Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Karol Kłos: Skupiliśmy się na swojej grze

Karol Kłos: Skupiliśmy się na swojej grze

fot. Joanna Skólimowska

Siatkarze PGE Skry Bełchatów w pierwszym spotkaniu 1/8 finału Pucharu CEV pokonali szwajcarski Volley Amriswil 3:0. - Takie mecze gra się jednak najtrudniej, bo tak naprawdę nie wiedzieliśmy, co oni grają - przyznał po spotkaniu Strefie Siatkówki Karol Kłos.

Mecz z Amriswil rozpoczęliście zupełnie niespodziewanym składem. Skąd te zmiany? Czy były one podyktowane jakimiś urazami?

Karol Kłos: To jest raczej pytanie do trenera. My dowiedzieliśmy się o składzie w szatni niedługo przed meczem. Zawsze można coś wnioskować po treningach, ale trener skład podaje przed samym spotkaniem w szatni. Fajnie, że grają wszyscy i co ważne – wygrywają, trzeba się z tego cieszyć, a urazów w drużynie nie ma żadnych – wszyscy są zdrowi.

Mimo że w meczu ze Szwajcarami nie zagrałeś, to jednak w ostatnim czasie prezentujesz się bardzo dobrze. W meczach z Treflem Gdańsk i Transferem Bydgoszcz byłeś ważnym punktem drużyny, w każdym z nich zdobyłeś po 13 punktów. Czujesz się mocny?

Dzisiaj nie zagrałem dobrze (śmiech). Rzeczywiście czuję się dobrze, w dodatku fajnie gra się z chłopakami, z którymi tutaj jesteśmy. Super się dogadujemy, z trenerem również, a w dodatku Miguel też mi zaufał i tutaj duże słowa uznania dla niego. Jak widać chociażby w tym ostatnim meczu, daje on każdemu pograć. Staram się to wszystko dobrze wykorzystywać i dawać z siebie jak najwięcej dla drużyny. Gra mi się naprawdę dobrze, ale też nie można być od razu wielkim optymistą, bo nie jest się mistrzem świata po tych dwóch, trzech meczach, które wyszły.

Wielu się śmieje, mówiąc, że w Bełchatowie trzeba uważać, bo trener reprezentacji patrzy…

– My też śmialiśmy się trochę w ten sposób, gdy Stephane został trenerem reprezentacji. W tym meczu ze Szwajcarami Mariusz Wlazły z kolei śmiał się, że trener zmienił go w ataku. Wszystko to, to są jednak jakieś tam „smaczki”. My, jak na razie, odcinamy się od tego, bo Stephane to nasz kolega z drużyny, gra z nami i jak widać pomaga bardzo mocno, a będzie tak do końca sezonu.

Ze Szwajcarami wasz zespół nie miał większych problemów i według planu zakończył pojedynek w trzech setach…

– Można tak powiedzieć. Takie mecze gra się jednak najtrudniej, bo tak naprawdę nie wiedzieliśmy, co oni grają. Niby mieliśmy kilka nagrań z ich meczów, ale jakiejś konkretnej taktyki nie mieliśmy i skupiliśmy się na swojej grze, na tym, byśmy to my zagrali dobre spotkanie. Fajnie, że wygraliśmy 3:0, teraz jedziemy do Szwajcarii i tam trzeba zagrać co swoje i wracać szczęśliwie do domu.

Jak to pierwsze spotkanie wyglądało z boku? Wszystko było tak jak powinno czy były jakieś niedociągnięcia?

Gdyby wszystko pracowało tak jak powinno, to obawiam się, że wynik w setach mógłby być dużo wyższy. Choć wydaje mi się, że wyglądałoby to mniej więcej tak, jak w drugim secie.

Jesteście o krok od ćwierćfinału Pucharu CEV. W nim ewentualnie spotkacie się z wygranym z pary Generali Unterhaching – CAI Teruel. To już rywale z tej trochę wyższej półki. Będzie trudniej?

– Na pewno tak. Z każdym etapem pucharów rywale będą z pewnością mocniejsi i by wygrać, trzeba będzie coraz bardziej się napracować. Na szczęście nie jeden mecz decyduje, a dwa i miejmy nadzieję, że i z nimi się uporamy. Na razie jednak nie myślimy o tej rywalizacji. Nie wygraliśmy jeszcze tego drugiego meczu z Amriswil, więc skupiamy się najpierw na tym – jedźmy do Szwajcarii i zróbmy swoje, a jeszcze wcześniej zagrajmy dobry mecz z BBTS-em.

 



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved