Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Będzie radosna podróż olsztynian z Bielska-Białej

PlusLiga: Będzie radosna podróż olsztynian z Bielska-Białej

fot. Izabela Kornas

Siatkarze AZS-u Olsztyn do Bielska-Białej jechali w roli faworyta i wywiązali się z niej znakomicie, nie tracąc nawet seta. Podopieczni trenera Janusza Bułkowskiego jedynie w drugiej partii zdołali nawiązać z przeciwnikami wyrównaną walkę.

W piątkowe popołudnie 8. kolejkę siatkarskiej PlusLigi rozpoczęły sportowe emocje w hali pod Dębowcem w Bielsku-Białej, gdzie miejscowy BBTS podjął Indykpol AZS Olsztyn. Tak jak można było się spodziewać, obu drużynom od początku spotkania zależało na tym, by narzucić swój styl gry przeciwnikom. Pojedynek zainaugurowały efektowne wymiany na środku siatki – w roli głównej pokazali się Bartosz Buniak i Piotr Hain (2:2), a chwilę później z drugiej linii dołączył do nich Michał Błoński (4:5). Kolejny mecz z rzędu najmocniejszym punktem bielszczan okazywał się być blok i gra środkowych – nieco zbyt spokojną publiczność swoimi skutecznymi zagraniami ożywił wyleczony z kontuzji Grzegorz Kokociński (8:8). W momencie, gdy Maciej Fijałek uruchomił na skrzydle Jose Luisa Gonzaleza defensywa AZS-u zaczęła popełniać błędy, które polegały w dużej mierze na braku dokładności przyjmujących (9:8). Maciej Dobrowolski nie był jednak dłużny swojemu rywalowi po drugiej stronie siatki – taktycznie rozegranie pozwoliło na popisanie się w ataku numerowi sześć wśród najlepiej punktujących zawodników rozgrywek – Rafałowi Buszkowi (12:9). Olsztynianie utrzymywali spokojną przewagę trzech oczek, a zawodnikom ze stolicy Podbeskidzia nie pomagał nawet potrójny blok, przez który potrafił przedrzeć się Pablo Bengolea. To i kilka błędów własnych gospodarzy dało prowadzenie przyjezdnym na drugiej przerwie technicznej (16:12). Bielszczanie nie potrafili poradzić sobie nawet z mało widowiskowymi zagraniami Mattiego Oivanena, a poziom spotkania zaczął głównie opierać się na błędach w ataku i zagrywce (16:19). Kompletnego braku emocji na boisku nie przerwały potrójne bloki na Gonzalezie i udane akcje w końcówce seta Martina Vlka (16:23). Inauguracyjjną odsłonę spotkania zakończył błąd w polu serwisowym argentyńskiego atakującego (18:25).

Druga partia rozpoczęła się zgoła inaczej niż poprzednia – zawodnicy po obu stronach siatki wzmocnili swoje ataki i pojawiły się pierwsze asy serwisowe (3:3). Mimo tego gospodarze nadal grali nierówno, przeplatając dobrą dyspozycję w defensywie ze słabą na siatce. Lekarstwem na taki stan rzeczy okazały się kiwki, które przy braku kończącego ataku zaczęły przynosić bielszczanom punkty (6:7). Takich problemów nie mieli siatkarze AZS-u, którzy męczyli przeciwnika taktyczną zagrywką Haina i mocnymi zagraniami w szósty metr Szymańskiego (8:6). Ciężko wypracowane punkty BBTS-u zaraz odrabiał Dobrowolski, popisując się widowiskowymi kiwkami z drugiej piłki (10:7). Uwadze kibiców nie uszło nawet to, że rozgrywający przeciwników zbytnio nie musiał się starać, by zmylić przeciwników – w momencie, gdy jedynym jasnym punktem ofensywy ekipy ze stolicy Podbeskidzia był Gonzalez, nie było trzeba wyczyniać cudów, by spokojnie kontrolować grę (13:11). Elementem, w którym punkty tracili olsztynianie były błędy własne, ale przy koncertowej grze argentyńskiego przyjmującego AZS nie musiał się bać o to, że prowadzenie wymknie się mu z ręki (15:11). Dopiero widmo pięciopunktowej straty do rywala podziałało mobilizująco na podopiecznych Janusza Bułkowskiego – najbardziej pomocnymi w wyrwaniu swojego zespołu ze stagnacji byli Vlk i, poczuwający się do największej odpowiedzialności za drużynę, Kokociński (15:17). Bielszczanie z całych sił chcieli pokazać, że zależy im, by urwać punkty wyżej notowanym rywalom – trudne było to zadanie, ale wydawało się, że dzięki zwycięstwu w długiej wymianie między zespołami w BBTS wstąpiła nadzieja na ogranie olsztynian w tej partii (20:21). O ile walecznością można zdobyć wiele, to przy wysokim wskaźniku błędów własnych nie można było zyskać przewagi nad rywalami, do czego w znaczącym stopniu przyczyniła się dobra dyspozycja Buszka (20:23). W końcówce rywalizacja się wyrównała – po obu stronach siatki brylowali Gonzalez i Szymański (22:23), jednak to atakujący Indykpolu AZS Olsztyn zakończył seta zagraniem z lewego skrzydła (25:23).

Im dłużej obserwowało się spotkanie, tym większe odnosiło się wrażenie, że pod względem ilości emocji i widowiskowości idzie w dobrym kierunku – nawet spokojni kibice w hali przy ulicy Karbowej ożywili się, wołając o zmiany (2:3). Już od początku trzeciej odsłony widać było wyraźnie, że zespół z Olsztyna nie zamierza dać sobie wyrwać wygranej z ręki – ich głównymi atutami w tym momencie spotkania byli szalejący na środku Hain i Grzegorz Szymański, a po stronie BBTS-u było widać coraz więcej błędów w każdym aspekcie siatkarskiego rzemiosła (7:2). Nic nie układało się po myśli gospodarzy – nawet zmiana na pozycji rozgrywającego nie przyczyniła się do zasadniczej poprawy obrazu gry (3:10). Wiatr odmiany powiał w momencie, gdy niewymuszone pomyłki zaczęli popełniać przyjezdni, a Kamil Kwasowski zaskakiwał rywali taktycznym rozplanowaniem akcji (7:13). Szczęście uśmiechnęło się do BBTS-u, gdy, mimo niedokładności, co rusz piłki w boisku po stronie przeciwnika umieszczał Błoński, a Adam Swaczyna korygował błędy w przyjęciu kolegów z drużyny (8:15). Janusz Bułkowski postawił wszystko na jedną kartkę, gdy za argentyńskiego atakującego na boisko wpuścił Maksima Akimenkę (10:17). Podopieczni Krzysztofa Stelmacha tracili punkty tylko po własnych pomyłkach, takich jak niedokładne zamknięcie skosu w bloku przez Wojciecha Sobalę (13:17). To, co BBTS zdobywał ciężką pracą, błyskawicznie tracił przez błędy zagrywki – między innymi kapitana pomarańczowo-zielonych (16:21). Nawet wejście na boisko fenomenalnie spisującego się w ostatnich spotkaniach Bartosza Bućko na wiele się nie zdało, a jedynym punktującym w tym momencie był białoruski atakujący (17:23). Podobnie jak pierwszego seta, spotkanie zakończył błąd w polu serwisowym – tym razem rozgrywającego bielszczan (17:25).



MVP: Rafał Buszek

BBTS Bielsko-Biała – Indykpol AZS Olsztyn 0:3
(18:25, 23:25, 17:25)

Składy zespołów:
BBTS: Fijałek (2), Vlk (8), Błoński (13), Gonzalez (9), Buniak (4), Kokociński (3), Swaczyna (libero) oraz Stojković, Kwasowski (3), Akimenka (1) i Bućko (1)
AZS: Dobrowolski (2), Bengolea (12), Buszek (11), Szymański (6), Oivanen (3), Hain (17), Żurek (libero) oraz Sobala, Łukasik, Krzysiek i Łuka

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved