Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Znów bez kompletu zwycięstw polskich zespołów

Liga Mistrzów: Znów bez kompletu zwycięstw polskich zespołów

fot. archiwum

Jastrzębski Węgiel jest już jedną nogą w fazie play-off, Resovia umocniła się na prowadzeniu w grupie, ZAKSA wciąż ma szanse na awans, ale musi wygrywać. Do tego coraz ciekawiej robi się w "grupie śmierci", w której z dobrej strony pokazali się Polacy.

Grupa A

W grupie A zgodnie wygrywali faworyci. Tours VB straciło wprawdzie punkt w meczu z ACH Volley Ljubljana, ale wciąż nie przegrało w tej edycji Ligi Mistrzów. Drużyna ze Słowenii znakomicie rozpoczynała sety pierwszy i drugi oraz udanie broniła się przed gospodarzami w czwartej partii. Do zwycięstwa to jednak nie wystarczyło. Podobnie jak 24 punkty Adelko Cuka. Tours do wygranej poprowadził David Konecny. – Nie graliśmy najlepiej w pierwszej części meczu, ale zrobiliśmy to w tie-breaku, co odbiło się na wyniku – mówił Mauricio Paes, trener Francuzów.

Dzięki wygranej bez straty seta Copra Elior Piacenza zrównała się punktami z Tours VB. Bułgarski Marek Union-Ivkoni Dupnica był jednak blisko wygrania pierwszej odsłony tego pojedynku. W końcówce więcej zimnej krwi i doświadczenia pokazali jednak Włosi. Dwie kolejne partie przebiegały już pod ich pełną kontrolą. Wygląda więc na to, że o wygraniu grupy zdecyduje bezpośredni mecz między Tours VB a Coprą, a ten już w następnej kolejce.



Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela grupy A LM

Grupa B

Nie było też niespodzianek w spotkaniach grupy B. Szybko, łatwo i przyjemnie wygrywali Biełogorie Biełgorod i Noliko Maaseik. Mistrzowie Rosji wystąpili w starciu z VK Ostrava w rezerwowym składzie (m.in. bez Dmitrija Muserskiego, Georga Grozera i Dmitrija Ilinycha), ale i tak nie pozostawili Czechom złudzeń. Na uwagę zasługują aż 22 punkty Maksima Żygałowa. Jak na trzysetowy pojedynek to znakomity wynik. Do tego Rosjanin nie popełnił żadnego błędu w ataku i ani razu nie został zablokowany, a mecz zakończył z 64% skuteczności.

Za porażkę z trzeciej kolejki zrewanżowało się Noliko. Tym razem Olympiakos Pireus musiał uznać wyższość Belgów, ale swoje szanse w tym meczu miał. Dzielnie bronił się w drugim secie, mimo że rywale prowadzili już 24:22. Udało się doprowadzić do gry na przewagi, ale decydujący punkt zdobyli zawodnicy z Maaseik. Sety nr 1 i 3 przyniosły już ich zdecydowaną dominację. – Zagraliśmy dzisiaj okropnie, możliwe, że ze względu na kontuzję naszego rozgrywającego Vasileiosa Kournetasa – próbował znaleźć przyczynę porażki Georgios Mylonakis, trener Olympiakosu. Obie drużyny mają w tej chwili po 6 punktów, więc o awans do kolejnej rundy będą walczyć do ostatniego spotkania. Nawet pozycja wicelidera może im jednak nie wystarczyć, bo z dalszej rywalizacji na pewno odpada najgorsza drużyna z drugiego miejsca w grupie.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela grupy B LM

Grupa C

Na pierwszym miejscu w grupie C umocniła się Resovia. Mistrzowie Polski wywieźli cenne 3 punkty z Czech. Jihostroj Ceske Budejovice najtrudniejsze warunki postawił w drugim secie, wygranym przez mistrzów Polski na przewagi. W pozostałych dwóch partiach zwyciężyli już wysoko i pewnie. Rzeszowianie zagrali naprawdę dobry mecz. Skutecznie atakowali i siali w szeregach rywali popłoch zza linii dziewiątego metra (aż pięć asów serwisowych posłał Dawid Konarski). Szczególne pochwały z usta trenera rywali – Jana Svobody – zebrał jednak ktoś inny. – Ich rozgrywający Fabian Drzyzga zagrał dzisiaj świetnie. Nie byliśmy w stanie przeczytać jego gry – chwalił Polaka. Sama Resovia odrobiła za to lekcję z meczu na Podpromiu i grę czeskiej ekipy czytała znakomicie. Tym razem znalazła receptę na atakującego Jihostroju – Michała Kriskę, który zdobył tylko 10 punktów i aż 6 razy został zablokowany.

W innym meczu tej grupy kolejne dwa punkty do swojego dorobku dorzucili zawodnicy Paris Volley. W spotkaniu z Budvanską Rivijerą Budva prowadzili już 2:0, ale pozwolili rywalom odrobić starty. Tie-break znów należał jednak do nich. Liderami paryżan po raz kolejny byli Marko Ivović i Mory Sidibe. Czarnogórcom nie udał się więc rewanż za poprzednią kolejkę, gdy w stolicy Francji przegrali 0:3. Teraz, by myśleć o awansie, muszą wygrać dwa pozostałe mecze i liczyć na porażkę Paris Volley z Resovią.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela grupy C LM

Grupa D

– Zagraliśmy lepiej niż w spotkaniu u siebie – mówił po starciu z zespołem Diatec Trentino Glenn Hoag, szkoleniowiec Arkasu Izmir. Co z tego, gdy jego zespół znów przegrał i znów nie wygrał nawet seta. W dwóch pierwszych partiach faktycznie nie brakowało walki, ale w końcówkach lepiej spisywali się Włosi. Trzeci set to już ich pewne zwycięstwo. Dobrze ten mecz może wspominać Sebastian Sole. Środkowy Trentino był bohaterem decydujących momentów pierwszej odsłony, a samo spotkanie skończył z 10 punktami na koncie (88% skuteczności w ataku i 3 bloki).

Wynikiem 3:0 zakończył się również pojedynek w Berlinie. Gospodarze nie dali szans ekipie Energy Investments Lugano, tylko w premierowym secie pozwalając jej ugrać więcej niż 20 punktów. Także w tym spotkaniu na uwagę zasługuje postawa środkowego. Tomas Kmet z Berlin Recycling Volleys okazał się bowiem liderem swojego zespołu. Zdobył w tym starciu 14 punktów, z czego aż 7 blokiem.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela grupy D LM

Grupa E

Walka dopiero nabiera za to rumieńców w grupie E, nazywanej „grupą śmierci”. Pierwsza porażka siatkarzy Lube Banki Marche Macerata pozbawiła ich pozycji lidera. Komplet punktów został we wtorek na Syberii. Tym samym udał się obrońcom tytułu z Nowosybirska rewanż za przegraną we Włoszech. Podopieczni trenera Alberto Gulianiego wcale nie zagrali zresztą słabo. To Rosjanie, których do niezwykle ważnej wygranej poprowadził zdobywca 22 oczek Paweł Moroz, byli we wtorek po prostu bardzo mocni. Warto jednak odnotować kolejny dobry mecz w barwach Lube Bartosza Kurka (15 punktów, 60% skuteczności w ataku, 2 bloki i as serwisowy).

I jak tu walczyć z takimi gigantami? – zastanawiają się pewnie zawodnicy Posojilnicy AICH/DOB. Mistrzowie Austrii znów dzielnie walczyli z Zenitem Kazań, znów wygrali seta, ale na więcej Rosjanie już im nie pozwolili. W dłuższej perspektywie zabrakło dobrej zagrywki: przy 2 asach siatkarze Johana Verstappena popełnili aż 19 błędów. W meczu z takim zespołem jak Zenit to musiało się zemścić. Zadowolony ze swojej gry może być jednak polski przyjmujący Posojilnicy. Stanisław Wawrzyńczyk zdobył w tym meczu 14 punktów i zanotował 63% skuteczności w ataku. Lepiej niż w poprzedniej kolejce spisał się też w przyjęciu (68% pozytywnego i 63% bardzo dobrego, 2 błędy). Zwycięstwo Rosjan dało im awans na pozycję lidera grupy. Zenit ma teraz 9 punktów, Lube 8, a Nowosybirsk 7. W dwóch ostatnich seriach spotkań będzie więc ciekawie.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela grupy E LM

Grupa F

Niezwykle ważną wygraną odnieśli we wtorek zawodnicy Jastrzębskiego Węgla. Mecz z Tomisem Constanta największe emocje przyniósł w drugiej partii, która po grze na przewagi padła łupem Rumunów. W trzech pozostałych setach lepsi byli już jastrzębianie. Cieszy zwłaszcza dobra gra Michała Łaski. W meczu z Politechniką Warszawską zagrał słabo, a w starciu z Tomisem spisał się kapitalnie. Zdobył w sumie 26 punktów i był prawdziwym liderem zespołu. – Decydujący moment nastąpił w czwartym secie, gdy rywale zdobyli 3 break pointy i utorowali sobie drogę do zwycięstwa – mówił po meczu Martin Stojew, szkoleniowiec zespołu z Rumunii. Jastrzębski Węgiel ma obecnie 9 punktów i chyba tylko kataklizm może mu odebrać miejsce w kolejnej fazie Ligi Mistrzów.

Na pewno zagra w niej Halkbank Ankara, który znów bez straty seta ograł Hypo Tirol Innsbruck. O takich meczach mówi się „bez historii”. Dość powiedzieć, że wszystkie trzy sety trwały łącznie 66 minut. Zawodnicy z Turcji w pełni kontrolowali to, co działo się na parkiecie, mimo że w tym spotkaniu na rozegraniu nie pojawił się Raphael Vieira de Oliveira. Brazylijczyk wrócił niedawno z Pucharu Wielkich Mistrzów. Szansę dostał więc Hüseyin Koc. Halkbank, podobnie jak Biełgorie Biełgorod, Diatec Trentino i Knack Roeselare, nie stracił jeszcze punktu w tej edycji Ligi Mistrzów.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela grupy F LM

Grupa G

Okazję, by wygrać z ostatnią z wymienionych drużyn, miała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Rewanż za porażkę w Belgii się jednak nie udał. Wicemistrzowie Polski znów przegrali 1:3 i sprawa awansu do fazy play-off mocno się skomplikowała. Wygranie grupy jest zaś w ogóle niemożliwe. Zawodnicy Sebastiana Świderskiego znów dali się Knackowi ograć w końcówkach. Sami pewnie nie wiedzą, jak mogli w pierwszej partii stracić nawet 4 punkty przewagi. A to mógł być set, który ustawiłby całe spotkanie. – Ciężko się gra z zespołem, który gra tak szybką siatkówkę – mówił po pojedynku Wojciech Ferens. ZAKSA wstała wprawdzie z kolan, bo przegrywała już 0:2, ale punktów znów zdobyć się nie udało.

Taka sytuacja sprawiła, że kędzierzynianie spadli na trzecie miejsce w grupie. Wyprzedzili ich siatkarze VfB Fiedrichshafen, którzy zgarnęli pełną pulę w meczu przeciwko Galatasaray Stambuł. Turcy, chociaż bez swojego lidera – Abdalli Ahmeda i tak wygrali pierwszego seta w tej edycji Ligi Mistrzów, a to oznacza, że podobnym wyczynem nie może się na razie poszczycić tylko bułgarski Marek Union-Ivkoni Dupnica. Ekipę z Niemiec do zwycięstwa poprowadzili Wiaczesław Simeonow i Walentin Bratojew.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela grupy G LM

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved