Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mateusz Sacharewicz: Wszystko wróciło na właściwe tory

Mateusz Sacharewicz: Wszystko wróciło na właściwe tory

fot. Joanna Skólimowska

AZS Politechnika Warszawska przerwał serię porażek, pokonując Transfer Bydgoszcz. - Nie ukrywam, że ciężko trenowaliśmy przed tym meczem i bardzo się koncentrowaliśmy, żeby trzy punkty zostały w Warszawie - przyznał Mateusz Sacharewicz.

Siatkarze AZS-u Politechniki Warszawskiej długo kazali czekać swoim kibicom na wygraną. Po pięciu porażkach z rzędu dopiero w meczu z Transferem Bydgoszcz warszawianom udało się przełamać i wygrać 3:1. – Powiem szczerze, że ja też nie pamiętam daty, kiedy ostatnio wygraliśmy, ale na pewno też tutaj w Arenie, bodajże z AZS-em Częstochowa – przyznał po meczu Mateusz Sacharewicz, środkowy inżynierów.

Mecz z bydgoskim zespołem był spotkaniem z kategorii o sześć punktów, bowiem trzy oczka pozwalałaby Politechnice wrócić do czołowej ósemki, a Transferowi uciec z ostatniego miejsca w tabeli. – Nie ukrywam, że ciężko trenowaliśmy przed tym meczem i bardzo się koncentrowaliśmy, żeby trzy punkty zostały w Warszawie. To był nasz cel i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało się go zrealizować – nie krył radości zawodnik AZS-u.

Po kilku słabszych występach przebłyski dobrej gry siatkarze warszawskiej drużyny zaprezentowali już w dwóch poprzednich spotkaniach. – No cóż, nie ma co ukrywać, że przytrafiło nam się kilka fatalnych meczów, aczkolwiek graliśmy z bardzo silnymi rywalami, po prostu nie potrafiliśmy się im przeciwstawić. Ostatnio faktycznie ta gra jakby idzie do przodu, wszyscy czujemy się lepiej, pewniej ze sobą, więc wszystko jakby małymi kroczkami idzie do przodu, wróciło na właściwie tory – stwierdził środkowy akademików.



Sacharewicz w ostatnich meczach na dobre zadomowił się w wyjściowej szóstce inżynierów, wygrywając rywalizację z Dawidem Gunią, którego najpierw wykluczyła z gry kontuzja, a teraz lepszą dyspozycję prezentuje były zawodnik MKS-u Będzin i Pekpolu Ostrołęka. – Nie wiem, czy zadomowiłem się w szóstce na dobre, ciężko to powiedzieć. Mam nadzieję, że tak, ale na każdym treningu trzeba dawać z siebie naprawdę 110%, bo trener, tak jak widać, rotuje składem i po prostu decyduje dyspozycja danego zawodnika w tygodniu. Moja gra? Cóż mogę powiedzieć, jestem równie szczęśliwy, że jakoś to wygląda i ta pewność siebie rośnie z każdym meczem. Nie ukrywam, że ciężko jest się przestawić z poziomu I ligi na poziom PlusLigi, ale z każdym meczem mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej – powiedział sam zainteresowany.

W następnym meczu siatkarzy Politechniki czeka wyjazdowa konfrontacja ze Skrą Bełchatów. Z tym zespołem akademikom zawsze dobrze się grało i często udawało się urwać bełchatowianom jakieś punkty. Czy i tym razem warszawianie postarają się urwać punkty faworytowi? – Oczywiście – odpowiedział Sacharewicz. – Dlaczego mamy jechać z myślą, że jest to faworyt i przegramy 0:3? Jedziemy tam jak na każdy inny mecz, nie wyobrażam sobie innego podejścia, niż jechać po to, żeby wygrać. Fakt, Skra Bełchatów jest faworytem, ale mam nadzieję, że sprawimy miłą niespodziankę i nie wrócimy z pustym kontem – zapowiedział środkowy AZS-u.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved