Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Kaczyński: Wiedziałem, że nie mam nic do stracenia

Michał Kaczyński: Wiedziałem, że nie mam nic do stracenia

fot. Łukasz Kardynał / sportsphotos.eu

W wygranym przez częstochowski AZS meczu derbowym wyróżniającą się postacią w drużynie był młody atakujący częstochowian. - Na pewno przede mną jeszcze dużo pracy, ale cieszę się że to wszystko idzie do przodu - mówi Michał Kaczyński.

7. kolejka przyniosła nie tylko zwycięstwo AZS-u Częstochowa, dla ciebie to też wyróżnienie nagrodą MVP. Ta siódemka okazała się chyba wyjątkowo szczęśliwa?

Michał Kaczyński:Najważniejsze jest to, że wygrywamy i zdobywamy dwa punkty. Nikt chyba się tego nie spodziewał. Wynika z tego, że chyba częściej powinniśmy grać z pozycji, kiedy nie jesteśmy w roli faworyta. Wcześniej gdańszczanie, grając u siebie, byli faworytem, tutaj tak mówiono o AZS-ie Olsztyn. Teraz, przed kolejnym meczem, jadąc do Radomia, podejdziemy do niego z podobnym nastawieniem, że to rywale powinni wygrać, my natomiast musimy walczyć o każdy punkt i każdy punkt będzie dla nas sukcesem.

Przed tygodniem w Bielsku-Białej to wy byliście faworytem, teraz role się odwróciły. Z perspektywy ostatnich spotkań można powiedzieć, że gracie lepiej, tak naprawdę nie mając nic do stracenia?

Chyba rzeczywiście ta rola faworyta nam wyjątkowo nie służy. Dlatego też musimy zmienić swoje nastawienie. Będziemy walczyć o te następne oczka w Radomiu. Zrobimy wszystko, żeby przywieźć te punkty. Na pewno nas na to stać, tylko musimy podejść do tego meczu bardzo skoncentrowani i po prostu zagrać swoją siatkówkę.



Wspomniałeś, że dwa punkty cieszą, jednak szansa na komplet oczek była realna…

Tak, jednak nie wybrzydzajmy (śmiech). Po tych dwóch dobrych setach w naszym wykonaniu, kolejne przegraliśmy. Oivanen wszedł na zagrywkę, a ten zawodnik ma bardzo regularny serwis, którym trafiał nas raz po raz, a my mieliśmy spore problemy. Ale naprawdę te dwa punkty nas cieszą i oby było tak dalej, a będziemy zadowoleni.

Przyczyn porażki czy też wybicia z rytmu w dwóch kolejnych setach można się dopatrywać w tej dłuższej przerwie po drugim secie?

Przerwa, kiedy się prowadzi, nie pomaga, bo trudno jest utrzymać tę koncentrację w kolejnych partiach. Na szczęście dla nas nie sprawdziło się powiedzenie, że kto prowadząc w spotkaniu 2:0, nie wygrywa go w trzech setach i przegrywa 2:3. My tego tie-breaka wygraliśmy i tak naprawdę to jest najważniejsze. Mamy na koncie osiem punktów i jedziemy do Radomia po kolejne. Tak jak wspomniałem, nie będziemy faworytem, więc każdy punkt będzie sukcesem.

Kolejnym plusem dla was jest wygrana u siebie. Do tej pory ten atut własnej hali nie do końca w waszym przypadku działał.

Mam nadzieję, że to koniec naszych porażek w tej hali. Szybciej niż w ubiegłym sezonie wygraliśmy u siebie to pierwsze spotkanie, bo rok temu udało nam się to dopiero w fazie play-out. Mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej. I właśnie tego bym życzył sobie oraz drużynie.

Aktualny sezon to dla ciebie także nowe wyzwanie, związane ze zmianą pozycji. Jak odnajdujesz się w roli atakującego?

Chyba dobrze, bo jakoś udaje się coś pozytywnie zakończyć (śmiech). Cieszę się, że ta ciężka praca z czasu wakacji teraz ma odzwierciedlenie w mojej dobrej grze. Na pewno przede mną jeszcze dużo pracy, ale cieszę się że to wszystko idzie do przodu – ku lepszemu.

Z tą decyzją wiązało się jednak pewne ryzyko.

– Być może, ale nie zastanawiałem się nad tym długo, wiedziałem, że nie mam nic do stracenia. Jak na razie wychodzi mi to tylko na plus.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved