Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > PWM: Amerykanki lepsze od Sbornej

PWM: Amerykanki lepsze od Sbornej

fot. archiwum

W trzecim dniu Pucharu Wielkich Mistrzyń wicemistrzynie olimpijskie po zaciętym i pełnym zwrotów akcji meczu pokonały mistrzynie Europy 3:2. Był to pierwszy pojedynek turnieju, który zakończył się po tie-breaku.

Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęły Rosjanki, które po błędach rywalek oraz udanych zbiciach Natalii Małyk wyszły na prowadzenie 5:0. Chwilę później dorobek punktowy Amerykanek otworzyła Lauren Gibbemeyer, ale to Sborna wciąż nadawała ton boiskowym wydarzeniom. Oczka zdobywane przez Anastazję Szlakowają sprawiły, że na pierwszej przerwie technicznej Europejki wygrywały 8:2. Po niej w ekipie USA po raz pierwszy zafunkcjonował blok, ale pojedyncze udane akcje ze skrzydeł to było zbyt mało, aby zbliżyła się ona do przeciwniczek. Kolejny sygnał do odrabiania strat wicemistrzyniom olimpijskim próbowała dać Kimberly Hill, która popisała się asem serwisowym, jednak Rosjanki grały dość skutecznie. Mogły także liczyć na błędy rywalek, przez co utrzymywały wypracowaną wcześniej przewagę (16:10). Im bliżej końca seta, tym coraz pewniejsze stawało się, iż padnie on łupem podopiecznych trenera Mariczewa, a duża w tym zasługa Wiktorii Czapliny. Co prawda chwilę później asem serwisowym popisała się Lauren Paolini, lecz triumf Rosjanek w premierowej odsłonie przypieczętowała Ljubow Szaszkowa (25:16).

Pierwsze akcje drugiej partii były wyrównane, ale ponownie jako pierwsze dały się przełamać podopieczne trenera Kiraly’ego. Przewagę mistrzyń Starego Kontynentu wypracowały głównie Małyk (zagrywką) i Szlakowaja (blokiem). Udana kontra Czapliny spowodowała, że Sborna ponownie zaczęła uciekać przeciwniczkom (8:3). Amerykanki miały możliwość zniwelowania strat, ale nadziewały się na blok Julii Morozowej, przez co dystans pomiędzy oboma zespołami nie zmniejszał się. W tym fragmencie meczu wyróżniającą się postacią w szeregach drużyny z Ameryki Północnej była Jordan Larson, która dała swoim koleżankom impuls do walki (13:10). Z kolei po rosyjskiej stronie ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie Szaszkowa, a po błędach rywalek Sborna wciąż prowadziła na drugim czasie technicznym (16:12). Po niej przydarzył jej się chwilowy kryzys. Siatkarki z USA miały nawet szansę na remis, lecz w ataku pomyliła się Kristin Hildebrand, przez co wciąż musiały gonić rywalki (17:19). Jednak co się odwlecze, to nie uciecze, bowiem po plasie Nicole Fawcett na świetlnej tablicy widniał już remis. W decydujących momentach Europejki zupełnie straciły skuteczność w ataku. Z kolei Amerykanki świetnie broniły i wyprowadzały kontry. W dodatku punktową zagrywką popisała się Hill, a to sprawiło, że drugą odsłonę rozstrzygnęły one na swoją korzyść (25:22).

Początek trzeciego seta był wyrównany. Wprawdzie jako pierwsze minimalną przewagę uzyskały Rosjanki, ale już chwilę później to ich rywalki, dzięki zbiciu Fawcett, wyszły na prowadzenie. Z kolei udane uderzenia z drugiej piłki Ekateriny Pankowej sprowadziły oba zespoły na pierwszą przerwę techniczną (8:7). Jednak z biegiem czasu przewaga zaczęła się uwidaczniać po stronie zawodniczek trenera Mariczewa. A wszystko przez mocne zbicie Czapliny oraz błąd wicemistrzyń olimpijskich. W pewnym momencie Europejki prowadziły już 16:11, lecz wówczas coś zacięło się w ich grze. Zaczęły popełniać błędy, w dodatku po stronie Amerykanek nie do zatrzymania w ataku była Hildebrand, a serią świetnych zagrywek popisała się Cassidy Lichtman, dzięki czemu to podopieczne trenera Kiraly’ego odskoczyły od rywalek na trzy oczka (19:16). W tej fazie spotkania Europejki nie miały argumentów, by przeciwstawić się ekipie z USA. Udana kontra Larson przybliżała siatkarki z Ameryki Północnej do sukcesu. Ostatecznie ta część meczu padła ich łupem 25:19, a kropkę nad „i” postawiła Cursty Jackson.



W pierwszych minutach czwartej partii przebudziła się Małyk, a Rosjanki przypomniały sobie, że potrafią grać blokiem, co od razu pozwoliło im wyjść na kilkupunktowe prowadzenie (5:1). Trudne serwisy Szaszkowej i kolejne mocne zbicia Małyk pozwalały Sbornej kontrolować boiskowe wydarzenia. Sygnał do odrabiania strat zespołowi USA dała Fawcett, która najpierw skutecznym atakiem, a następnie mocną zagrywką praktycznie w pojedynkę doprowadziła do remisu (12:12). Następnie walka toczyła się cios za cios, ale na przerwę z dwupunktową przewagą zeszły mistrzynie Starego Kontynentu. Zbicie Fawcett po raz kolejny doprowadziło do remisu. Później obie drużyny szły łeb w łeb. Dopiero as serwisowy Lichtman wydawał się przybliżać Amerykanki do zwycięstwa, lecz w decydujących momentach dało o sobie znać doświadczenie Szaszkowej, a czapa na Jackson pozwoliła Rosjankom doprowadzić do tie-breaka.

W początkowej fazie decydującej odsłony żaden z zespołów nie zamierzał odpuszczać. Jako pierwsze od rywalek odskoczyły Europejki, które za sprawą skutecznej kontry Czapliny wygrywały 5:3. Jednak Amerykanki szybko zdołały odrobić straty, a szczelny blok pozwolił im uzyskać minimalną przewagę przy zmianie stron. Wprawdzie błąd w ataku Szaszkowej skomplikował sytuację podopiecznych trenera Mariczewa, ale udana zagrywka Ekateriny Pankowej spowodowała, że na świetlnej tablicy widniał remis (11:11). Ciśnienia w końcówce nie wytrzymała Małyk, której dwa autowe ataki zaważyły na triumfie siatkarek ze Stanów Zjednoczonych.

Rosja – USA 2:3
(25:16, 22:25, 19:25, 26:24, 13:15)

Składy zespołów:
Rosja: Szaszkowa (22), Czaplina (10), Pankowa (3), Morozowa (7), Małyk (26), Szlakowaja (12), Kruczkowa (libero) oraz Isewa (1), Małowa (libero), Pasynkowa, Dianskaja i Startsewa
USA: Glass (2), Gibbemeyer (10), Hildebrand (12), Larson (23), Murphy (5), Paolini (1), Banwarth (libero) oraz Lichtman (3), Jackson (8), Fawcett (15), Hill (2) i Hagglund

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved