Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: MKS nie zwalnia tempa, Kęczanin wciąż zaskakuje

I liga M: MKS nie zwalnia tempa, Kęczanin wciąż zaskakuje

fot. archiwum

Największą niespodziankę w 8. kolejce sprawił Kęczanin Kęty, który pokonał Campera Wyszków. Wciąż w dobrej formie są siatkarze MKS-u i KPS-u. Natomiast z kryzysu nie mogą wyjść drużyny z Ostrołęki, Krakowa oraz Tych.

Jako pierwsze do walki o ligowe punkty w ósmej kolejce przystąpiły zespoły z Kęt i Wyszkowa. Początkowo pojedynek ten miał być transmitowany w stacji Orange Sport, ale ostatecznie do tego nie doszło. A szkoda, bo obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko. Wprawdzie po dwóch setach podopieczni Jana Sucha prowadzili 2:0, ale kęczanie po raz kolejny w tym sezonie pokazali, że trudno ich złamać. Od trzeciego seta to oni narzucili przyjezdnym swój rytm gry i ostatecznie podnieśli z parkietu dwa oczka. – Uwierzyliśmy, że przy niekorzystnym wyniku możemy jeszcze wygrać. Wydaje mi się, że rywale trochę za wcześnie pomyśleli, że zwyciężą 3:0. Jednak po raz kolejny potwierdziło się, że kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3 – mówił po meczu przyjmujący Kęczanina, Marcin Kantor. Ostatni triumf pozwolił podopiecznym Marka Błasiaka awansować na ósme miejsce w tabeli. Z kolei Camper utrzymał piątą pozycję, chociaż kęczanie mają do niego już tylko trzy oczka straty.

Ciekawie zapowiadało się starcie KPS-u Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS z Energą Pekpol Ostrołęka. Takie faktycznie było, ale tylko w krótkich fragmentach pierwszego seta. Później ton boiskowym wydarzeniom zaczęli nadawać podopieczni Sławomira Gerymskiego. W drugiej i trzeciej odsłonie ich dominacja nie podlegała dyskusji. W efekcie sięgnęli po zasłużone zwycięstwo. – Był to bardzo dobry mecz zespołu z Siedlec. My nie prezentujemy tego, co sobie założyliśmy. Zrobimy wszystko, żeby zmienić swój styl gry. Szukamy rozwiązania wyjścia z sytuacji, w której gramy słabsze mecze – skomentował na łamach strony klubowej prezes Energi Pekpol, Stanisław Nowaczyk. Ostatnie niepowodzenie kosztowało ostrołęczan spadek poza czołową ósemkę. Natomiast siedlczanie wciąż idą łeb w łeb z liderem z Będzina.

Coraz lepiej w I-ligowych rozgrywkach radzi sobie beniaminek z Wrześni. Tym razem Krispol okazał się niegościnny dla AGH 100RK AZS Kraków. Podopieczni Wojciecha Kaszy jedynie w drugiej odsłonie znaleźli skuteczną receptę na wykazanie wyższości nad rywalami. W pozostałych partiach lepiej spisywali się wrześnianie i zasłużenie sięgnęli po komplet oczek. – Widać było, że stawka meczu była bardzo wysoka. Nie graliśmy swobodnie, szczególnie w przegranym drugim secie. Ale wróciliśmy do gry i mamy trzy punkty, dzięki którym odskoczymy od zespołów z dołu tabeli – skomentował na łamach strony klubowej szkoleniowiec wielkopolskiej ekipy, Marek Jankowiak. Obecnie plasuje się ona na szóstej pozycji, a nad dziewiątym Pekpolem ma już cztery oczka przewagi. Na przeciwnym biegunie są krakowianie, którzy zaledwie z dorobkiem czterech punktów znajdują się na przedostatniej pozycji w lidze.

Siatkarze Stali AZS PWSZ Nysa lubią dawać swoim kibicom dużą dawkę emocji. Po raz trzeci w tym sezonie w nyskim kotle dopiero tie-break wyłonił zwycięzcę meczu. Tym razem przeciwnikami podopiecznych Krzysztofa Wójcika było Cuprum Mundo Lubin. Miedziowi w drugim i trzecim secie rozgromili przeciwników, ale nie wystarczyło im to do podniesienia z parkietu kompletu punktów. – Zawaliliśmy sprawę w końcówkach. Mieliśmy w górze piłkę na zwycięstwo za trzy punkty, lecz jej nie wykorzystaliśmy. Ale w tie-breaku pokazaliśmy, że kontrolujemy sytuację – powiedział środkowy miedziowych, Adam Michalski. Po ośmiu kolejkach zawodnicy Pawła Szabelskiego są na trzeciej pozycji w tabeli, ale zaledwie dwa oczka mniej na swoim koncie zgromadziła drużyna z Opolszczyzny, co pozwala jej plasować się tuż za plecami lubinian.

Jak burza przez I-ligowe rozgrywki idzie MKS Banimex Będzin. Tym razem recepty na wykazanie nad nim wyższości nie znalazł Ślepsk Suwałki. Gospodarze mieli kilka okazji na urwanie podopiecznym Damiana Dacewicza choćby jednego seta, ale ich nie wykorzystali. W decydujących momentach brało górę doświadczenie przyjezdnych. – Mecz był zacięty, ale w końcówkach setów zabrakło nam zimnej krwi, postawienia kropki nad „i” – podkreślił na łamach Gazety Wyborczej drugi szkoleniowiec Ślepska, Karol Dąbrowski. Zwycięstwo pozwoliło graczom znad Czarnej Przemszy utrzymać fotel lidera, chociaż po piętach depcze im siedlecki KPS. Natomiast sytuacja drużyny z Podlasia robi się coraz mniej ciekawa. Obecnie zawodnicy trenera Poskrobki zajmują siódme miejsce w tabeli, a nad dziewiątym Pekpolem mają tylko dwa punkty przewagi.



W Świdniku doszło do spotkania za przysłowiowe sześć punktów, w którym Avia podejmowała TKS Nascon Tychy. Wprawdzie premierowa odsłona potoczyła się po myśli podopiecznych Grzegorza Słabego, ale później okazało się, iż były to tylko miłe złego początki, bowiem trzy kolejne sety na swoją korzyść rozstrzygnęli gospodarze i tym samym przerwali serię pięciu porażek z rzędu. – Ważne, że się odblokowaliśmy. Myślę, że teraz pójdzie nam już z górki. Głowy będą wyczyszczone i zaczniemy grać radosną siatkówkę – powiedział przyjmujący lubelskiego zespołu, Jakub Peszko. Wygrana nie poprawiła pozycji w tabeli drużyny prowadzonej przez Marcina Jarosza, ale sprawiła, iż zmniejszyła się jej strata do ósmego miejsca z sześciu do czterech punktów. Z kolei tyszanie niezmiennie zamykają ligową tabelę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved