Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Cristian Poglajen: Z optymizmem patrzę w przyszłość

Cristian Poglajen: Z optymizmem patrzę w przyszłość

fot. Joanna Skólimowska

W sobotę siatkarze Effectora Kielce, pomimo całkiem niezłego występu, przegrali w Kędzierzynie-Koźlu 1:3. To kolejny mecz kielczan bez zdobyczy punktowej. - Przegraliśmy chyba przez zbyt dużą ilość błędów w zagrywce i przyjęciu - uznał Cristian Poglajen.

W 7. kolejce nie sprostaliście u siebie mistrzowi z Rzeszowa, teraz okazaliście się słabsi od wicemistrzów. To były trudne spotkania, ale brak punktów i tylko jeden ugrany set chyba trochę was martwi?

Cristian Poglajen:Faktycznie, mamy za sobą trudny czas. W ciągu dwóch tygodni rozegraliśmy spotkania z mocną Resovią i ZAKSĄ, a w przyszłym tygodniu wcale nie będzie łatwiej, bo gramy z Jastrzębskim Węglem. W każdym meczu staramy się wrócić na dobre tory i pokazać dobrą grę. W meczu z ZAKSĄ zaprezentowaliśmy się naprawdę korzystnie, a przegraliśmy chyba przez zbyt dużą ilość błędów w zagrywce i przyjęciu. W siatkówce wszystko jest możliwe, więc z optymizmem patrzę w przyszłość i mam nadzieję, że w przyszły weekend zdobędziemy punkty.

Do przerwy wasza gra wyglądała dosyć dobrze, ale to rywal wygrywał sety. Po przerwie udało się wam wypracować przewagę, utrzymać ją i wygrać partię. To dało wam jakiegoś psychicznego „kopa” i pozwoliło uwierzyć w możliwość osiągnięcia korzystnego rezultatu?



Wszyscy chyba czuliśmy ten team-spirit, tę pozytywną energię związaną z wygraną partią. Bardzo dobrze do gry wprowadził się Sławek Jungiewicz, a cała reszta zespołu miała wysoką skuteczność w ataku i to przechyliło szalę zwycięstwa na naszą korzyść. W tym meczu ta przerwa była dla nas korzystna, bo oczyściliśmy nasze głowy, porozmawialiśmy i poprawiliśmy naszą grę, jednak nie poszedł za tym wynik w postaci choć jednego punktu.

Nagrodę MVP otrzymał atakujący rywali, Grzegorz Bociek. W pojedynku z Effectorem jego dobra postawa zrobiła różnicę i ten siatkarz walnie przyczynił się do wygranej swojej ekipy. W twoim zespole zabrakło chyba punktów zdobywanych przez vis-a-vis Boćka…

– Zarówno Bruno Romanutti, jak i Sławek Jungiewicz są bardzo dobrymi graczami na swojej pozycji. Prezentują wysoki i równy poziom, przez co żaden z nich nie ma pewnego miejsca w wyjściowym składzie. Trener często daje okazję gry jednemu i drugiemu. Obaj są w stanie wspomóc zespół i to jest nasz atut. W tym meczu cała drużyna popełniała błędy i wszyscy zagraliśmy momentami słabiej. Nie wiem kto wyjdzie w szóstce w kolejnym meczu, ale jeśli obaj dostaną szansę, to na pewno zagrają dobrze.

Jak już powiedziałeś wcześniej, czeka was teraz mecz z Jastrzębskim Węglem, który również nie będzie łatwy. Chyba powinniście wypuścić trochę tej sportowej złości, która na pewno się pojawiła po porażce z ZAKSĄ?

Pod względem sportowym ja na pewno jestem zły i zarówno ja, jak i cała drużyna musimy coś z tym zrobić. Jest jedna droga żeby dalej się rozwijać i poprawiać – musimy trenować i pracować nad tym, co nam nie wychodzi. Obejrzymy wideo z ostatnich meczów jastrzębian, postaramy się dobrze przyswoić taktykę na to spotkanie i wyjdziemy głodni zwycięstwa i punktów.

W zeszłym sezonie Effector w play-off sprawił jastrzębianom ogromne problemy. Może i tym razem uda się wam pognębić tego przeciwnika.

Słyszałem o tym, jak Effector zawzięcie walczył z Jastrzębskim Węglem w zeszłorocznych play-off. Rywale mieli ogromne kłopoty i wygrali dopiero po piątym spotkaniu. W pewnym sensie to dla nas i dla nich szczególny mecz. Patrząc na ich dyspozycję, widać, że ich gra faluje, są nieregularni. Miejmy nadzieję, że trafimy na ich słabsze spotkanie, a my zagramy lepiej niż z ZAKSĄ i wyrwiemy cenne punkty.

Przed sezonem do Polski przybył cały „pakiet” Argentyńczyków – Romanutti, Bengolea, Uriarte, Conte, Gonzalez i ty. Czy obecność Bruno w Kielcach i reszty chłopaków w innych klubach PlusLigi daje ci większy komfort gry?

Oczywiście, że tak. Zdecydowanie najbardziej pomocna jest obecność Bruno w Effectorze, bo mam z nim bezpośredni kontakt każdego dnia. Mam przynajmniej okazję, żeby porozmawiać z kimś po hiszpańsku. Z całą resztą często kontaktuję się przez Internet. Nie jest to to samo, co życie w Argentynie, jednak nie narzekam i cieszę się z tego, że jestem tu, gdzie jestem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved