Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Karol Szlecht: Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Karol Szlecht: Apetyt rośnie w miarę jedzenia

fot. archiwum

- Nikt z nas nie myślał o wygranej 3:0. Taki wynik jest dla nas dużym zaskoczeniem, ale sprawił nam dużo radości - powiedział po niespodziewanym zwycięstwie w Gorzowie Wielkopolskim zawodnik Wilków Wilczyn, Karol Szlecht.

W miniony weekend ograliście jednego z faworytów pierwszej grupy, GTPS Gorzów Wielkopolski. Chyba przed tym spotkaniem trzy punkty bralibyście w ciemno?

Karol Szlecht: – Mieliśmy wyjazdowy weekend, bo w piątek graliśmy w Świnoujściu, a w sobotę w Gorzowie Wielkopolskim. O ile w pierwszym meczu spodziewaliśmy się kompletu punktów, o tyle w drugim spotkaniu marzył nam się chociaż jeden punkt. Nikt z nas nie myślał o wygranej 3:0. Taki wynik jest dla nas dużym zaskoczeniem, ale sprawił nam dużo radości.

Kluczowy dla losów meczu w Gorzowie Wielkopolskim był drugi set, którego losy ważyły się w końcówce. Gdybyście go przegrali, to wynik pojedynku mógłby być zupełnie inny…



– Na pewno tak. Drugi set był wyrównany. Jednak w końcówce przegrywaliśmy już bodajże 17:21, więc nie spodziewaliśmy się, że uda nam się dogonić rywali. Natomiast pokazaliśmy charakter i odwróciliśmy jego losy. Później byliśmy podbudowani i pozytywnie nakręceni, a gospodarze wyraźnie się załamali. Dlatego też w tym secie wygraliśmy w miarę gładko.

A jakie elementy siatkarskiego rzemiosła były kluczem do waszego sukcesu?

Przede wszystkim dobrze funkcjonowało u nas przyjęcie. W szeregach rywali było dwóch czy trzech zawodników zagrywających bardzo mocno, natomiast my radziliśmy sobie z ich serwisem. Bardzo mało punktów straciliśmy w przyjęciu. Dużo piłek przyjmowaliśmy w punkt, co przekładało się na dobre rozegranie i ataki na pojedynczym bloku, a czasami nawet bez niego.

To niespodziewane zwycięstwo otwiera wam drogę do walki o czołową czwórkę.

– Przed weekendem mieliśmy sześć punktów straty do czołówki, ale wygrywając w Gorzowie Wielkopolskim, dogoniliśmy rywali. W tym momencie wszystko się jeszcze może zdarzyć. Uważam, że nadal będziemy liczyć się w grze o czwórkę. Obecnie wygląda na to, że jest pięć chętnych zespołów do zajęcia czterech czołowych miejsc. Drużyna, której po drodze powinie się noga, może zająć piątą pozycję. Na pewno do końca rundy zasadniczej nie będzie wiadomo, kto wejdzie do czwórki.

A jaki cel macie postawiony w tym sezonie? Priorytetem jest utrzymanie, czy jednak chcecie namieszać w czołówce?

– Jako beniaminek z niewielkim budżetem, a w dodatku debiutujący w lidze, chcieliśmy spokojnie utrzymać się na tym szczeblu rozgrywkowym. Natomiast apetyt rośnie nam w miarę jedzenia. Każde kolejne zwycięstwo sprawia, że myślimy o tym, żeby równać do najlepszych. Raczej jesteśmy spokojni, że się utrzymamy, natomiast jeśli znajdziemy się w pierwszej czwórce, to osiągniemy wynik zdecydowanie lepszy od tego, co planowaliśmy.

Czyli nie chcecie pompować balonika?

– Nie będziemy pompować balonika, bo wywołałoby to niepotrzebną presję. Gdzieś w naszych głowach rodzi się myśl, że możemy powalczyć z najlepszymi, ale nie chcemy niczego sobie narzucać. Musimy spokojnie pracować, a wówczas sukces sam przyjdzie.

Pokonaliście już dwa czołowe zespoły pierwszej grupy, a to pokazuje, że do teoretycznie wyżej notowanych rywali podchodzicie bez kompleksów.

– Wcześniej przez kilka lat graliśmy w III lidze. Często trudno było nam w tych meczach zachować koncentrację, towarzyszyły nam trema i stres. Natomiast kiedy zaczęliśmy grać w II lidze, trema zniknęła. Do każdego meczu podchodzimy w pełni zmotywowani i za każdym razem zależy nam na zwycięstwie. Nie spoglądamy na drugą stronę siatki i nie myślimy o tym, jak utytułowani zawodnicy tam stoją. Po prostu ambitnie walczymy i jak widać przynosi to efekt.

Dużym wsparciem są dla was kibice? Drużyny przyjezdne za każdym razem podkreślają, że u was w hali każdy mecz jest siatkarskim świętem.

– Wilczyn to bardzo mała miejscowość, w której praktycznie każdy żyje siatkówką. Na mecze przychodzi około 30% mieszkańców. Ludzie siedzą, gdzie tylko się da, ale świetnie się bawią i nas dopingują. Każdego meczu u siebie oczekujemy, bo wiemy, że będzie to wielkie wydarzenie w Wilczynie. Kibice sprawują się rewelacyjnie i bardzo nas motywują do osiągania jeszcze lepszych wyników.

Kolejnym waszym rywalem będzie Orzeł. Chcąc pozostać w grze o czwórkę, musicie zdobyć komplet punktów z drużyną z Międzyrzecza.

– Jeśli chcemy bić się o pierwszą czwórkę, to faktycznie powinniśmy ten mecz wygrać za trzy punkty. Natomiast musimy pamiętać o tym, że w II lidze żaden zespół nie odpuści żadnego spotkania. Wszystkim zależy na tym, aby wypaść jak najlepiej. Teraz mamy dwa tygodnie przerwy, więc będziemy solidnie przygotowywać się do meczu z rywalami z Międzyrzecza. Liczymy na pozytywny wynik, tym bardziej że zagramy u siebie. Myślę, że przy dobrym dopingu możemy pokusić się o zwycięstwo.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved