Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Po 6. kolejce PlusLigi kolejna zmiana lidera

Po 6. kolejce PlusLigi kolejna zmiana lidera

fot. archiwum

W 6. kolejce PlusLigi nie zabrakło zaskakujących wyników, do których przede wszystkim trzeba zaliczyć porażkę dotychczasowego lidera - AZS-u Olsztyn - z Treflem Gdańsk. Korzystając na nierównej formie rywali, na 1. miejsce wskoczył Jastrzębski Węgiel.

Konia z rzędem temu, komu w tym roku uda się trafnie typować wyniki meczów w PlusLidze. Jednak patrząc na dotychczasowe dokonania Trefla Gdańsk, który słabe spotkania zakończone porażkami przeplata zwycięstwami w trzech setach, można było się zastanawiać, czy po słabym meczu z AZS-em Częstochowa w poprzednim tygodniu podopieczni Radosława Panasa aby nie zagrają tym razem skutecznie. Tak też się stało. Było widać, że przeciwnika mają doskonale rozpisanego. Wyłączyli bowiem z gry dwie czołowe armaty olsztynian – najpierw Grzegorza Szymańskiego, potem zaś Rafała Buszka, a jeszcze w trzecim secie z boiska zszedł Piotr Łuka. Nie do zatrzymania był Jakub Jarosz, który zdobył 15 punktów, atakując ze skutecznością 63%. Swoje też dołożyli Wojciech Żaliński i Krzysztof Wierzbowski – odpowiednio 12 i 11 oczek. AZS Olsztyn stracił pozycję lidera, natomiast pozostaje pytanie, czy gdańszczanie będą w stanie za tydzień zagrać drugie z rzędu dobre spotkanie.

Indykpol AZS Olsztyn – Lotos Trefl Gdańsk 0:3
(22:25, 18:25, 20:25)

W hicie kolejki Skra Bełchatów musiała uznać wyższość ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Jeszcze pierwszego seta udało się wygrać bełchatowianom. Na pewno w dużym stopniu przyczyniła się do tego seria trudnych zagrywek Mariusza Wlazłego, dzięki którym goście odrobili kilka punktów straty. Jednak potem już było gorzej. Wlazły miał problemy ze skończeniem ataku, w sumie jego skuteczność w tym elemencie wyniosła mizerne 22%. Nie mając za bardzo pola manewru na pozycji atakującego, Miguel Falasca zdecydował się na grę z trzema przyjmującymi i po przekątnej z rozgrywającym zagrał… Stephane Antiga. Ten manewr jednak niewiele pomógł, gdyż kędzierzynianie zagrali zdecydowanie lepiej. Punkty w ilościach hurtowych zdobywali Dick Kooy i Grzegorz Bociek. Zwłaszcza ten drugi zasługuje na wyróżnienie – zdobył 25 punktów, z czego 1 zagrywką, 3 blokiem i atakował na poziomie 48% efektywności. Nic dziwnego więc, że został wybrany MVP spotkania.



ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:1
(22:25, 25:20, 25:19, 25:21)

Warszawianie jechali na mecz do Rzeszowa na pewno nie w roli faworyta. Po ostatniej serii porażek przede wszystkim chcieli zagrać wreszcie dobre spotkanie. Do stolicy Podkarpacia nie pojechali Maciej Pawliński, który uskarżał się na ból kolana, oraz Dawid Gunia. Resovia też przystąpiła do spotkania osłabiona, bowiem nadal nie może grać Krzysztof Ignaczak, poza tym zabrakło też Paula Lotmana, który został powołany do reprezentacji na Puchar Wielkich Mistrzów. Akademicy zaskoczyli rywala i wygrali pierwszą partię, w trzeciej mieli kilkupunktowe prowadzenie (9:4), ale go nie wykorzystali. Poza tym z akcji na akcję rozkręcał się Jochen Schoeps, który nękał rywali skutecznymi atakami, w sumie notując na koncie 22 punkty. Na pewno warszawianie czuli niedosyt, że nie udało im się wywieźć punktu z trudnego terenu, ale i tak ich trener był z ich postawy zadowolony. – Włożyliśmy tyle serca i umiejętności, ile mieliśmy, ale nie wystarczyło to na Resovię. Jestem dumny z tego zespołu, pomimo porażki – powiedział po meczu Jakub Bednaruk.

Asseco Resovia Rzeszów – AZS Politechnika Warszawska 3:1
(23:25, 25:14, 25:19, 25:20)

Jeżeli po raz kolejny podsumowując kolejkę PlusLigi, napiszemy, że Transfer Bydgoszcz pozostaje jedyną drużyną w lidze bez zwycięstwa na koncie, ktoś może powiedzieć, że się powtarzamy, albo czepiamy, ale.. takie są fakty. Podopieczni Mariana Kardasa zmuszeni byli zagrać bez swojego najnowszego nabytku, Carsona Clarka, który musiał stawić się na zgrupowaniu reprezentacji. Bez niego siła ataku w zespole wyglądała marniutko, właściwie nie ma co pisać o sile, skoro jedynie Marcin Waliński zaprezentował się przyzwoicie i kończył więcej niż połowę ataków. Jastrzębianie bezlitośnie obnażyli słabość rywala, dodatkowo miażdżąc go blokiem – zdobyli w tym elemencie aż 20 punktów, podczas gdy rywal zaledwie 6. W nagrodę podopieczni Lorenzo Bernardiego objęli fotel lidera, a Transfer niezmiennie pozostaje na ostatniej pozycji w tabeli.

Jastrzębski Węgiel – Transfer Bydgoszcz 3:0
(25:14, 25:20, 25:22)

Przed meczem szóstej kolejki Czarnych i Effectora dzieliły zaledwie dwa miejsca w tabeli, można więc było przypuszczać, że spotkanie będzie niezwykle zacięte i być może do jego rozstrzygnięcia konieczny będzie tie-break. Nieco więcej atutów można było zapisać po stronie gospodarzy – oprócz specyficznej hali wypełnionej głośno dopingującymi kibicami, także serię trzech zwycięstw, w tym jedno ze Skrą Bełchatów. A tymczasem spotkanie skończyło się w trzech setach i to wygranych przez Effectora Kielce. Owszem, bardzo zaciętych i pełnych nerwowości, o czym najlepiej świadczy fakt, że gospodarze zarobili najpierw żółtą, a w kolejnym secie także żółtą i czerwoną kartkę, przez co boisko musiał opuścić Bartłomiej Neroj. Ponadto Czarni popełnili ponad dwukrotnie więcej błędów niż rywale, do czego też częściowo przyczyniła się nieprzyjemna zagrywka kielczan. – Zostaliśmy sprowadzeni na ziemię, ale taki kubeł zimnej wody nam się przyda – stwierdził po meczu Robert Prygiel, trener drużyny z Radomia.

Cerrad Czarni Radom – Effector Kielce 0:3
(18:25, 23:25, 20:25)

Dość zaskakujący wynik padł w miniony weekend w Bielsku-Białej, gdzie miejscowy BBTS bez straty seta ograł AZS Częstochowa. Wprawdzie częstochowianie przystąpili do tego spotkania osłabieni kontuzjami, jednak w takim samym składzie zagrali tydzień temu w Gdańsku i tam potrafili wygrać 3:0. Tym razem jednak rywal nie pozwolił im na wiele, pewnie wygrywając w każdym secie. MVP spotkania wprawdzie został Jose Luis Gonzalez, który zdobył 16 punktów, jednak nie można nie zauważyć dobrej postawy Bartosza Bućko, który wszedł w drugim secie i zdążył zdobyć 12 punktów przy bardzo dobrej skuteczności w ataku. Na tle mizerii w częstochowskiej drużynie warto pochwalić postawę Michała Kaczyńskiego, który zagrał kolejne dobre spotkanie (21 punktów, 50% w ataku).

BBTS Bielsko-Biała – AZS Częstochowa 3:0
(25:21, 25:19, 25:22)

Zobacz także:
Wyniki 6. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved