Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: MKS ucieka rywalom, ciasno w środku tabeli

I liga M: MKS ucieka rywalom, ciasno w środku tabeli

fot. archiwum

Dziewiąta kolejka zmagań w I lidze mężczyzn przyniosła aż trzy tie-breaki. W dwóch z nich wygrywali gospodarze, a jeden zakończył się triumfem gości. W końcu przełamał się Ślepsk Suwałki, a po raz trzeci wyniku z 0:2 nie udało się wyciągnąć Kęczaninowi.

Lider I ligi mierzył się we własnej hali z Kęczaninem Kęty. Tym razem podopiecznym Marka Błasiaka nie udało się sprawić niespodzianki, bowiem przegrali z faworytem 0:3. Wprawdzie postawili mu poprzeczkę stosunkowo wysoko, ale po raz kolejny okazało się, że ekipa znad Soły przegrywa praktycznie wygrane sety, nie potrafiąc w nich postawić kropki nad i. Z kolei będzinianie ponownie pokazali, że przegrywając nawet kilkoma punktami, są w stanie odwrócić losy seta. – Kęczanin zagrał bardzo dobrą siatkówkę, a my popełniliśmy niepotrzebne błędy. Na szczęście potrafiliśmy wyjść z opresji – skomentował po meczu rozgrywający zespołu znad Czarnej Przemszy, Andrzej Stelmach. Dziesiąty triumf z rzędu (wliczając mecze pucharowe) sprawił, że podopieczni Damiana Dacewicza umocnili się na fotelu lidera. Natomiast porażka kęcian spowodowała, że spadli oni na dziewiąte miejsce w tabeli, choć ich strata do drużyn bezpośrednio ich wyprzedzających jest niewielka.

Bez wątpienia jednym z najciekawszych spotkań dziewiątej kolejki, o ile nie najciekawszym, było starcie Campera Wyszków z KPS-em Siedlce Banki Spółdzielcze BPS. Początkowo bliżej sukcesu byli podopieczni Sławomira Gerymskiego, którzy prowadzili już 2:1, ale gospodarze nie zamierzali tanio sprzedawać skóry. Najpierw udało im się doprowadzić do tie-breaka, później obronili piłkę meczową, ostatecznie również w decydującym secie ograli rywali. Było to bardzo ważne zwycięstwo drużyny prowadzonej przez Jana Sucha, bowiem pozwoliło jej znaleźć się na czwartym miejscu w tabeli. Z kolei siedlczanie utrzymali pozycję wicelidera, ale do MKS-u Banimexu Będzin tracą już dwa punkty.

W końcu przełamali się siatkarze Pekpolu Ostrołęka. Wprawdzie przegrywali już ze Stalą AZS PWSZ Nysa 1:2, ale tym razem udało im się odwrócić losy meczu. Najpierw doprowadzili do tie-breaka, a następnie również jego rozstrzygnęli na swoją korzyść. – Styl naszej gry pozostawia wiele do życzenia, a problemem są przestoje – skomentował Jakub Kowalczyk. Odczarowaliśmy naszą halę, bo wygraliśmy w niej pierwszy raz w tym sezonie. Mam nadzieję, że teraz już będzie z górki – dodał na łamach strony klubowej środkowy Energi Pekpol Ostrołęka. Dla podopiecznych Andrzeja Dudźca była to bezcenna wygrana, która pozwoliła im awansować na ósme miejsce w tabeli. Z kolei nysianie ponieśli pierwszą, wyjazdową porażkę w tym sezonie. Sprawiła ona, że drużyna prowadzona przez Krzysztofa Wójcika spadła na szóste miejsce w tabeli.



Za ciosem nie poszli siatkarze Avii Świdnik, którzy w miniony weekend nie sprostali w wyjazdowej konfrontacji Cuprum Mundo Lubin. Śmiało można powiedzieć, iż było to najbardziej jednostronne spotkanie dziewiątej kolejki, a podopieczni Marcina Jarosza walkę z faworytami podjęli jedynie w trzeciej odsłonie. Jednak w jej końcówce dało o sobie znać większe doświadczenie gospodarzy, którzy zwyciężyli 3:0. – Cieszymy się z faktu, że wygraliśmy bez straty seta. W tym sezonie ciężko nam się wchodzi w mecz. Dziś też to pokazaliśmy w pierwszym secie. Potem jednak odwróciliśmy jego losy – podsumował przyjmujący miedziowych, Łukasz Łapszyński. Trzy zdobyte punkty pozwoliły podopiecznym Pawła Szabelskiego zbliżyć się do siedleckiego wicelidera na dwa oczka. Z kolei sytuacja zawodników z lotniczego miasta staje się coraz trudniejsza. Obecnie do ósmego w tabeli Pekpolu tracą już pięć oczek.

Do zaciętego pojedynku doszło w Krakowie, gdzie miejscowy AGH 100RK mierzył się ze Ślepskiem Suwałki. Większość setów rozstrzygała się dopiero w końcówkach, ale tylko w jednej z nich lepsi byli gospodarze. W trzech lepsi byli przyjezdni, którzy jednak narzekali na swoją postawę. – Jestem zadowolony z wyniku, ale dużo mniej z naszej gry, która falowała. Dopiero w czwartym secie, kiedy odskoczyliśmy na trzy punkty, zaczęliśmy grać na większym luzie – zaznaczył po spotkaniu szkoleniowiec podlaskiej drużyny, Piotr Poskrobko. Wygrana w Małopolsce pozwoliła Ślepskowi utrzymać siódme miejsce w tabeli, ale jednocześnie odskoczyć od niżej klasyfikowanych zespołów. Z kolei krakowianie wciąż plasują się poza czołową ósemką i jak na razie niewiele wskazuje na to, aby w najbliższym czasie sytuacja ta miała się zmienić.

Na niespodziankę zanosiło się w Tychach, gdzie TKS prowadził już z Krispolem Września 2:1, ale nie potrafił przypieczętować sukcesu. W dwóch kolejnych odsłonach przebudziła się ekipa z Wielkopolski i to ona ostatecznie zeszła z parkietu w glorii sukcesu. – Po pierwszym wygranym secie, w dwóch kolejnych popełniliśmy za dużo błędów na siatce i w przyjęciu. Przestał też funkcjonować nasz blok, co skutecznie wykorzystali rywale. Jednak kolejny raz pokazaliśmy, że potrafimy się podnieść. Wróciliśmy do swojej gry i pewnie wygraliśmy czwartego i piątego seta – powiedział na łamach strony klubowej szkoleniowiec wielkopolskiego zespołu, Marek Jankowiak. Dwa oczka wywiezione z Tych pozwoliły Krispolowi awansować na piąte miejsce w tabeli, ale musi uważać, bowiem jego przewaga nad kolejnymi drużynami nie jest duża. Z kolei tyski beniaminek niezmiennie plasuje się na końcu stawki.

Zobacz również:
Wyniki 9. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved