Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Pierwsze punkty tyszan we własnej hali

I liga M: Pierwsze punkty tyszan we własnej hali

fot. Dawid Spychalski / krispolwrzesnia.pl

Siatkarze TKS-u Tychy musieli czekać aż do 9. kolejki, by odczarować własną halę i zdobyć w niej pierwsze punkty. W starciu z innym beniaminkiem, Krispolem Września, gracze trenera Słabego mieli szansę na wygraną za 3 pkt., lecz ostatecznie ulegli w tie-breaku.

Pierwsze akcje w wykonaniu obu beniaminków były dosyć nerwowe. Od prowadzenia 2:0 zaczęli siatkarze z Wrześni, jednak już chwilę później na tablicy wyników widniał rezultat 6:4 dla tyszan. W środkowej części gry wynik oscylował wokół remisu, a obie ekipy grały ze sobą punkt za punkt. W szeregach gospodarzy wyraźnie wyróżniał się Damian Miller, który do mocnej zagrywki dołożył kilka punktów po atakach z lewego skrzydła (12:12). Do stanu 20:20 gracze trenera Grzegorza Słabego nie ustępowali gościom ani na krok, a dopiero w decydującej fazie gry wrześnianie odskoczyli na dwa punkty (22:20). Duża w tym zasługa bloku, który był szczelny i trudny do sforsowania dla atakujących z Tychów. Ostatnią piłkę w tej części gry zakończył atakiem w „pomarańczowe” Marcin Iglewski (25:22).

Seta numer dwa od dwupunktowego prowadzenia rozpoczęli tyszanie. Po raz kolejny dobrą dyspozycję zasygnalizował Miller, który atakował z lewego skrzydła z pełną mocą. Na pierwszej przerwie technicznej o jedno oczko lepsi byli goście, ale już kilka minut później, po skutecznej kiwce Jakuba Nowosielskiego i asie serwisowym Marcina Kozioła, to TKS prowadził 12:10. W środku seta świetnie w defensywie prezentowali się libero obu ekip – Emil Siewiorek z TKS-u i Michał Dębiec z Krispolu. Dzięki ich akcjom w obronie mecz stał się niezwykle zacięty i widowiskowy, a kibiców utwierdził w przekonaniu, że w tym pojedynku emocji będzie jeszcze co niemiara (16:15). W końcówce wynik wciąż był remisowy (22:22), a o zwycięstwie gospodarzy przesądziły potężne zbicia Kozioła i dobrze funkcjonujący blok tyskiej ekipy (27:25).

Po porażce w walce na przewagi wrześnianie szybko wrócili na właściwe tory i objęli prowadzenie 3:1. Po kolejnym asie serwisowym Kozioła oraz bloku Nowosielskiego gospodarze odrobili straty i wyszli na prowadzenie 5:3. W tej części gry ciężar zdobywania punktów z barków Kozioła i Millera przejął Rafał Sobański, który bardzo dobrze prezentował się w zagrywce i ataku. Podopieczni Marka Jankowiaka zostali kompletnie stłamszeni, a w ich grze próżno było szukać polotu i radości prezentowanej jeszcze w poprzedniej partii (9:15). Opiekun Krispolu zdecydował się przeprowadzić kilka zmian, w tym jedną na pozycji rozgrywającego. Na boisku pojawił się Krystian Kempiński i już przy pierwszych piłkach przekonał się, że sytuacja zespołu jest niezwykle trudna. Kolejne błędy i skuteczne kontry tyszan doprowadziły do sześciopunktowej różnicy (19:13) i niemal pewne było, że gospodarze wreszcie zdobędą premierowy punkt na własnym parkiecie. Przy stanie 23:15 w grze TKS-u coś się zacięło i w jednym ustawieniu podopieczni trenera Słabego stracili aż 6 oczek (23:21). Szkoleniowiec gospodarzy, widząc serię nieudanych akcji swojej drużyny, o mało nie wyszedł z siebie i dopiero jego reprymenda oraz kilka mocnych słów poskutkowało pozytywną akcją. Ostatecznie tyszanie wygrali 25:23 i objęli prowadzenie 2:1.



Początek czwartej partii miał bardzo zbliżony przebieg do poprzednich setów – oba zespoły walczyły punkt za punkt i do pierwszego time-outu nikt nie objął wyraźnego prowadzenia. Dopiero po pierwszej przerwie technicznej goście wrzucili drugi bieg i odskoczyli na trzy oczka (11:8). Dobra postawa Damiana Dobosza, który dzielnie wspierał Iglewskiego, zaowocowała wysokim prowadzeniem na drugiej przerwie technicznej (16:11). Gospodarze próbowali jeszcze odrobić straty, jednak znacznie utrudniała im to zagrywka, którą bardzo często kierowali w bardzo dobrze grających w odbiorze Dębca i Dobosza (14:21). Zdezorientowany całą sytuacją trener Słaby próbował dokonywać roszad w składzie, jednak nic w grze jego teamu się nie zmieniło i seta wysoko wygrali przyjezdni.

Ten kto myślał, że tie-break będzie setem, w którym znów będzie wiele emocji, był w dużym błędzie. Od samego początku tej części gry górą był Witold Chwastyniak i jego koledzy, którzy po serii punktowych bloków objęli prowadzenie 4:1, a później nawet 8:2. Po zmianie stron w szeregach gospodarzy na boisku pojawił się Robert Kiwior, który po czterech setach stania w kwadracie nie zdołał poprowadzić swojej ekipy do wygranej. Wiara w sercach kibiców i samych zawodników umarła przy stanie 5:13, kiedy stało się pewne, że dwa punkty pojadą do Wrześni. W ostatniej akcji spotkania „czapę” dostał Marcin Kozioł i tyszanie musieli zaspokoić się tylko jednym oczkiem.

TKS Nascon Tychy – Krispol Września 2:3
(22:25, 27:25, 25:23, 19:25, 7:15)

Składy zespołów:
TKS Nascon: Nowosielski, Kozioł, Miller, Macek, Sobański, Kupisz, Siewiorek (libero) oraz Lewiński, Surma, Roch i Kiwior
Krispol: Murdzia, Iglewski, Chwastyniak, Jurkojć, Dobosz, Bielicki, Dębiec (libero) oraz Rohnka, Kempiński, Gajowczyk i Narowski

Zobacz również:
Tabela oraz wyniki 9. kolejki I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved