Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup: Do Stambułu, by dokonać niemożliwego

Challenge Cup: Do Stambułu, by dokonać niemożliwego

fot. archiwum

AZS Politechnika Warszawska już jutro może zakończyć swoją przygodę z europejskimi pucharami. Rewanżowy mecz z Fenerbahce Stambuł wydaje się formalnością. Siatkówka drwi jednak ze zbyt pewnych siebie. Czy uda się więc odwrócić losy tej rywalizacji?

– Pora ruszać do Stambułu. Wiem, że nie mam podstaw, ale liczę na małego psikusa – napisał na Twitterze Jakub Bednaruk, trener warszawian. Ostatnio faktycznie trudno w Politechnice o optymizm. Od 25 października, czyli spotkania trzeciej kolejki PlusLigi z AZS-em Częstochowa, stołecznym nie udało się wygrać żadnego pojedynku, nie zdobyli punktu, wygrali tylko jedną partię. Do czterech kolejnych ligowych porażek dodać też należy przegraną z Fenerbahce w Challenge Cup. Trzy tygodnie temu zespół z Warszawy nie miał nic do powiedzenia w starciu z faworytem i wyraźnie przegrał 0:3. Pojedyncze dobre akcje to było za mało, by choćby postraszyć drużynę z Turcji. – Nie chcę nikogo urazić, ale nasza gra wyglądała żałośnie, a z trybun prawdopodobnie prezentowaliśmy się jeszcze gorzej – surowo oceniał tamto spotkanie Artur Szalpuk. Jutro jest szansa na rehabilitację, chociaż o zwycięstwo będzie bardzo trudno.

Trenowane przez Daniela Castellaniego Fenerbahce w lidze tureckiej nie przegrało jeszcze meczu. Od pierwszego pojedynku z Politechniką odniosło cztery zwycięstwa, w tym po pięciosetowym boju ograło Arkas Izmir. W ostatnią sobotę bez straty seta zwyciężyło z İnegöl Belediye. W Warszawie było widać, że drużyna jest dobrze poukładana i świetnie przygotowana do sezonu. Formą imponuje jej lider Ivan Miljković, a Felipe Fonteles nie zapomniał w Turcji, jak się serwuje. Taki zespół mógłby z powodzeniem grać nie tylko w Challenge Cup, ale także w Lidze Mistrzów. Widać, że po nieudanym poprzednim sezonie (tylko szóste miejsce w lidze, dwa punkty i ostatnie miejsce w grupie w Lidze Mistrzów) Fenerbahce bardzo chce się zrehabilitować.

Przyjechaliśmy przygotowani, bez obaw, gotowi na trudny pojedynek, myślę, że to było bardzo ważne. Przez cały mecz wywieraliśmy presję na rywalu: zagrywką, atakiem, blokiem, w 100% naciskaliśmy, nie pozwoliliśmy im grać nawet przez sekundę – komentował pierwsze spotkanie z warszawianami Felipe Fonteles. Jeśli jutro turecki zespół zaprezentuje podobną koncentrację i konsekwencję, Politechnika znów może dostać surową lekcję siatkówki. Z drugiej strony, tak źle jak na Torwarze trudno jej będzie znów zagrać. Tym bardziej, że w ostatnim ligowym pojedynku – z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle – można już było dostrzec światełko w tunelu. Warszawianie nie grali co prawda z taką swobodą i luzem jak przed sezonem, ale momentami skutecznie potrafili wywrzeć presję na faworyzowanych wicemistrzach Polski. Jutro, podobnie jak wtedy, w meczowej dwunastce zabraknie Pawła Kaczorowskiego i Przemysław Smolińskiego, którzy w ogóle nie polecieli do Stambułu.



Jeśli stołeczni powalczą z pełnym zaangażowaniem i wiarą, a mimo to przegrają, pewnie nikt nie będzie miał do nich pretensji. Już po losowaniu było wiadomo, że od razu na samym początku walki w Challenge Cup Politechnika może spodziewać się niezwykle trudnej przeprawy. Mimo porażki 0:3 w pierwszym meczu, awans do kolejnej rundy jest jednak jeszcze teoretycznie możliwy. Trzeba tylko wygrać jutro za 3 punkty (3:0 lub 3:1), a potem udowodnić swoją wyższość w złotym secie. Nie da się ukryć: takie rozstrzygnięcie byłoby sensacją. Czy warszawianom uda się ją sprawić? Początek spotkania zaplanowano na godz. 19.30.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved