Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: W „polskim” starciu górą Kurek, przełamanie Bre Lannutti

Serie A: W „polskim” starciu górą Kurek, przełamanie Bre Lannutti

fot. lubevolley.it

Z "polskiego" meczu zwycięsko wyszedł zespół Bartosza Kurka, lecz łatwo nie było. Drużyna Zbigniewa Bartmana urwała pierwszy punkt liderowi tabeli. Przełamać złą passę zdołali też gracze Bre Lannutti Cuneo, którzy odnieśli drugą wygraną w sezonie.

Drużyna Lube do potyczki z Casą Modena przystąpiła w osłabieniu – bez Jiriego Kovara, który w meczu z Tonno Callipo Vibo Valentia nabawił się urazu kolana. W jego miejsce na parkiecie pojawił się powracający po kontuzji Simone Parodi. Początek spotkania mimo wszystko należał do biancorossich, którzy po punktowych zagrywkach Marco Podraščanina prowadzili 18:15. Przyjezdni jednak nie zamierzali odpuszczać i dzięki dobrym serwisom Lukasa Kampy i doświadczeniu Andrei Sali doprowadzili do wyrównania, a następnie bez skrupułów wykorzystali błędy gospodarzy. Podrażnieni takim wynikiem podopieczni Alberto Giullianiego, prowadzeni przez duet Ivan Zaytsev/Bartosz Kurek, w kolejnej partii nie pozostawili złudzeń rywalom, a w trzeciej, mimo wielu problemów, poszli za ciosem. Mimo to siatkarze Angelo Lorenzettiego nie zamierzali się poddawać. I choć parkiet musiał opuścić Sam Deroo, ze względu na problemy z kolanem, to zastępujący go Guillaume Quesque wraz z Urošem Kovačeviciem wzięli ciężar gry na swoje barki, a dzieła dopełnił Zbigniew Bartman. W tie-breaku, mimo iż gialloblu dzielnie dotrzymywali kroku rywalom, to jednak inicjatywa wciąż leżała po stronie gospodarzy, a kropkę nad „i” postawił Dragan Stanković.

Ten mecz to była wielka bitwa. Casa Modena to świetna drużyna, która przyjechała tu po zwycięstwo i jasne było, że nie podda się bez walki – mówił po spotkaniu Bartosz Kurek. – Ostatecznie jednak to my zwyciężyliśmy, choć nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu – kontynuował Polak, dodając, iż bardzo go cieszy nagroda MVP. – Najważniejszy jednak jest wynik, który osiąga zespół, a nie to, jak ja się zaprezentuję. Z pewnością wolałabym, zamiast nagrody, byśmy zainkasowali trzy punkty w meczu. We wtorek zagramy w Nowosybirsku i jak każdego spotkania Ligi Mistrzów, tak i tego nie możemy się doczekać. Nie wierzę, aby długa podróż w jakiś sposób nam przeszkodziła, gdyż jesteśmy świadomi, jak ważny jest to mecz i jesteśmy do niego dobrze przygotowani – zakończył.

Myślę, że od środowego meczu przeciwko ekipie z Trento zrobiliśmy duży krok w przód – przyznał Zbigniew Bartman.W tej trudnej grze przeciwko Lube urwaliśmy pierwszy punkt liderowi tabeli. W piątym secie im już nie sprostaliśmy i wiemy, że mamy jeszcze wiele do poprawy w swojej grze.



Bartosz Kurek i Zbigniew Bartman wybiegli na parkiet w wyjściowych składach i rozegrali pełne spotkanie. Przyjmujący biancorossich zapisał na swym koncie 23 oczka, z czego 18 zdobył atakiem (64% skuteczności), 3 blokiem i 2 zagrywką. Kurek zagrywki rywali przyjmował 12 razy (50% przyjęcia pozytywnego i 42% perfekcyjnego), popełnił przy tym 2 błędy. Atakujący Casy Modena zaś w całym spotkaniu zdobył 18 oczek (16 atakiem, przy skuteczności na poziomie 44%, i po jednym blokiem oraz zagrywką) i był najlepiej punktującym zawodnikiem w swej drużynie.

MVP spotkania: Bartosz Kurek

Cucine Lube Banca Marche Macerata – Casa Modena 3:2
(25:27, 25:17, 25:23, 22:25, 15:12)

Składy zespołów:
Lube: Parodi (9), Zaytsev (26), Stanković (9), Kurek (23), Baranowicz (5), Podraščanin (10), Henno (libero) oraz Paparoni, Patriarca, Monopoli i Giombini
Casa: Sala (7), Deroo (14), Kampa (4), Bartman (18), Beretta (7), Kovačević (17), Maniá (libero) oraz Šket (1), Quesque (4), Bossi, Hendriks i Krumins


 

Wynik spotkania Diatec Trentino – Altotevere Cittá di Castello zmieniał się niczym w kalejdoskopie, a dyspozycja obu teamów w przekroju całego meczu mocno falowała. Gert Van Walle wraz z Christianem Frommem próbowali wziąć ciężar gry na swoje barki i przeciwstawić się mistrzom Włoch, lecz udało im się to jedynie częściowo. Duet ten był najbardziej eksploatowany w szeregach gości, wobec czego zabrakło mu już sił w tie-breaku. W decydującej odsłonie potyczki pierwsze skrzypce grał młody przyjmujący z Trydentu, Flippo Lanza, który przy odrobinie wsparcia Alexandre Ferreiry i Cwetana Sokołowa zapewnił triumf swojemu teamowi.

To są dla nas wygrane dwa punkty, a nie jeden przegrany – stwierdził Giacomo Sintini.Altotevere sprawiło nam wiele trudności, jednakże i nam należą się brawa, bo nie odpuściliśmy w najtrudniejszym momencie meczu i przekonani o swoim walczyliśmy o zwycięstwo. Przezwyciężyliśmy swoje problemy, co będzie ważne, bo mamy w perspektywie spotkanie przeciwko Andreoli Latina w przyszłą sobotę.

MVP spotkania: Filippo Lanza

Diatec Trentino – Altotevere Cittá di Castello 3:2
(25:20, 15:25, 25:17, 20:25, 15:11)

Składy zespołów:
Diatec: Sintini (2), Birarelli (10), Solé (4), Ferreira (15), Lanza (23), Sokołow (17), Colaci (libero) oraz Suxho (2), Szabo, Fedrizzi (2) i Burgsthaler
Altotevere: Fromm (19), Corvetta (2), Dolfo (8), Piano (8), Van Walle (23), Rossi (5), Tosi (libero) oraz Franceschini (1), Carminati, Sartoretti, Massari (2) i Marchiani (1)


 

Miłe złego początki – tak można określić potyczkę CMC Ravenna z Bre Lannutti Cuneo, patrząc z perspektywy sympatyków teamu Marco Bonitty. Przyjezdni dość szybko przejęli kontrolę nad losami spotkania, narzucając rywalom własne tempo. Co prawda neroverdi starali się znaleźć receptę na dobrą grę przeciwników, to jednak Kevin Tillie wraz z Enrico Cesterem przypieczętowali zwycięstwo CMC. Niezrażeni takim obrotem spraw gracze z Piemontu nie zamierzali odpuszczać i w kolejnej partii, dzięki blokom Emanuela Kohuta, zaczęli budować przewagę. Dodatkowo znakomite zawody rozgrywał Jeroen Rauwerdink i raz po raz popisywał się udanymi atakami. I choć Klemen Čebulj robił wszystko, co w jego mocy, by poderwać swych kolegów do walki, to wśród neroverdich doskonale spisywali się też Oleg Antonov i Antonin Rouzier. Ostatnie słowo należało jednak do Rauwerdinka, który ustalił wynik spotkania, punktując zagrywką.

Ta wygrana wprowadziła wiele ożywienia w nasze szeregi – cieszył się z drugiego triumfu w sezonie Javier Gonzalez. – Wszystkie poprzednie porażki mocno się odbiły na naszej grze, odebrały nam pewność siebie, lecz tym razem wyszliśmy na parkiet bardzo zdeterminowani. Chcieliśmy osiągnąć korzystny rezultat, nie tylko dla siebie, ale i dla kibiców.

MVP spotkania: Javier Gonzalez

Bre Lannutti Cuneo – CMC Ravenna 3:1
(20:25, 25:21, 25:22, 25:20)

Składy zespołów:
Bre: Rauwerdink (13), Gonzalez (6), Kohut (7), De Togni (2), Rouzier (22), Maruotti (1), De Pandis (libero) oraz Antonov (19), Casadei, Alletti (1), Coscione i Marchisio (libero)
CMC: Cricca (3), Toniutti (2), Tillie (18), Klapwijk (8), Cester (5), Čebulj (24), Bari (libero) oraz Mengozzi (3), Kauliakamoa (1) i Żeljazkow (2)


 

Początek meczu Andreoli Latina – Copra Piacenza zwiastował niezwykle emocjonujący i zacięty bój. I rzeczywiście, w pierwszej partii gra się układała w ten sposób – żaden z teamów nie odpuścił ani na moment, wobec czego kibice byli świadkami zażartej walki na przewagi. W samej końcówce więcej zimnej krwi zachował niezawodny Hristo Zlatanov, który pojedynczym blokiem ustalił wynik seta. W kolejnej odsłonie jednakże sprawy w swoje ręce wziął Todor Skrimow, który punktując zza linii dziewiątego metra, dał swej ekipie kilka oczek przewagi. I choć Luca Monti próbował ratować sytuację, wprowadzając na parkiet nowych zawodników, to na niewiele się to zdało, a ostatnie słowo należało do Sašy Starovicia. To dodało skrzydeł podopiecznym Roberto Santilliego, wobec czego także kolejnego seta rozpoczęli z wysokiego C. Młody Luca Vettori nie zamierzał jednak na wiele pozwolić rywalom, a mając ogromne wsparcie Denisa Kaliberdy i Robertlandy Simona, zapewnił swej drużynie cenne zwycięstwo i pełną pulę punktów.

Wiedzieliśmy, że to może być długi i ciężki dla nas mecz, a miejsce Andreoli w klasyfikacji nie oddaje jej umiejętności. Dodatkowo tę drużynę wzmocniło przyjście Starovicia. W dwóch pierwszych partiach wiele wycierpieliśmy, ale później odzyskaliśmy rytm gry i do domu wywozimy trzy bezcenne punkty – skomentował Luca Monti.

MVP spotkania: Robertlandy Simon Aties

Andreoli Latina – Copra Elior Piacenza 1:3
(35:37, 25:22, 16:25, 16:25)

Składy zespołów:
Andreoli: Gitto (9), Sottile, Skrimow (15), Verhees (6), Starović (19), Fragkos (7), Rossini (libero) oraz De Rocco (1), Candellaro, Paris, Noda (3) i Torres (1)
Copra: Le Roux (4), Fei (7), Kaliberda (21), Simon (15), Zlatanov (5), De Cecco (3), Marra (libero) oraz Papi (7), Tencati (4) i Vettori (12)


 

Trzech setów potrzebowali podopieczni Slobodana Kovača, by uporać się z nie najlepiej ostatnio radzącymi sobie w lidze siatkarzami z Kalabrii. W pierwszej partii co prawda gracze z Umbrii mieli nieco problemów z przechyleniem szali zwycięstwa na swoją stronę, ale różnicę na ich korzyść zrobiła zagrywka i błędy przyjezdnych. W kolejnym secie miejscowi poszli za ciosem, lecz w trzecim giallorossi postanowili zaryzykować i spróbować wygrać choćby w jednej odsłonie. Sygnał do walki dał im Patrick Steuerwald, który punktował czy to w bloku, czy w zagrywce, czy psuł rywalom sporo krwi swoimi kiwkami. W ślad za nim poszli Pablo Crer i Frantisek Ogurčák, lecz w obliczu doskonale dysponowanego serbskiego duetu Aleksandar Atanasijević/Nemanja Petrić byli bezradni.

Wygrana 3:0 i trzy ważne punkty podniosły nasze morale – przyznał Rocco Barone.Tonno Callipo gra ciekawą siatkówkę, a jeśli chodzi o nas, to wciąż pracujemy nad tym, by być lepszymi. W przyszłą niedzielę gramy przeciwko CMC, będzie to trudny mecz, ale mam nadzieję, że będziemy kontynuować naszą dobrą passę.

MVP spotkania: Aleksandar Atanasijević

Sir Safery Perugia – Tonno Callipo Calabria Vibo Valentia 3:0
(25:23, 25:18, 29:27)

Składy zespołów:
Sir Safet: Buti (6), Petrić (11), Barone (4), Della Lunga (6), Mitić (6), Atanasijević (21), Giovi (libero) oraz Čupković (3), Vujević i Semenzato
Tonno Callipo: Steuerwald (10), Randazzo (7), Forni (5), Crer (11), Gavotto (7), Ogurčák (11), Farina (libero) oraz Trinidad (1), Plot, Villna (2) i Presta


 

Dla podopiecznych Andrei Gianiego starcie z beniaminkiem, Exprivią Molfetta, było meczem niewykorzystanych szans. Co prawda w secie otwarcia to miejscowi, wśród których prym wiódł Giulio Sabbi, całkowicie zdominowali przebieg boiskowych wydarzeń, to jednak w dwóch kolejnych przyjezdni mieli swoje szanse na wygraną. Duża w tym zasługa duetu Thijs Ter Horst/Mitja Gasparini, który wziął ciężar gry na swoje barki i dawał kolegom z drużyny impuls do walki. Gracze Exprivii jednakże doskonale spisywali się w defensywie – punktowali rywali blokiem, a także podbijali wiele piłek, wyprowadzając efektywne kontrataki. Ponadto Sabbi mógł liczyć na wsparcie Bruno Zanuto i Marco Piscopo, a gwoździem do trumny gości okazały się też ich błędy własne, których popełnili aż 21.

Jestem bardzo zadowolony z powodu tej wiktorii, gdyż moi zawodnicy ciężko na nią pracowali. Musimy utrzymać ten rytm gry, dalej pracować w ten sposób – mówił po spotkaniu trener Exprivii, Juan Manuel Cichello.Teraz jednak należy skupić się na kolejnym naszym rywalu, którym będzie świetny zespół, jakim jest Copra Piacenza.

MVP spotkania: Marco Piscopo

Exprivia Molfetta – Calzedonia Verona 3:0
(25:19, 25:23, 25:20)

Składy zespołów:
Exprivia: Piscopo (9), Mazzone (4), Sabbi (17), Zanuto (12), Casoli (7), Saitta (5), Cesarini (libero) oraz Izzo, Del Vecchio i Porcelli
Calzedonia: Zingel (8), Ter Horst (14), Gasparini (15), White (4), Boninfante, Anzani (6), Pesaresi (libero) oraz Blasi i Gonzalez

Zobacz również:
Wyniki 7. kolejki oraz tabela włoskiej Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved