Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > PWM: Obrona nie wystarczyła, Japończycy słabsi od Amerykanów

PWM: Obrona nie wystarczyła, Japończycy słabsi od Amerykanów

fot. archiwum

Na koniec pierwszego dnia Pucharu Wielkich Mistrzów Amerykanie wykazali wyższość nad Japończykami. Gospodarze jedynie w trzeciej odsłonie znaleźli skuteczną receptę na pokonanie rywali. W pozostałych setach na boisku rządzili Jankesi.

Gospodarze tylko na początku meczu byli w stanie nawiązać wyrównaną walkę z Amerykanami. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną w ich szeregach pojawiły się kłopoty z przyjęciem zagrywki, a trzy czapy siatkarzy z Ameryki Północnej sprawiły, że odskoczyli oni od rywali na kilka punktów (8:3). Chwilę później w ataku pomylili się Azjaci, a skuteczna kontra Matthew Andersona powiększała dystans punktowy pomiędzy oboma zespołami. Podopieczni trenera Sato mieli wyraźne problemy z przebiciem się przez blok przeciwników, a dobre przyjęcie pozwalało Micahowi Christensonowi uruchamiać środkowych (16:8). W kolejnych minutach zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni punkty zdobywali głównie po błędach rywali, a ci pewnie zmierzali do triumfu w premierowej odsłonie. Kolejna wykorzystana kontra przez Andersona sprawiła, że wygrywali oni już 21:12. W końcówce oba zespoły nie grzeszyły skutecznością w polu serwisowym, ale Amerykanie zdecydowanie lepiej prezentowali się w ataku, przez co pierwsza część meczu padła ich łupem 25:17.

W drugiej odsłonie postawa Japończyków nie uległa poprawie. Grali chaotycznie, a niedokładne przyjęcie uniemożliwiało im wyprowadzanie skutecznych ataków. Z kolei po drugiej stronie siatki nie do zatrzymania był Jeffrey Menzel, dzięki któremu gracze z USA objęli prowadzenie 4:0. Trener Sato próbował ratować wynik zmianami, ale nie przynosiły one efektu. Gra Azjatów wciąż pozostawiała wiele do życzenia, a jedna udana akcja Kunihiro Shimizu nie była w stanie odmienić losów tej partii (8:1). Do walki Japończyków próbował poderwać Tatsuya Fukuzawa, który wraz z Shimizu zaczął lepiej spisywać się w ataku, ale Menzel ustrzelił przeciwników zagrywką, a w amerykańskich szeregach dobrze funkcjonował blok, przez co podopieczni trenera Sperawa kontrolowali boiskowe wydarzenia (16:8). W kolejnych minutach goście zaczęli popełniać więcej błędów, a gospodarze po raz drugi w meczu popisali się szczelnym blokiem, przez co nieco zmniejszył się dystans punktowy dzielący obie ekipy (21:16). Jednak w decydujących momentach Azjaci ponownie zaczęli popełniać błędy. Mocne zbicie z krótkiej Maxwella Holta zakończyło tę część meczu (25:17).

Dziesięciominutowa przerwa najwyraźniej wybiła z uderzenia Amerykanów, którzy w trzeciej odsłonie nie potrafili odnaleźć odpowiedniego rytmu gry. Z kolei gospodarze przystąpili do niej z większym animuszem. Ich blok na Williamie Priddym, a następnie błąd przyjezdnych spowodowały, że na pierwszej przerwie technicznej Azjaci wyszli na trzypunktowe prowadzenie. W pewnym momencie mieli oni już pięć oczek przewagi nad rywalami. Sygnał do odrabiania strat ekipie Stanów Zjednoczonych próbował dać Anderson, ale goście nie byli już tak skuteczni w ataku, a gdy ponownie zatrzymany blokiem został Priddy, tracili do przeciwników cztery punkty (11:15). W tym fragmencie meczu Amerykanie nie potrafili odrzucić gospodarzy swoją zagrywką od siatki. Dobre przyjęcie po azjatyckiej stronie pozwalało uruchamiać skutecznie grających środkowych, a każda udana akcja jeszcze bardziej nakręcała zawodników trenera Sato (19:14). W końcówce ciężar odrabiania strat wziął na swoje barki Anderson, ale sam nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na korzyść swojego zespołu. Udane zbicie Gotsu i szczelny japoński blok przypieczętowały triumf siatkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni 25:21.



Widać było, że porażka w poprzednim secie bardzo podrażniła Amerykanów, a szczególnie Holta, który dzielił i rządził na siatce na początku kolejnej odsłony. Chwilę później udaną kontrą popisał się Anderson, a goście zaczęli uciekać przeciwnikom (8:5). W kolejnych minutach do gry włączył się David Lee, przebudził się też Menzel, a gracze USA odskakiwali od przeciwników (15:10). Jednak jeszcze przed drugą przerwą techniczną sygnał do odrabiania strat dał Japończykom Yu Koshikawa. W pewnym momencie zbliżyli się oni do gości na jedno oczko, lecz świetna seria zagrywek Andersona oraz kontry kończone przez Menzela pozwoliły ponownie kontrolować boiskowe wydarzenia zawodnikom z Ameryki Północnej. Ostatecznie ta część meczu zakończyła się ich wygraną 25:20.

Japonia – USA 1:3
(17:25, 17:25, 25:21, 20:25)

Składy zespołów:
Japonia: Shimizu (7), Imamura, Matsumoto (5), Yamamura (1), Fukuzawa (12), Koshikawa (6), Nagano (libero) oraz Kondoh (1), Yokota (6), Yoneyama (1) i Ishijima (4)
USA: Christenson (5), Anderson (21), Lee (10), Priddy (7), Holt (18), Menzel (14), Shoji E. (libero) oraz Shoji K.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved