Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Casa Modena przerwała złą passę

Serie A: Casa Modena przerwała złą passę

fot. Przemysław Cyrulik

Po serii trzech przegranych tie-breaków z rzędu, w czwartym Casa Modena Zbigniewa Bartmana zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wygrał też team Kurka, a ostatni mecz kolejki, Calzedonia Verona - CMC Ravenna, odbędzie się w niedzielę.

Czwarty tie-break z rzędu rozegrali podopieczni Angelo Lorenzettiego, tym razem jednak przełamali złą passę i przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Należy jednak zauważyć, iż gialloblu mieli szansę postawić kropkę nad „i” już w czwartym secie, lecz zabrakło im zimnej krwi, a dzieła dopełnili giallorossi. Miejscowi fatalnie otworzyli spotkanie i choć z czasem udało im się dogonić rywali, to jednak ci byli lepiej dysponowani w zagrywce i w bloku, czemu zawdzięczają zwycięstwo. W końcówce drugiego seta zaś kibice byli świadkami prawdziwej wojny nerwów. Więcej zimnej krwi jednakże zachowali zawodnicy z Modeny, wykorzystując piątą piłkę setową. To nieco podłamało podopiecznych Gianlorenzo Blenginiego, którzy, mimo starań Mauro Gavotto, w trzeciej partii zostali rozbici przez Sama Deroo i Alena Šketa. Mimo to w końcówce kolejnej odsłony ponownie podjęli rękawicę, doprowadzając do tie-breaka. W nim jednakże już dominowali gospodarze, którzy w ten sposób odnieśli drugie zwycięstwo w sezonie.

Zbigniew Bartman pojawił się na parkiecie w wyjściowym składzie, lecz w drugiej partii zastąpił go słoweński atakujący. Polak powrócił na boisko w końcówce czwartej odsłony i pozostał na nim do samego końca, zapisując na swym koncie dziewięć oczek – wszystkie zdobył atakiem (47% skuteczności).

– To dla nas było dziesięć naprawdę bardzo ciężkich dni. Mieliśmy problemy z odnalezieniem właściwego rytmu, nie trenowaliśmy tak, jak tego byśmy chcieli – stwierdził po spotkaniu trener Casy Modena, Angelo Lorenzetti. – Wciąż jesteśmy przestraszeni, gramy zachowawczo, jednak mimo wszystko nie odpuściliśmy i ostatecznie wygraliśmy w tie-breaku. Jeśli chodzi o Kovačevicia, to od niedawna trenuje z drużyną, lecz mimo to zdecydowałem się wpuścić go na boisko, nawet jeśli wciąż nie może atakować. Chcę jednak podziękować całemu sztabowi medycznemu i trenerom od przygotowania fizycznego za pracę, jaką z nim wykonali.



MVP spotkania: Loris Maniá

Casa Modena – Tonno Callipo Calabria Vibo Valentia 3:2
(19:25, 30:28, 25:18, 24:26, 15:10)

Składy zespołów:
Casa: Sala (10), Deroo (18), Quesque (9), Kampa (2), Bartman (9), Beretta (12), Maniá (libero) oraz Šket (16), Bossi, Hendriks, Krumins i Kovačević (6)
Tonno Callipo: Steuerwald (5), Forni (9), Cisolla (9), Crer (12), Gavotto (22), Ogurčák (13), Farina (libero) oraz Trinidad, Plot, Randazzo (3) i Villena (1)


Choć wicemistrzowie Włoch przez cały czas trwania seta otwarcia prowadzili, to w końcówce do głosu doszli gospodarze. Świetnie spisywał się Aleksandar Atanasijević i to on najpierw doprowadził do remisu po 22, a kilka chwil później dał swemu teamowi zwycięstwo, kończąc atak. To jednak wszystko, na co było stać podopiecznych Slobodana Kovača. Co prawda dzielnie walczyli i wraz z biancorossimi stworzyli znakomite widowisko, jednak inicjatywa leżała po stronie przyjezdnych. Świetnie spisywał się zwłaszcza kwartet Robertlandy Simon/Samuele Papi/Alessandro Fei/Denis Kaliberda. I choć Atanasijević próbował poderwać swój zespół do walki, to podopieczni Luki Montiego o wiele lepiej spisywali się na siatce, przechylając tym samym szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Radości z wygranej nie krył Alessandro Fei, podkreślając, iż kibice zgromadzeni w hali byli świadkami znakomitego widowiska. – Sir Safety Perugia prezentował się bardzo dobrze przez pierwsze trzy sety. Gra w ich trakcie toczyła się punkt za punkt i cały czas wynik oscylował wokół remisu. To sprawiło im kilka trudności. Wierzę, że kluczem do zwycięstwa było nasze „przebudzenie” w drugiej partii.

MVP spotkania: Robertlandy Simon Aties

Sir Safety Perugia – Copra Elior Piacenza 1:3
(28:26, 23:25, 24:26, 12:25)

Składy zespołów:
Sir Safety: Buti (5), Paolucci (3), Petrić (11), Barone (5), Vujević (5), Atanasijević (21), Giovi (libero) oraz Čupković (3), Della Lunga (3), Mitić, Semenzato i Fanuli (libero)
Copra: Papi (16), Fei (15), Kaliberda (14), Simon (17), Vettori (6), De Cecco (1), Marra (libero) oraz Le Roux (7) i Tencati


Tempa nie zwalnia Cucine Lube Banca Marche Macerata. Biancorossi tym razem, ponownie w trzech setach, rozprawili się z Altotevere Cittá di Castello. Choć co prawda początkowo to goście przeważali, to z czasem, dzięki świetnym zagrywkom Podraščanina, miejscowi zaczęli dyktować warunki, a seta zakończyli udanym blokiem. Najwięcej walki było w drugiej partii, lecz należy zauważyć, że podopieczni Andrei Radiciego aż dziesięć z dwudziestu trzech oczek zdobyli po błędach rywali. Ostatecznie nie pomogła nawet dobra dyspozycja Christiana Fromma – biancorossi, wśród których prym wiedli Ivan Zaytsev, Jiri Kovar i Marko Podraščanin, nie pozwolili sobie wydrzeć wygranej z rąk i zainkasowali kolejne trzy punkty do ligowej tabeli.

Bartosz Kurek rozegrał pełne spotkanie, zdobywając dla swojego zespołu jedenaście punktów (osiem atakiem – 67% skuteczności, a także trzy blokiem). Piłkę przyjmował piętnaście razy (53% przyjęcia pozytywnego i 20% perfekcyjnego), popełniając przy tym jeden błąd.

– To wielki sukces, że w meczu, w którym nawet mimo iż nie graliśmy na miarę swoich możliwości, wygraliśmy za trzy punkty. To bardzo ważne i pokazuje, że jesteśmy na dobre drodze – przyznał Marko Podraščanin. – Jesteśmy drużyną, która ma także szeroką ławkę rezerwowych i możemy liczyć na wszystkich zawodników. Teraz jednak przed nami dłuższa przerwa, która będzie okazją do trenowania, tak abyśmy grali na jeszcze wyższym poziomie.

MVP spotkania: Marko Podraščanin

Cucine Lube Banca Marche Macerata – Altotevere Cittá di Castello 3:0
(25:20, 25:23, 25:20)

Składy zespołów:
Lube: Zaytsev (16), Patriarca (5), Kovar (14), Kurek (11), Baranowicz (5), Podraščanin (15), Henno (libero) oraz Paparoni
Altotevere: Fromm (11), Corvetta, Dolfo (6), Piano (7), Van Walle (8), Rossi (7), Tosi (libero) oraz Francheschini (1), Sartoretti (1), Massari i Marchiani


Pierwsze zwycięstwo w sezonie odnieśli podopieczni Roberto Santilliego, pokonując 3:0 tegorocznego beniaminka, Exprivię Molfetta. W pierwszym secie naprzemiennie ciosami wymieniali się Andreas Fragkos i Giulio Sabbi. Większe wsparcie jednakże otrzymał ten pierwszy, dzięki czemu to jego team wyszedł na prowadzenie 1:0. W drugiej partii gospodarze, prowadzeni przez Carmelo Gitto i Maurice’a Torresa dosłownie wbili w parkiet swych przeciwników, dopełniając dzieła w trzeciej. Co prawda w secie numer trzy goście zaryzykowali, a ciężar gry na swoje barki wziął Bruno Zanuto, lecz nie wystarczyło to do odniesienia zwycięstwa.

– To nasz wspólny triumf. Rozegraliśmy świetne zawody, zagraliśmy znakomicie w zagrywce, nie popełniając tyle błędów, co w poprzednich meczach – cieszył się po spotkaniu Maurice Torres. – Teraz z nadzieją patrzymy w przyszłość, zapominając już o tym, co było.

MVP spotkania: Maurice Torres

Andreoli Latina – Exprivia Molfetta 3:0
(25:21, 25:13, 25:23)

Składy zespołów:
Andreoli: Gitto (11), Sottile (2), Skrimow (7), Verhees (9), Fragkos (9), Torres (15), Rossini (libero) oraz Paris i Noda
Exprivia: Piscopo (8), Mazzone (5), Sabbi (9), Zanuto (10), Casoli (5), Saitta (1), Cesarini (libero) oraz Izzo, Del Vecchio (1), De Marchi i Blagojević (3)


Czwartą porażkę w sezonie ponieśli też podopieczni Roberto Piazzy. Tym razem ich pogromcami byli mistrzowie Włoch, gracze Diatec Trentino. W dwóch pierwszych partiach bezapelacyjnie dominowali siatkarze Roberto Serniottiego. Świetnie spisywali się oni przede wszystkim na siatce, bezlitośnie punktując blokiem swych rywali, a także kończąc większość ataków. Bardzo dobrze radzili sobie zwłaszcza Cwetan Sokołow, Emanuele Birarelli czy Alexandre Ferreira. I choć wśród neroverdich nieźle spisywał się Antonin Rouzier, to w pojedynkę nie był w stanie przeciwstawić się gościom. Dopiero w trzeciej partii, gdy na parkiet wszedł Gabriele Maruotti, gra w szeregach zawodników z Piemontu zaczęła się zazębiać i konieczne było rozegranie kolejnego seta. W nim jednak, choć do końca gospodarze dzielnie walczyli, to ostatnie słowo należało do przyjezdnych.

– To był dla nas trudny mecz, ale pokazaliśmy się z dobrej strony, podnieśliśmy się po porażce sprzed tygodnia (z Lube Macerata – przyp. red.). W tym spotkaniu, w czwartym secie, również nie odpuściliśmy – skomentował Michele Fedrizzi.

MVP spotkania: Cwetan Sokołow

Bre Lannutti Cuneo – Diatec Trentino 1:3
(18:25, 16:25, 25:22, 23:25)

Składy zespołów:
Bre: Rauwerdink (4), Antonov (5), Kohut (5), De Togni (5), Coscione, Rouzier (16), De Pandis (libero) oraz Gonzalez (3), Alletti (2), Maruotti (11) i Marchisio (libero)
Diatec: Birarelli (11), Solé (8), Ferreira (14), Suxho (6), Lanza (10), Sokołow (25), Colaci (libero) oraz Sintini, Szabo i Thei (libero)

Zobacz również:
Tabela oraz wyniki 5. kolejki Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved