Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Tomaso Totolo: Liczy się sportowa rywalizacja bez matematyki

Tomaso Totolo: Liczy się sportowa rywalizacja bez matematyki

fot. Cezary Makarewicz

- To prawdziwy mistrz - mówi o Władimierze Alekno jego asystent, Tomaso Totolo. Strefie Siatkówki Włoch opowiedział też o tym, czemu kontrakt z Martino nie doszedł do skutku, o kontuzji Żygadły i największych rywalach w LM czy w Superlidze.

Jak kontuzja Łukasza Żygadło i przyjście Nikoli Grbicia wpłynęły na waszą koncepcję gry, taktykę?

Tomaso Totolo:Łukasz i Nikola to dwaj zupełnie różni zawodnicy, prezentujący inny styl gry. Niestety, Łukasz niewiele trenował z drużyną przed odniesieniem tej koszmarnej kontuzji, która była ciosem dla wszystkich. Możemy zatem mówić czysto teoretycznie… Łukasz zaczął grać bardzo szybko i niemal natychmiast doskonale zrozumiał się i zgrał ze środkowym i z Maksimem (Michajłowem – przyp. red). Jeśli zaś chodzi o Nikolę, to jest to zupełnie inny typ zawodnika. On dokładnie wie, jak zagrać, by poprawić skuteczność i jakość zagrań swoich skrzydłowych. Ma tę zdolność, że potrafi się dostosować do poszczególnych zawodników i swym rozegraniem sprawić, że ich gra będzie wyglądać lepiej i tym samym będzie kreował swój pomysł na grę. Teraz jego zrozumienie ze środkowymi także jest coraz lepsze, a to wszystko dzięki jego pracy, skupieniu i chęci znalezienia jak najlepszych rozwiązań.

Co się stało z Matteo Martino – czemu podpisanie kontraktu nie doszło do skutku?



Co śmiało możemy powiedzieć w odniesieniu do historii Matteo Martino – to, że klub nie parafował z nim umowy jedynie z uwagi na fakt, że gdy przybył do Kazania, był już kontuzjowany. Nasi lekarze zdiagnozowali, iż urazu nabawił się podczas okresu przygotowawczego, gdy trenował z Lube Macerata. Nie było żadnych innych motywów, które miałyby wpływ na to, jak to wszystko się ułożyło. Gdy Matteo przyjechał do Kazania, zachowywał się bardzo profesjonalnie i właściwie, pozostawiając po sobie dobre wrażenie. To, co się wydarzy w przyszłości, czy Matteo dołączy do drużyny w późniejszym czasie, zależy od tego, jak szybko zaleczy swoją kontuzję i od tego, jak my będziemy radzić sobie w Lidze Mistrzów. O wszystkim wówczas zadecyduje zarząd klubu.

Początek sezonu w waszym wykonaniu był bardzo dobry, ale dopiero w przyszłości zagracie z bardziej wymagającymi rywalami, jak Ural czy Dynamo. Wówczas poznamy prawdziwą siłę Zenitu?

Początek rozgrywek był dla nas tak udany i pozytywny, bo graliśmy z dwiema drużynami, z całym szacunkiem dla nich, z dolnej części tabeli. Ale to nie jest też tak, że my wygraliśmy bardzo łatwo, nie pokazując niczego. Perm w pierwszej kolejce zagrał na maksymalnym skupieniu przeciwko Guberni Niżnyj Nowogród i wygrał na wyjeździe… W Rosji nie wolno tracić koncentracji w żadnym spotkaniu! Z pewnością po przerwie wynikłej z konieczności rozegrania Pucharu Wielkich Mistrzów rozpocznie się dla nas bardzo trudny okres, w którym przyjdzie nam się zmierzyć z silnymi rywalami nie tylko w lidze rosyjskiej, ale i w Lidze Mistrzów zagramy przeciwko Lube i Lokomotiwowi! Mamy nadzieję, że zawodnicy reprezentacyjni powrócą z Japonii w dobrej formie i kondycji i liczymy także na to, że Werbow szybko zaleczy uraz.

Jak wspomniałeś, przed wami przerwa od gier ze względu na PWM – nie przeszkodzi wam ona w utrzymaniu rytmu meczowego? Jakie są wasze plany na te najbliższe tygodnie?

Przez ten czas na pewno wykonamy bardzo dobrą pracę fizyczną czy taktyczną. Wiemy, co musimy w swojej grze poprawić i że jeszcze wiele musimy ulepszyć, by jakość naszej gry wzrosła. Na szczęście Nikola nie jedzie do Japonii, zostaje z nami, wobec czego będzie mógł jeszcze popracować nad odnalezieniem tego właściwego rytmu, zrozumienia z resztą chłopaków, tak by ten poziom gry był jak najwyższy. Będziemy chcieli utrzymać odpowiedni rytm, będziemy dużo trenować, by nie stracić tego, co już działa i co udało nam się wypracować do teraz.

Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, to trafiliście do bardzo trudnej grupy. Jak ją ocenisz? Faworytem jest ekipa Lube, która jak dotąd wygrała wszystkie mecze?

Wszystkie niemal zespoły w naszej grupie spokojnie mogłyby grać w Final Four Ligi Mistrzów. Oczywiście, być może oprócz zespołu z Austrii, ale i tę drużynę należy szanować! A jednak tak się złożyło, że wszyscy gramy ze sobą w rundzie grupowej…

Lube Macerata bardzo dobrze zaprezentowała się w tej pierwszej części fazy grupowej, pokonując nas czy też Lokomotiw Nowosybirsk. Jesteśmy bardzo źli, bo wiemy, że w Maceracie nie graliśmy na miarę naszych możliwości, zaprezentowaliśmy się poniżej tego, co potrafimy. Nie szukamy wymówek, ale w tamtym okresie byliśmy dopiero "zalążkiem" drużyny, która dopiero zgrywała się ze sobą – na krótko przed tym spotkaniem dołączył do nas Nikola Grbić. W tej sytuacji zdążył odbyć tylko kilka treningów z zespołem i nie był jeszcze odpowiednio zgrany z resztą zawodników.

W tym momencie Lube jest faworytem nie tylko ze względu na liczbę zdobytych punktów i miejsce w tabeli, ale przede wszystkim ze względu na to, jak prezentuje się na boisku. To świetny, silny zespół, a my będziemy chcieli wkrótce przerwać ich dobrą passę.

Powiedziałeś, że Zenit jest zespołem zbudowanym w ten sposób, aby triumfować we wszystkich rozgrywkach. Co jest zatem waszą największą siłą?

Siłą Zenitu bez wątpienia jest silny skład, drużyna złożona z najlepszych zawodników i trener, którego nikomu nie trzeba przedstawiać… Zenit to silny klub, świetnie zorganizowany i wszyscy tutaj mają mentalność zwycięzców. To są właśnie elementy, które pozwolą nam osiągnąć założone cele. Cóż, liczy się tylko sportowa rywalizacja, nie może być w niej żadnej matematyki czy kalkulacji.

A kto będzie waszym głównym rywalem w walce o tytuły?

Jeśli chodzi o rosyjską Superligę, to z pewnością naszym największym przeciwnikiem jest Biełogorie Biełgorod. To co prawda zespół do pokonania, ale ma w swych szeregach fantastycznych zawodników, a tym jednym, który potrafi zrobić różnicę na ich korzyść, jest Muserskij!

W Europie zaś również mógłbym wymienić Biełogorie… Ale prócz tego teamu jest jeszcze Lube Macerata czy Halkbank Ankara. Nie można też zapomnieć o Coprze Piacenza. Następnie, zależnie od tego, kto będzie organizował Final Four, jak ułoży się drabinka w play-off…

Jak ty czujesz się w Kazaniu, jak się odnajdujesz w roli asystenta Alekny?

W Kazaniu czuję się świetnie! Naprawdę, przywykłem już do tego miejsca, znakomicie się tu odnajduję i wiele czynników złożyło się na to, że jest mi tutaj tak dobrze. Z pewnością jednym z nich jest to, że klub dokłada wszelkich starań, by zapewnić swoim zawodnikom czy trenerom jak najlepsze warunki do życia i pracy. W drugiej kolejności muszę przyznać, że Kazań jest ładnym miastem, tętniącym życiem i przyjemnym.

Jeśli zaś chodzi o moje relacje z Władimirem Alekno, to można powiedzieć, że są niemal doskonałe. Szybko znaleźliśmy wspólny język, z czego jestem bardzo dumny. To prawdziwy mistrz, pod każdym względem, nie tylko jeśli chodzi o umiejętności trenerskie, szkoleniowe, ale też jest świetnym człowiekiem. To prawdziwy lider!

Na czym dokładnie polega twoja praca w Kazaniu? W jaki sposób przydatne w niej jest doświadczenie nabyte w roli pierwszego szkoleniowca?

Nie wdając się w detale, moim zadaniem jest wspieranie, pomoc pierwszemu trenerowi w przygotowaniu odpowiedniej taktyki na mecze, a także w opracowaniu systemu treningów. To naprawdę fantastyczna praca, bardzo rozwijająca. Przydaje mi się w niej doświadczenie, jakie nabyłem, pełniąc funkcję asystenta innych znakomitych trenerów, jak choćby Roberto Piazzy, a także gdy sam byłem tym pierwszym. To bardzo mi pomaga i sprawia, że jestem w stanie właściwie odnaleźć się wśród metod pracy Alekny. Doświadczenie to jednak przede wszystkim służy mi ku temu, bym po raz kolejny nie popełnił pewnych błędów (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-11-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved