzymać albo Jean-François Exiga, który grał wyśmienicie w przyjęciu i w obronie, albo Jayson Jablonski, który z dorobkiem 16 punktów był najlepiej punktującym zawodnikiem, kończąc 52% piłek. W drużynie przeciwnej właściwie nikt nie zasłużył na pochwały. O tym, czy Tours uda się utrzymać foteli lidera, zadecyduje hit następnej kolejki, czyli starcie z wiceliderem z Paryża.

Arago de Sète V.B. – Tours Volley-Ball 0:3
(18:25, 23:25, 21:25)

Chaumont przerwało zwycięską serię Spacer’s Toulouse, pokonując ich 3:2. Dla gospodarzy było to zresztą pierwsze zwycięstwo po trzech porażkach z rzędu. Gra obu drużyn falowała, bowiem raz jednego seta wygrywała pewnie jedna, raz druga ekipa. Jednak dobra postawa Jose Trefle’a, zwłaszcza w tie-breaku (wygranym przez miejscowych do 4!), dała podopiecznym Nikoli Matijasevica wygraną. Nieczęsto się zdarza, żeby środkowy był najlepiej punktującym zawodnikiem drużyny, ale Trefle zdobył 22 punkty w meczu (z tego 8 blokiem, przy skuteczności 88% w ataku). Ktoś zresztą musiał wziąć ciężar zdobywania punktów na swoje barki, skoro nominalny atakujący kończył tylko 32% ataków. W zespole z Tuluzy tradycyjnie dobrze sobie radził Thibault Rossard, który zdobył 24 punkty i atakował ze skutecznością wynoszącą 56%. Mimo porażki, podopieczni Cédrica Enarda są zadowoleni z wywiezienia jednego punktu z trudnego terenu, zwłaszcza że umocnił ich on na ósmej pozycji w tabeli, ostatniej premiowanej udziałem w play-off.

Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne – Spacer’s Toulouse Volley 3:2
(25:20, 22:25, 25:21, 14:25, 15:4)

Na zakończenie kolejki paryżanie sporo się namęczyli, by pokonać w pięciu setach ASUL Lyon Volley. Dodajmy zresztą, że goście byli blisko sprawienia niespodzianki, bowiem to oni po dwóch setach prowadzili 2:0. Jednak w kolejnych dwóch partiach do głosu doszli siatkarze ze stolicy Francji i mimo że w tie-breaku liończycy obronili pięć piłek meczowych, to ostatecznie musieli uznać wyższość gospodarzy. W meczu błyszczał przyjmujący miejscowej drużyny, Marko Ivović, który zdobył 24 punkty i miał 52% skuteczności w ataku. Mimo porażki, podopieczni Silvano Prandiego na pewno cieszą się z punktu oraz z poprawy gry. Paryżanie zaś umocnili się na fotelu wicelidera i tylko gorszy stosunek małych punktów powoduje, że w tabeli wyprzedza ich Tours.

Paris Volley – ASUL Lyon Volley 3:2
(24:26, 24:26, 25:17, 25:21, 15:13)

źródło: inf. własna, lnv.fr

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved