Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar CEV: Przed PGE Skrą jeden cel – wygrana

Puchar CEV: Przed PGE Skrą jeden cel – wygrana

fot. archiwum

PGE Skra po wyeliminowaniu greckiego Ethnikosu zmierzy się w 1/8 finału ze szwajcarskim Volley Amriswil. Bełchatowianie mają w tych rozgrywkach dojść jak najdalej, więc wydaje się, że najbliżsi rywale nie powinni być przeszkodą nie do przejścia.

Bełchatowianie w czwartek po dłuższej przerwie wrócą do rozgrywek Pucharu CEV. Ostatnie starcie w tych europejskich pucharach podopieczni Miguela Falaski rozegrali w Grecji w ostatnich dniach października. W 1/16 finału Ethnikos Alexandroupolisk nie okazał się wymagającym rywalem i w dwumeczu z PGE Skrą zdołał urwać polskiej drużynie tylko jednego seta. Od tego czasu bełchatowscy siatkarze skupili się na rozgrywkach ligowych, a wiodło się im w nich różnie. Od razu po powrocie z meczu rewanżowego w Grecji ekipa z Bełchatowa przegrała z Czarnymi Radom – beniaminkiem PlusLigi, by w następnej kolejce pokonać we własnej hali mistrzów Polski z Rzeszowa. Bełchatowski team ma też na rozkładzie przegraną w Kędzierzynie-Koźlu, po której zaczął już kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa. Wlazły i spółka zostawili w pokonanym polu Jastrzębski Węgiel, Trefl Gdańsk i Transfer Bydgoszcz. Zapewne w czwartek nie planują też innego rozstrzygnięcia jak zwycięstwo.

Ostatni czas pokazał, że bełchatowski zespół gra dobrze wtedy, gdy dobrze gra jego kapitan – Mariusz Wlazły. Ten w ostatnich pojedynkach nie zawodził i prowadził swoją drużynę do zwycięstw. Niezwykle ważnym punktem drużyny stał się też rozgrywający Nicolas Uriarte. Argentyński zawodnik w ostatnim pojedynku z Transferem Bydgoszcz otrzymał nawet statuetkę dla najbardziej wartościowego zawodnika meczu. Szkoleniowiec PGE Skry Miguel Falasca może być pozytywnie nastawiony w kontekście zbliżających się pojedynków, bowiem do dobrej formy dochodzi Facundo Conte. Przyjmujący z Argentyny nie mógł być do dyspozycji szkoleniowca od początku sezonu ze względu na zabieg, jakiemu poddał się w przerwie między sezonami. Jego pierwsze próby nie napawały optymizmem, jednak czas działa na korzyść Argentyńczyka, który w pojedynku z Transferem wybiegł w pierwszej szóstce i zdobył dla swojej drużyny dziewięć punktów. Obok niego w drugiej linii wystąpił natomiast Samuel Tuia, który zapisał na swoim koncie o jedno oczko więcej. Na ławce rezerwowych zasiadł więc Stephane Antiga, na brak chętnych do gry trener PGE Skry na pewno nie może więc narzekać. – Mamy czterech bardzo dobrych skrzydłowych, trzech środkowych – moim zdaniem najlepszych w całej lidze; rozgrywających, obaj są świetni. Cieszę się, że skład drużyny jest tak obszerny, gdyż granie jednocześnie w Pucharze CEV i mistrzostwach Polski, a później dodatkowo o puchar kraju będzie bardzo trudne – przyznał Strefie Siatkówki Facundo Conte. Wśród wspomnianych przez przyjmującego środkowych w ostatnim czasie wyróżnia się Karol Kłos, który w spotkaniach w Bydgoszczy i Gdańsku punktował po 13 razy w każdym.

Wydaje się, że Szwajcarzy są drużyną, z którą bełchatowianie powinni bez większych perturbacji sobie poradzić. Skład Volley Amriswil to głównie zawodnicy krajowi, do których dokooptowano trzech graczy z zagranicy – Brazylijczyka Trevisana, Serba Ljubicicia oraz atakującego z Bośni i Hercegowiny Renovica. To na tej trójce głównie opiera się gra szwajcarskiego teamu. W ostatnich pojedynkach graczom trenera Bettello wiodło się różnie. W ostatnim, bardzo ważnym starciu, którego stawką była druga lokata w tabeli ligi szwajcarskiej, najbliżsi rywale Skry przegrali 0:3 z Volley Näfels. W wyniku takiego rozstrzygnięcia Amriswil obecnie plasuje się na czwartym miejscu w lidze. W Pucharze CEV Szwajcarzy awansowali do 1/8 finału dzięki wygranej nad Volejbal Brno, jednak mało brakło, aby to czeski zespół był rywalem Skry. W pierwszym meczu bowiem 3:0 wygrał Volley Amriswil, natomiast w rewanżu w takim samym stosunku setów triumfowali rywale. Ostatecznie Szwajcarzy wywalczyli awans dzięki wygraniu złotego seta 17:15.



Liga szwajcarska nie należy do europejskiej czołówki, a wręcz przeciwnie. W europejskich pucharach Szwajcarzy są w stanie walczyć z drużynami, które występują w ligach o porównywalnym poziomie. Gdy przychodzi im zmierzyć się z kimś silniejszym, zazwyczaj walka nie jest nawet zacięta. – Jeśli chodzi o samą ligę, sześć czołowych drużyn prezentuje siatkówkę na dobrym poziomie, a w ich skład wchodzą głównie zagraniczni profesjonaliści oraz najlepsi z miejscowych, szwajcarskich zawodników. Poza najlepszą szóstką, muszę przyznać, że poziom jest naprawdę słaby – mówił jakiś czas temu w rozmowie ze Strefą Siatkówki, grający w ubiegłym sezonie w Volley Näfels reprezentant Finlandii Toni Kankaanpää.

Mimo że rywal wydaje się być dużo słabszy, bełchatowianie nie mogą zlekceważyć szwajcarskiej drużyny. Siatkówka lubi niespodzianki i jest nieprzewidywalna. Ostatnie spotkania w PlusLidze pokazały, że kto ma zagrywkę, ten wygrywa i z pewnością Amriswil ma w Bełchatowie szanse na wygraną. Ekipa Miguela Falaski w ostatnim czasie jest jednak na fali wznoszącej, więc teoretycznie powinna rozstrzygnąć to spotkanie w jak najszybszym wymiarze. Czy PGE Skra zrobi duży krok w stronę ćwierćfinałów Pucharu CEV – będzie można przekonać się w czwartek późnym wieczorem. Pojedynek rozpoczyna się o godzinie 18.00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved