Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Anna Werblińska: Jestem gotowa stawić się na kadrę

Anna Werblińska: Jestem gotowa stawić się na kadrę

fot. chemik-police.info

O gotowości do powrotu do reprezentacji Polski, silnych i słabych stronach Chemika Police oraz... srebrnym medalu na koniec sezonu dla siostry po wygranym meczu z Impelem Wrocław Strefa Siatkówki rozmawia z Anną Werblińską.

Miał być mecz na szczycie i… był. Impel i Chemik stworzyły w niedzielne popołudnie znakomite widowisko.

Anna Werblińska: – To spotkanie mogło się podobać. Było dużo zaciętej walki, choć Impel grał trochę eksperymentalnym składem. Duży szacunek należy się drugiej rozgrywającej, która bardzo dobrze poprowadziła grę swoich koleżanek i sprawiała nam nie lada trudności, gubiąc nas na siatce. Gratuluję również mojej siostrze (Bogumiła Pyziołek – przyp. red.), która jest nominalną przyjmującą, a w tym pojedynku zagrała na libero i wykonała kawał dobrej roboty. Cieszymy się ze zwycięstwa i z tego, że stworzyłyśmy stojące na wysokim poziomie i ciekawe widowisko. Na pewno pozostaje niedosyt, bo jednak nie wygrałyśmy za komplet punktów, ale z takim rywalem należy być szczęśliwym po każdym zwycięstwie.

We Wrocławiu udowodniłyście, że jesteście w stanie wygrywać spotkania, które nie układają się po waszej myśli, że będąc w trudnej sytuacji, nie drżą wam ręce…



Przede wszystkim nie chcemy nikomu nic udowadniać. Wszystkie te ciekawostki na nasz temat i dodatkową presję starają się wytwarzać media, prasa. Wiadomo – jesteśmy zespołem, kobietami, które miewają lepsze i gorsze dni, zawodniczkami, które mają swoje mocniejsze i słabsze strony, co przeciwnik stara się wykorzystać. Jako Chemik Police nie jesteśmy nie wiadomo jaką drużyną, która ma monopol na wygrywanie w ORLEN Lidze. Na pewno przydarzą się nam jeszcze gorsze momenty, ale dobrze, że w takim meczu jak ten dzisiejszy potrafiłyśmy wrócić i ostatecznie zwyciężyć.

Impel zaskoczył was dzisiaj swoim składem. Czy siostra już wczoraj zdradziła ci w tajemnicy, że zagra na libero?

Nagle na rozgrzewce ktoś do mnie podchodzi i mówi: „Zobacz, twoja siostra ma inną koszulkę”. Ja się przyjrzałam i myślę sobie: „No faktycznie, pewnie zagrają na dwie libero”. Mimo to nie przypuszczałam, że wyjdzie w pierwszym składzie. Dlatego jeszcze raz wielkie brawa za to, co zaprezentowała.

Występowałaś już w wielu topowych zespołach: z Kalisza, Bielska-Białej czy Muszyny. Czy Chemik Police to mimo wszystko personalnie najsilniejsza drużyna z tych wszystkich czy porównywalna?

Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Mamy głośne nazwiska w zespole, choć te przecież nie grają. Wychodzimy na parkiet i musimy wykonać kawał dobrej roboty. Ale oczywiście jest u nas choćby Małgorzata Glinka, która jest doskonale wszystkim znaną postacią i wielką gwiazdą w polskiej siatkówce. Inne drużyny, w których grałam, też jednak miały bardzo wiele atutów i dobrych siatkarek. Musiałabym bardzo głęboko przemyśleć to, czy Chemik jest najmocniejszy…

Wspomniana przez ciebie Małgorzata Glinka-Mogentale powiedziała ostatnio „tak” reprezentacji Polski. Co najważniejszej drużynie w kraju mówi Anna Werblińska?

Jeżeli trener Makowski wyśle mi powołanie, oczywiście stawiam się na kadrę.

Zostajesz po meczu u siostry czy szybko „uciekasz” do Polic?

Zostaję, akurat mamy chwilę wolnego, a poza tym dzisiaj ma urodziny, więc mimo że złożę jej życzenia osobiście, to na łamach waszego serwisu również chciałabym życzyć Bogusi wszystkiego najlepszego, przede wszystkim dużo zdrówka, bo wiem, że z tym ostatnio nie jest najlepiej.

To trochę zepsułaś święto siostry, bo nie dość, że Chemik wygrał spotkanie, to jeszcze kilka razy nie oszczędzałaś jej zagrywką, posyłając bardzo silne piłki w tę część boiska, w której się znajdowała…

Nie da się ukryć, że trochę zepsułam, ale co mam zrobić? Takie życie… Jeśli natomiast chodzi o te zagrywki, to po prostu kilka razy piłka mi zeszła. Czysty przypadek, nie chciałam na nią (śmiech).

Wszyscy mówią, że taktyka na Chemika jest bardzo prosta – zmęczyć w przyjęciu Małgorzatę Glinkę-Mogentale, odrzucić ją od siatki i wyeliminować z ataku. Tymczasem mimo to nikt nie może znaleźć na was sposobu, być może również dlatego, że wspólnie z Agatą Sawicką pokrywacie „lwią część” boiska do przyjęcia. Nie jest to dla was trudna sytuacja, gdy tak mocno „chowacie” trzecią przyjmującą?

Jest to niełatwe. Małgosia sama wie, że nie jest to jej najlepszy element, więc staramy się jej maksymalnie pomóc. Wiadomo, że gdy bierzemy we dwie tak dużą część boiska, czasami pojawiają się spore niedokładności w przyjęciu, bo trzeba dużo biegać i można się spóźnić do piłek. Ale takie są nasze role na boisku i myślę, że całkiem dobrze dajemy sobie radę z „Kulą”, czyli z Agatą Sawicką. Będzie fajnie, jak napiszecie „Kulka”, bo bardzo to lubi (śmiech). A na poważnie to na pewno czasem jest nam ciężko, ale obie nie boimy się wziąć na siebie ciężaru gry w tym elemencie, więc Małgosia Glinka na pewno ma w nas oparcie.

To będzie chyba bardzo przyjemny wspólny wieczór (do niedawna jeszcze) sióstr Barańskich…

Jest podział punktów, żadna nie jest pokrzywdzona, więc będzie wesoło.

Również z powodu tego, że po raz pierwszy mamy taką sytuację, że z dużym prawdopodobieństwem obie powinnyście na koniec sezonu zawiesić na szyi medale, gdyż występujecie w czołowych zespołach ligi.

Byłabym bardzo szczęśliwa, gdybym spotkała się w finale z siostrą. Byłby to pierwszy taki nasz wspólny finał i głęboko wierzę, że do takiego dojdzie. Co prawda nie powinnam tego powiedzieć, bo chcę dla Bogusi jak najlepiej, ale w tej konkretnej sytuacji na koniec sezonu życzę jej… jednak srebra (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved