Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > PWM: Pięciosetowy thriller szczęśliwy dla Amerykanów

PWM: Pięciosetowy thriller szczęśliwy dla Amerykanów

fot. archiwum

Siatkarze ze Stanów Zjednoczonych po emocjonującym meczu pokonali Włochów 3:2. Wicemistrzowie Europy mogą pluć sobie w brodę, ponieważ w czwartej partii mieli okazję do zakończenia spotkania i zgarnięcia pełnej puli.

W pierwszej partii spotkania na prowadzenie najpierw wysunęli się Włosi, którzy głównie dzięki błędom rywali mieli dwa oczka przewagi. Z czasem ich przewaga wzrosła do trzech punktów (8:5), jednak Amerykanie od razu po pierwszej przerwie technicznej wzięli się do pracy. Różnica stopniała do jednego punktu, ale dobra zagrywka Filippo Lanzy nadal pozwalała przewodzić ekipie z Włoch. Gdy asem serwisowym popisał się też Priddy, był remis 15:15, a w szeregi kadry USA wstąpiły nowe siły. Przełożyło się to na ich dobrą zagrywkę po drugim czasie technicznym i prowadzenie 19:16. Końcówka seta to spora ilość błędów po stronie włoskiej – i w ataku, i w zagrywce – co pozwoliło ekipie z USA zakończyć tę partię wygraną do 21.

Pierwsze akcje kolejnego seta były bardzo podobne do tych z partii poprzedniej – Włosi odskoczyli na dwa punkty. Drużyna z Ameryki Północnej, tym razem dzięki kolejnym świetnym zagraniom zza linii dziewiątego metra Priddy’ego, zdołała prowadzić już w czasie przerwy technicznej. Azzurri jednak nadal mieli inicjatywę i łatwo odskakiwali rywalom. Choć nie osiągnęli wysokiego prowadzenia, to ciągle utrzymywali minimalną przewagę, co wystarczało im, by prowadzić już spokojniejszą grę. Choć w ofensywie nadal niezawodny był Matthew Anderson, którego wspierał Holt, Amerykanie nie byli w stanie odrobić strat do końca. W połowie seta przewaga włoskiej drużyny wzrosła do trzech punktów, a kolejne dobre kontry oraz błędy amerykańskiego zespołu sprawiły, że punkty wpadały na konto siatkarzy Mauro Berruto. W ataku szalał Lanza, blokiem wspierał go Kovar, a po kontrze Vettoriego Włosi osiągnęli sześciopunktową nadwyżkę (20:14). Ekipie zza oceanu nie pomógł już nawet kolejny raz punktujący zagrywką Priddy – drużyna z Europy wygrała do 20.

Nie inaczej jak od prowadzenia Włochów rozpoczęła się kolejna część meczu, jednak inicjatywa tym razem często zmieniała strony boiska. Dobra amerykańska zagrywka sprawiła, że to oni mieli punkt nadwyżki. Również dzięki temu elementowi punkty zdobywali Włosi i to właśnie zagrywka pozwoliła im zejść na pierwszą przerwę techniczną z niewielkim prowadzeniem (8:7). Po serii bloków obu teamów zawodnicy zaczęli się też częściej mylić, a prowadzenie nadal przechodziło z rąk do rąk. Po drugim przepisowym czasie technicznym Włosi wysunęli się na dwupunktową przewagę, której konsekwentnie już pilnowali. Nie do zatrzymania byli Lanza i Kovar, w dodatku coraz pewniej grający Zaytsev również pomógł drużynie, która triumfowała 25:22.

Podbudowani dwoma wygranymi partiami Włosi tradycyjnie odskoczyli na początku czwartej partii. Choć wygrali trzy pierwsze akcje, to równie szybko oddali inicjatywę przeciwnikom, którzy raz-dwa wyrównali. Tym razem ciężar gry w ekipie amerykańskiej wziął na siebie Holt i to po jego akcjach USA miało jedno oczko nadwyżki na przerwie technicznej. Również w tej odsłonie okresy wyśmienitej gry obu drużyn przeplatały się momentami pełnymi błędów i niedokładności. Seria trzech punktów zdobytych przez podopiecznych trenera Sperawa wcale nie zmieniła wiele na boisku, bowiem Włosi bardzo szybko, dzięki dobrej postawie w polu i w kontrze, odebrali im prowadzenie (16:15). Im bliżej końca, tym oba zespoły prześcigały się w skutecznych akcjach, chcąc na dłużej utrzymać prowadzenie. To wtedy rozpoczęło się prawdziwe i emocjonujące granie. Przez długi czas wynik oscylował wokół remisu, a walka na boisku była niezwykle zacięta. Udanie punktowali Amerykanie, ale Azzurri długi czas nie pozwalali im postawić kropki nad „i”. Udało się to dopiero po długiej grze na przewagi (28:26), a o wygranej miał zdecydować tie-break.

W decydującym secie do wygranej Amerykanów przyczynił się przede wszystkim skuteczny Anderson. Podopieczni trenera Sperawa umiejętnie odpowiadali na ataki swoich przeciwników, i choć oba zespoły długi czas utrzymywały na tablicy wyników remis, a ekipa będąca na prowadzeniu zmieniała się co chwila, to w najważniejszym momencie siatkarze z USA odskoczyli na trzy punkty. Czas, o który poprosił trener Berruto, nie wybił z rytmu rywali. Choć jego podopieczni po ataku Travicy zmniejszyli straty do minimum, to jednak reprezentacja Stanów Zjednoczonych w kolejnym uderzeniu zakończyła całe spotkanie.

Włochy – USA 2:3
(21:25, 25:20, 25:22, 26:28, 13:15)

Składy zespołów:
Włochy: Beretta (7), Kovar (15), Vettori (12), Lanza (22), Travica (2), Piano (10), Rossini (libero) oraz Dolfo, Birarelli i Zaytsev (14)
USA: Anderson (27), Rooney (6), Lee (13), Priddy (9), Christenson (3), Holt (12), Shoji E. (libero) oraz Shoji K., Menzel (4) i Clark (8)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved