Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marek Kardoš: Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa

Marek Kardoš: Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa

fot. archiwum

- To jest zespół, który bardzo dobrze, ciężko trenuje. I myślę, że kwestią czasu jest, kiedy zacznie to funkcjonować w warunkach meczowych - o przełamaniu w meczu z AZS-em Olsztyn i potencjale swojego zespołu Strefie Siatkówki mówi Marek Kardoš.

Podsumowując spotkanie z AZS-em Olsztyn – cieszy zwycięstwo, czy raczej szkoda straconej szansy, bo komplet punktów był w waszym zasięgu?

Marek Kardoš:Przede wszystkim cieszy wygrana. Cieszy mnie, że po tej złej grze w meczu w Bielsku-Białej zespół się podniósł i zagrał naprawdę dobrze. Zawodnicy walczyli, być może dla kibiców był to bardzo dobry spektakl, jednak według mnie przegrane przez nas trzeci i czwarty set były bardzo nierówne. To dotyczy pierwszej i drugiej fazy poszczególnych partii, w tej pierwszej części graliśmy dobrze, w drugiej popełniliśmy 3-4 błędy z rzędu i rywale nam odskoczyli. To jest coś, o czym musimy pamiętać. Jednak z drugiej strony mówi się, że kto prowadząc 2:0, nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3, więc tym bardziej cieszy mnie, że te dwa punkty zostały jednak u nas. W tie-breaku popełniliśmy o dwa błędy mniej od rywali, dlatego też wygraliśmy.

Co natomiast, z elementów typowo siatkarskich, było największym atutem AZS-u Częstochowa, pozwalającym zbudować przewagę w kluczowych fragmentach spotkania?



Bardzo dobrze zagraliśmy w systemie blok-obrona. Muszę też pochwalić Michała Kamińskiego, który po 10 latach znów zagrał na środku siatki i to jest pozycja, na której go widzę. Zagrał naprawdę dobrze, dlatego też mam nadzieję, że w kolejnych meczach nie będzie schodził poniżej tego poziomu.

O nowym pomyśle 10-minutowej przerwy po drugim secie powiedziano już sporo. W tym spotkaniu faktycznie to przerwa wybiła was z rytmu meczowego?

O tej przerwie mówi się, jednak gdyby się wygrało 3:0, nie byłoby powodu do komentarza. Trudno jednoznacznie oceniać tę przerwę. Ci starsi zawodnicy na pewno w tym czasie wyjdą z rytmu, a młodszym tak naprawdę to nie przeszkadza.

Analizując dotychczasowe mecze AZS-u Częstochowa w sezonie ligowym 2013/2014, paradoksalnie, kiedy nie jesteście faworytem, przy braku jakiejkolwiek presji, gracie zdecydowanie lepiej.

Coś w tym jest i prawdę mówiąc, pierwszy raz się z tym spotkałem. Jednak myślę, że to wynika z tego, że to jest nowy, młody zespół, który czasem za bardzo chce wygrać i na razie sobie z tym nie radzimy. Prawdą jest, że te dwa punkty wyjątkowo cieszą. A przy drużynie, jaka jest w Olsztynie, rywale byli od nas kadrowo mocniejsi, więc te dwa punkty wywalczone z takim przeciwnikiem muszą być i są wyjątkowo cenne.

Po tak dotkliwej porażce, jak ta odniesiona w meczu 6. kolejki w Bielsku-Białej, trudno jest się podnieść?

Jest to trudne, ale tylko w danym meczu. To jest zespół, który bardzo dobrze, ciężko trenuje. I myślę, że kwestią czasu jest, kiedy zacznie to funkcjonować w warunkach meczowych. Mam nadzieję, że to zgranie nie przyjdzie dopiero z końcem sezonu, a później znów nam ktoś odejdzie. Z tą grupą bardzo dobrze się pracuje, są chęci z ich strony, jest też zdrowa, wewnętrzna konkurencja, więc z tej perspektywy mam tylko powody do satysfakcji.

Po ostatnich spotkaniach można powiedzieć, że powoli kształtuje się lider w zespole. Dodatkowo, co może być zaskakujące, w postaci młodego atakującego Michała Kaczyńskiego…

Michał Kaczyński gra na bardzo wysokim poziomie, tym bardziej patrząc na to, że do gry na tej pozycji zaczął być przygotowywany około trzy miesiące temu. Na pewno jeszcze złapie zadyszkę, ale jeżeli będzie zdrowy Miłosz Hebda i Bartosz Bednorz, to ci zawodnicy będą sobie wzajemnie pomagać. Na pewno Bartek Bednorz też miał w tym spotkaniu dobre wejście, także mam nadzieję, że to wszystko będzie dobrze funkcjonować.

W decydujących akcjach tie-breaka za wspomnianego Kaczyńskiego zdecydowałeś się wprowadzić Bartosza Bednorza. Było to dość ryzykowne zagranie…

Ryzykowne, jednak kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Tutaj to zrobiło trzy punkty różnicy. Bartek Bednorz z najważniejszych piłek, jakie otrzymał, zdobył dwa punkty. To jest naprawdę nieprzewidywalny zawodnik, który na pojedynczym bloku potrafi zaatakować w aut, a przy potrójnym zdobyć punkty. On potrzebuje jeszcze gry, na treningach prezentuje się bardzo dobrze, więc myślę, że to kwestia czasu, aby wspomógł nas w meczu jako szóstkowy zawodnik.

Przed wami mecz z beniaminkiem – Czarnymi Radom. Radomianie dotychczas wypunktowali m.in. Skrę Bełchatów. To może być ostrzeżenie dla kolejnych rywali. O ligowe punkty w Radomiu nie będzie łatwo?

Czarni Radom to bardzo ciężki rywal, z którym dwa razy graliśmy przed sezonem. To nieprzyjemny zespół, w którego przypadku wszyscy wiedzą, gdzie i kto będzie grał w danej akcji, a mimo to oni zdobywają punkty. Będziemy musieli zagrać na bardzo wysokim poziomie i nie popełniać zbyt wielu błędów własnych. Dodatkowo radomianie są zespołem, który bardzo dobrze zagrywa, mniej więcej tak samo, jak Trefl Gdańsk, dlatego tutaj trzeba będzie zaryzykować. Tylko jeżeli podejmiemy ryzyko i to się nam uda, będziemy skuteczni.

Na tym etapie te największe problemy są już za wami, czy może to zbyt optymistyczne podejście?

Te problemy niestety są cały czas z nami, wciąż walczymy z kontuzjami. I dopóki nie będziemy w komplecie, to będziemy mieć te problemy. Prawda jest taka, że ciężko grać z siódemką, ósemką zawodników. Powoli jednak kształtują się nowi liderzy, którzy do tych podstawowych zawodników, jak Murek i Bąkiewicz, dorzucają swoją cegiełkę.

Kiedy więc poszczególni zawodnicy wrócą do treningów? W meczu z AZS-em Olsztyn, choć w niepełnym wymiarze, zaprezentował się już Miłosz Hebda.

Miłosz na razie mógł grać na 20% swoich możliwości, ale już w poniedziałek/wtorek będzie gotowy na 80%. Oczywiście trzeba będzie czekać jeszcze na formę, którą będzie trzeba jeszcze raz odbudować. Marcin Janusz będzie od poniedziałku (rozmowę przeprowadzono po sobotnim meczu z AZS-em Olsztyn – przyp. red.), na szczęście, bo w jego przypadku ta przerwa trwała około pięć tygodni. Niestety, Jakub Vesely będzie gotowy do gry dopiero po świętach.

Rozmawiała: Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved